Święte lenistwo

Jak usprawiedliwianie swoich słabości przerodziło się w (nie)życiową filozofię.

 

kraina-lenistwa.JPG

Starał się nie opuszczać łóżka już od dobrego roku. Schudł przy, bo był tak leniwy, że nie chciało mu się chodzić do lodówki po jedzenie. Zresztą jedzenie miał niesmaczne, bo tylko same konserwy, a one każdemu zbrzydną nie dalej niż po miesiącu, a co dopiero po roku. Raz na miesiąc, za pieniądze z zasiłku, kupował wór puszkowanego żarcia po czym rzucał je do sprzętu chłodzącego, by leżały nie bardziej oczekująco na otwarcie, niż on na kąpiel, aby zmyć z siebie brud i pot, którym pokrył się przez swoje zaniedbanie. Ale konserwy były dobre, bo dzięki ich długiej dacie ważności i odporności na rozkład, mógł przeznaczyć czas, który zabrałyby mu wyprawy do sklepu, na doskonalenie sztuki nicnierobienia. 
Starał się nic nie robić najlepiej jak potrafił. 15 minut na lewym boczku. Aj, psiakrew to krążenie co mówi mu, że za mało krwi dopuścił do ręki. Będzie musiał się przewrócić na drugi bok. Potem niechętnie zmiana pozycji i leżenie na wznak. Toż ta poza powinna nazywać się pozą myślicieli. Oto on sam jeden w obliczu ogromu monotonii sufitu. Kiedy patrzał na sufit, coś jakby krzemień potarty o krzemień, zdawało się dawać lekkie iskierki w jego głowie. To były myśli.
Sufit był jego mentorem, a on jego studentem. Podczas sumiennych, długich godzin spędzony na wlepianiu gał w górę, zdołał wywnioskować parę rzeczy: 
- sufit i człowiek mają ze sobą wiele wspólnego, a mianowicie to, że obaj są
- sufit jest pełniejszy w swoim byciu od człowieka, ponieważ jest zawsze w ten sam sposób i taki sam, niezmienny pomimo upływu czasu i nie starzeje się tak boleśnie jak człowiek
- sufit nigdy nie jest smutny, nie zna gniewu ani pożądania, a zatem przerósł człowieka, tak jak człowiek przerósł zwierzę
- człowiek, który chciałby najlepiej przeżyć życie, powinien je spędzić na wpatrywaniu się w sufit i naśladowaniu go 
- sufit nie robi nic, zatem człowiek go naśladujący też nie powinien nic robić - NIGDY! 
"Ahh" - westchnął beznamiętnie, ale upojnie. Czuł się jak ktoś, kto przeniknął tajemnice istnienia, po czym przewrócił się na boczek i zasnął.


[autor prosi o konstruktywną krytykę]