Święta Trójca Antychrysta

Świat zszedł na psy a 1,3 miliona Polaków gorzej, bo na palikoty. Palenie maryśki od dziś będzie paleniem kota.

 



A jak się zostaje członkiem Komisji Trójstronnej? 


Komisja Trójstronna posiada, jak wszystko na to wskazuje, członków dwojakiej kategorii. Do pierwszej z nich należą założyciele Komisji i osoby, które w niej się znalazły w pierwszych latach jej działania. Kto te osoby wskazał i kto nadał im członkostwo można się tylko domyślać. Prawdopodobnie Dawid Rockeffeler i Zbigniew Brzeziński. Być może te decyzje personalne zapadły na forum Klubu Bilderberg. Pozostali członkowie są rotacyjni i pochodzą z tzw. grup narodowych. Procedury ich wyłaniania, jak dowiadujemy się z oficjalnej strony Komisji są w każdej z tych grup odrębne. Jakie? To wiedzą tylko dobrze poinformowane osoby związane z Komisją. 

Można by snuć domysły na temat ich charakteru oraz stosowanych w ich ramach kryteriów na podstawie analizy życiorysów członków tych grup. W Polsce są to osoby związane z „Gazetą Wyborczą", SLD (np. premier Belka), PO czy wielkim „rodzimym" biznesem. Jeśli jednak będziemy pamiętali o tym, że członkiem Komisji reprezentującym polską grupę był swego czasu O. Maciej Zięba OP to wszelkie rozumowania się tu komplikują i gubią. Kto i dlaczego go wysunął? Z jakich powodów wyraził zgodę? Jaką „wpływową grupę" reprezentuje?

Polscy obywatele w Komisji Trójstronnej - kto jest kim? 
Obecnie czterech członków Komisji Trójstronnej posiada obywatelstwo polskie. Są to Andrzej Olechowski, który należy do jej władz naczelnych („Executive Committee") i jest zastępcą przewodniczącego regionu Europy (European Deputy Chairman), Janusz Palikot, Wanda Rapaczyńska i Jerzy Baczyński, którzy wchodzą w skład tzw. Grupy Europejskiej („European Group"). 
Janusz Palikot (ur. w 1964 r.) to znany dziś wszystkim aktywista Platformy Obywatelskiej. Wstąpił do niej co prawda dopiero w czerwcu 2005 roku, ale od razu został posłem z jej ramienia. Ukończył filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i zaraz znalazł pracę w Instytucie Filozofii Polskiej Akademii Nauk. Na początku lat dziewięćdziesiątych zmienił zawód zakładając wraz z kilkoma osobami firmę produkującą wina o nazwie Ambra. Zdominowała ona polski rynek win musujących (66% udziału) i zajęła 9% rynku win stołowych. Ambra wykupiła w 2001 r. 80% Polmosu Lublin stając się między innymi jedynym producentem popularnej wódki Żołądkowej Gorzkiej. W 2004 r. Palikot założył firmę Ozon Media, która zaczęła wydawać tygodnik „Ozon". Palikot należy obecnie do najbogatszych ludzi w Polsce. "Z okrzykiem wojennym "Stop hipokryzji!", antyklerykał Janusz Palikot skłonił do głosowania na siebie w ubiegłą niedzielę prawie 1,3 mln Polaków, którzy jak on marzą o prawdziwym państwie laickim" - twierdzi "Liberation". Według gazety, Ruch Palikota chce Polski "bez lekcji religii w szkołach państwowych, bez wszechobecności Kościoła w życiu publicznym". Prasa przypomina, że partia ta głosi hasła legalizacji aborcji, prawnego uznania związków homoseksualnych i zniesienia zakazu handlu tzw. miękkimi narkotykami.Liberation" odnotowuje przy tym, że jednym z doradców Palikota jest Piotr Tymochowicz, który wcześniej współtworzył wizerunek medialny Andrzeja Leppera

Pomysł Palikota na edukację. Nie może być tak, że studiowanie filozofii jest bezpłatne, a wieczorowe studia na politechnice są. Państwo powinno wyznaczać kierunki, które bez względu na formę własności uczelni są bezpłatne, bo dają szanse na pracę. Za darmo powinny być więc kierunki przydatne w biznesie, matematyka, przetwórstwo żywności, odnowa biologiczna, medycyna, informatyka. Za kierunki humanistyczne studenci powinni płacić, bo po nich młodzi idą na bezrobocie?. .. czyli w Polsce nie potrzebni są ludzie wykształceni lecz robole

Kociokwik powyborczy francuskiej prasy

Główny dziennik francuskiej lewicy przedstawia Palikota jako "filozofa z wykształcenia, bogatego biznesmena, znanego z prowokacyjnych zachowań", jak np. "przyniesienia do studia telewizyjnego głowy świni czy plastikowego penisa".

Z kolei centroprawicowy dziennik "Le Figaro" pisze: "Spodziewano się konserwatysty Jarosława Kaczyńskiego. To ostatecznie wolnomyśliciel Janusz Palikot sprawił niespodziankę". W przekonaniu gazety, sukces antyklerykalnej formacji pokazał, jak bardzo polskie społeczeństwo zmieniło się pod względem obyczajowym.

"Naruszając tabu i rzucając wyzwanie Kościołowi, ten bardzo bogaty biznesmen, nietypowy populista wywołał wstrząs, którego siłę można zmierzyć w Krakowie. Wbrew wszelkim oczekiwaniom, domena Jana Pawła II, bastion polskiej burżuazji, otworzyła drzwi do parlamentu transseksualistce Annie Grodzkiej, stojącej na czele tamtejszej listy Ruchu Palikota" - pisze "Le Figaro".

Komentując zwycięstwo PO "Le Figaro" dodaje, że ponad 20 lat po upadku komunizmu Polska, "potężne państwo Nowej Europy definitywnie zakończyło okres przejściowy" i "stała się w pewnym sensie krajem normalnym".

Ruch Palikota jest też głównym bohaterem artykułu o polskich wyborach w katolickim dzienniku "La Croix" zatytułowanym "Antyklerykalna partia toruje sobie drogę w Polsce". Gazeta wybija na pierwszy plan, że lider tej partii chciałby zdjąć krzyże zawieszone w polskich szkołach i instytucjach publicznych.

Według "La Croix", antyklerykalna partia będzie mogła teraz "mieszać szyki rządowi", który dotychczas "traktował ją z pogardą jako "partię kabaretową"". Ale, zdaniem gazety, nie należy tłumaczyć sukcesu Palikota jedynie jego otwarcie antyklerykalnym nastawieniem. "Mimo bardzo liberalnych gospodarczo idei, opowiedzenie się Palikota za obroną mniejszości i jego zajadła awersja do braci Kaczyńskich uwiodła wyborców zawiedzionych SLD" - dodaje katolicki dziennik.