Świąteczny weekend w Połczynie Zdroju

Połczyn to miejscowość uzdrowiskowa, ale można też spędzić prywatnie tydzień czy weekend, korzystając lub nie z zabiegów terapeutycznych, czy zabiegów kosmetycznych w SPA

 

 

Zdecydowaliśmy się na rodzinny wyjazd, na świąteczny tydzień do Połczyna Zdroju (tak jak kiedyś do Zamku w Rydzynie ). Mama pojechała do SPA Zacisze, na wygrane za esej w Kurierze Szczecińskim tygodniowe, darmowe zaproszenie, ojciec i ja na trzy dni do sąsiedniego Gryfa w ramach pakietu świątecznego „Mini relaks”. Na pozostałe trzy dni mielimy wynająć sobie jakąś kwaterę. Warto skorzystać z takiej okazji, szczególnie teraz przed sezonem, gdy wszystko jest tańsze.                                                                                

Już w piątek, mama zakwaterowała się w SPA Zacisze, a ja z ojcem zakwaterowaliśmy się w Sanatorium Gryf (który jest połączony łącznikami z SPA Zacisze) w ramach 3 dobowego pakietu świątecznego "Mini relaks". W ramach tego pakietu będziemy mogli skorzystać z 3 zabiegów, basenu i sauny w Gryfie. Od rana biegaliśmy na zabiegi, po obiedzie poszliśmy na spacer, po połczyńskim rynku i deptaku. dokupując po drodze trochę słodyczy i procentów.

 

8018ae7ff9648a811bb5b2464c6c293f.jpg

Po kolacji poszliśmy z ojcem popływać w basenie. W Gryfie były kiedyś dwie kawiarnie, gdzie były wieczorki taneczne: na parterze i na piętrze, ale teraz ostała się tylko ta na parterze. Wieczorem wybraliśmy się do kawiarni w Gryfie, i chociaż kawiarnia wygląda bardzo spelunkowato, jednak grają dobrą muzykę, więc zostaliśmy.

 

Do kawiarni na dole, przychodzą też miejscowi, ojciec poznał po 3 latach miejscowe panie, które przychodzą tu potańczyć, a może przychodzą tu znaleźć sponsora. W sobotę po zabiegach wybraliśmy się na spacer trasą turystyczną do Borkowa, wzdłuż rzeczki Wogry, ale dotarliśmy tylko do sztucznego zalewu (zbiornika retencyjnego), bo ojciec poślizgnął się na błocie i odnowiła mu się kontuzja kolana.

 

Ojciec wspominał, że był tu w latach, gdy dzisiejszy zalew był dopiero w planach. Piękna trasa spacerowa i widokowa, jednak trochę się zmęczyliśmy i wróciliśmy do Gryfa (Zacisze), aby się zdrzemnąć przed kolacją i wieczorkiem tanecznym (znowu w kawiarni na dole).

 

W niedzielę była organizowana wycieczka do Kołobrzegu, jednak mama niedawno wróciła z sanatorium w Kołobrzegu. Bardziej interesowała by nas wycieczka do Koszalina, bo tam chyba jeszcze nie byliśmy. Poszliśmy więc na spacer, zrobić zdjęcia połczyńskim zabytkom. Zwiedziliśmy (i zrobiliśmy zdjęcia) katedrę, połczyński zamek (już po remoncie), browar Brok, zwiedziliśmy sławne sanatorium Podhale, gdzie leczono kiedyś młode kobiety na niepłodność. Park zdrojowy,deptak i amfiteatr nie były jeszcze w pełnej krasie (nie było jeszcze parasolek nad deptakiem, nie zakwitły wszystkie kwiaty i nie położono brezentowego dachu nad amfiteatrem).

 

Po "obowiązkowym" basenie, poszliśmy na "obowiązkowy" wieczorek taneczny tym razem do kawiarni pensjonatu Vitae, (Wykupiliśmy tu z ojcem dodatkowe 3 dni, w cenie konkurencyjnej), gdzie o dziwo było wielu kuracjuszy z Gryfa i Podhala. Spędziliśmy miło czas, odpoczęliśmy, odprężyliśmy się korzystając z zabiegów i specyficznego połczyńskiego klimatu.

 

Jednak stwierdziłem, że weekend w Połczynie, to dla mnie w sam raz, spędzenie tu więcej czasu, to nie na moje nerwy, człowieka przyzwyczajonego do wielkomiejskiego tłoku i gwaru oraz dostępu do wszelkich wielkomiejskich rozrywek i możliwości. Może jednak warto znaleźć czas i skorzystać z rabatowych pobytów z zabiegami w pobliskich miejscowościach uzdrowiskowych, gdzie chociaż na tydzień lub weekend można się poczuć jak prawdziwy kuracjusz.