Świat za wielką metalową bramą, czyli z wizytą u romskiej rodziny w Tiranie.

Nigdy bym nie wpadła na to, że za tą wysoką metalową bramą ukrywa się świat cygańskich rodzin, świat do którego nie każdy ma dostęp i świat, który wygląda zupełnie inaczej niż na filmach opowiadających o cygańskich taborach.

 

eafbb6fe31b899807925d7b2ce15670b.gif

 

W pomieszczeniu dwa na dwa metry, było piętrowe łóżko, jedna kanapa, stara chyba niedziałająca lodówka, obok niej sklecony z znalezionych materiałów piecyk z którego prawie, że na zewnątrz buchał ogień, były też różne inne rzeczy, np. zielone lampki świąteczne, bo przecież ledwo co skończyło się “Kristlindie” czyli Boże Narodzenie jakoś tu nie pasowały były przejawem nowoczesności i przypominały o dobrobycie, zupełnie nie wiem skąd się tu wzięły ...przecież kiedyś spotkałam tę rodzinę w centrum miasta, ogłaszającą poprzez uderzanie w bęben, że zbliża się islamskie święto Kurban Bajram ...Po kanapie chodził bobas, raczej w nie nowym pampersie, a dwie starsze dziewczynki czymś się bawiły. W momencie gdy zaczęłyśmy witać się z mamą romskich dzieci, wpadł Kristi- rzucając się w ramiona. Pokazywał swoje “nowe” gumowce, które nadzwyczaj się przydadzą w takich warunkach, bo zanim dosżłyśmy do tego jedynego ciepłego pomieszczenia, trzeba było przejść przez zalane podwórko, kilka małych “pomieszczeń”, może to były domy innych rodzin. W tym zbiorowisku różnych rzeczy, dla nas odpadów dla innych skarbów, miałam wrażenie, że mieszka kilka rodzin, ale czują się jak jedna wielka familja. Pomyślałam- pewnie ciężko żyć w diasporze, zatem lepiej trzymać się podobnych do nas. Nagle z innych pomieszczeń, baraków, skrytek i nie wiadomo czego, pojawiały się nowe osoby, a to brat kogoś, a to młoda dziewczyna- a może nawet dziecko, pochwalić się, że jest już zaręczona. Przychodziły małe i starsze dzieci, jakby wiadomość, że są “goście” była ogłaszana wcześniej...ale nikt nie wiedział, że planujemy odwiedzić dom naszych podopiecznych.

93e5679764b150b616a37bb66229e74b.gif

 

09279915c1a534fbdbdd18667b8e1997.gif

Nie robiłam wielu zdjęć, bo za każdym razem gdy naciskałam spust migawki miałam wrażenie, że Ci ludzie czują się jak w cyrku, chociaż wcześniej dostałam pozwolenie na fotografowanie, a dzieci chętnie pozowały. Nawet babcia w śnieżno- białęj chuście stanęła do wspólnego zdjęcia... ale ja czasem i tak nie wiedziałam w którą stronę mam patrzeć, tak inny dla nas świat, jest codziennością dla ludzi mieszkających zaraz obok bo jakieś 300m od misji. A gdy wracałyśmy zza bramy wychylił się malutki chłopczyk z buteleczką i w butach za dużych o kilka rozmiarów...

e21c504d3903fab01fcceb144c6d53fb.gif

 

b18d508c71df0875fa2683a6edd6b141.gif

Podobało się, chcecie pomóc?

Zapraszam do komentowania fotoreportażu "Życie na misji", który bierze udział w konkursie Fotopodróżnik. Komentarzami oczywiście bardzo mi pomagacie.

Fotoreportaż   http://www.myfinepix.pl/pl/gallery/313293    , zdjęcia będą wgrywane stopniowo, do dnia 30.01.2011.

Zagłosujcie na Blog roku 2010, wystarczy wysłać sms  z kodem   D00018  na numer 7122, koszt sms to 1zł 23gr brutto. więcej info w notce Blog Roku 2010.

www.peregrynacje.blox.pl