Świadomość i wolność w filozofii Sartre'a

Świadomość irrefleksyjna pozostawiona samej sobie nie może urzeczywistnić swojej istoty. Nie jest dla siebie samej „całkowicie jasna i przejrzysta”, nie jest zdolna osiągnąć adekwatnej samowiedzy, jest nieuchronnie świadomością fałszywą. Tylko refleksja jest zdolna odsłonić świadomości prawdę jej egzystencji.

Świadomość irrefleksyjna to świadomość człowieka działającego, której świat jawi się jako zorganizowany „kompleks narzędzi”(H. Puszko). Jest ona bierna, ponieważ jedynie odpowiada na obiektywne wymogi świata. Na tym polega jej transcendentny charakter (Kiedy piszę litery, to całe zdanie, jeszcze niedokończone, objawia się jako bierny wymóg bycia napisanym. Jest ono sensem pisanych przeze mnie liter i jego apel nie może być zakwestionowany, gdyż nie mogę kreślić słów nie wykraczając poza nie ku zdaniu.). „Zanieczyszczenia” świadomości irrefleksyjnej to iluzje. Wyzbyć się ich to zdobyć świadomość własnej podmiotowości, uzyskać adekwatną samowiedzę. Warunkiem jest stworzenie dystansu świadomości względem samej siebie, a to z kolei rodzi refleksję. Samowiedza pojawia się wtedy, gdy świadomość rozdwaja się w sobie i nie zawieszając swoich aktów irrefleksyjnych kieruje uwagę na samą siebie, usiłując uczynić ją własnym przedmiotem. Nie jest to jednak możliwe, gdyż o ile ma pozostać ruchem, aktywnością, spontanicznością, nie może stać się przedmiotem dla samej siebie, czyli czymś zastanym, gotowym, biernym, określonym, niezmiennym. Świadomość zatem może być wyłącznie qusi-przedmiotem, a potraktowana jak przedmiot stale się wymyka i nie daje uchwycić.

Świadomość postrzegająca jest typowa dla człowieka działającego – jest bierna, motywowana i określana przez świat wewnętrzny. Świadomość emocjonalna pojawia się wówczas, kiedy dla człowieka działającego rzeczywistość rozumiana jako świat narzędzi stawia opór uniemożliwiający osiąganie celów. Wtedy człowiek zachowuje się tak jakby relacją pomiędzy środkami a celami nie rządził determinizm, ale emocja. Świadomość – nie zmieniając faktycznej struktury przedmiotu – przypisuje mu inną jakość i uznaje za realną i prawdziwą. Świadomość wyobrażająca zakłada nieistnienie przedmiotu swych aktów. Przekracza ona świat realny i tworzy nierzeczywistość, zachowując tym samym dystans wobec niego a nawet mu zaprzeczając.

              Wolność realizująca się w twórczości ma charakter szczególny. Próba określenia, czym dla egzystencji autentycznej jest dziedzina twórczości natrafia – według Sartre’a – na zasadniczy problem już na poziomie rozstrzygnięć ontologicznych. Jednoznaczne rozdzielenie świadomości wyobrażającej (nakierowanej na nierzeczywistość) i świadomości działającej w świecie sprawia, że ich aktywność wzajemnie się wyklucza. Skutkiem owego rozdzielenia jest nieprzekładalność: nie jest możliwa ani estetyzacja rzeczywistości, ani moralność w sztuce. Antynomiczność ta ma jednak, jak się wydaje, charakter pozorny, wynikający z pewnego zawężenia definicyjnego pojęcia rzeczywistości wyłącznie do domeny działania-w-świecie. Słowem, nie można zakładać, że świadomość wyobrażająca nakierowana jest na nierzeczywistość.

              Wróćmy jednak do sprawy dla francuskiego filozofa zasadniczej, czyli punktu przechodzenia świadomości prerefleksyjnej w refleksyjną. Owo przekroczenie możliwe jest dlatego, ponieważ świadomość ma charakter transcendentny. Oznacza to, iż świadomości nie można ograniczyć do wewnętrznego ruchu fundującego całą filozofię cogitatio. Ruch świadomości poza własną przestrzeń (by posłużyć się taką upraszczającą metaforą) jest radykalnym przekroczeniem jednorodności, nieprzejrzystości i masywności bytu-w-sobie. Jest radykalnym przezwyciężeniem zdeterminowania bytu, który jest i nie może nie być. Przez determinację rozumiem tutaj bycie w wymiarze zwiniętej świadomości. Jej transcendencja jest początkiem wolności. Konstytuuje się ona w akcie nadawania obiektom wobec niej zewnętrznych sensu. Tak jak biblijny Adam nadający rzeczom nazwy. Nadawanie imion jest ruchem świadomości przyswajającym elementy rzeczywistości zewnętrznej, czyniącym je ważnymi dla mnie, czyli właśnie konstytuowaniem sensu. Jest on zatem zawsze „w jakimś sensie” wypadkową wolności. „Ontologiczny dystans”, jaki istnieje pomiędzy świadomością a rzeczą niweluje obiektywną determinację, otwierając tym samym przestrzeń wolności wybierania. Kluczem w tym wypadku jest fundamentalna cecha świadomości – jej intencjonalność.

              Ruch świadomości od siebie do siebie polega na intencjonalnym nakierowaniu na rzecz, nadaniu jej sensu, a następnie przyswojeniu rzeczy w postaci tego sensu w trakcie powrotu w przestrzeń własnej wewnętrzności, czyli rozpoznanie się świadomości w sensie przez nią samą nadanym. Świadomość wraca do siebie z konkretną „treścią”, czyli ideą, korelatem, noematem czy jakimkolwiek innym pojęciem używanym przez filozofów.

              Rzecz jest konkretnym przejawem całkowicie nieprzejrzystego bytu-w-sobie pozostałym jako efekt aktywnego ruchu świadomości, tym „kawałkiem” bytu-w-sobie, któremu nadaliśmy sens. W związku z tym, jak pisze K. Pomian, byt sam-w-sobie w postaci zorganizowanej występuje wyłącznie w ludzkich projekcjach. Byt pisany z dużej litery jest nieprzejrzysty, dlatego nawet formuła analityczna: „Byt jest tym, co jest” nie może zostać sprowadzona do zasady tożsamości. Nie istnieje tu bowiem żaden dystans („Jest sobą w nieskończoność i wyczerpuje się w tym” – Sartre Byt i nicość). Pytanie o przyczynę albo sens bytu jest bezzasadne, ponieważ nie został on stworzony (byłby wówczas subiektywnością Boga) ani nie można przyporządkować mu żadnej wewnętrznej logiki (zakładałoby to jakąś relację do wnętrza, a byt jest masywny) – jest więc absurdalny.

              Byt-dla-siebie jest wolnością i nicością; jest – jak pisał Sartre – luką wytworzoną w łonie bytu-w-sobie. Wolność nie jest w systemie sartrowskim elementem ludzkiej natury, boskim darem ani zadaniem do wykonania, ale fundamentalną strukturą bytu świadomego („Niemożliwe jest...odróżnienie bycia rzeczywistości ludzkiej od tego, co nazywamy wolnością”). Ponieważ świadomość (wolność) jest niezależna od jakichkolwiek czynników zewnętrznych, ani ona sama nie jest przyczyną własnego bytu, musi mieć charakter absolutny. W przeciwieństwie do bytu-w-sobie „jest tym, czym nie jest i nie jest tym, czym jest”. To skutek fenomenalnego bytu świadomości, która „istnieje tylko o tyle, o ile się sobie jawi”. Fakt ten ma, oczywiście, jednoznaczne konsekwencje dla sartrowskiego pojmowania wolności, bo każda definicja odnosząca się do świadomości musi, na mocy wcześniejszego utożsamienia, odnosić się także do wolności. Jeśli bowiem egzystencję charakteryzuje wolność, tzn. można dokonać dowolnego wyboru, a jednocześnie nie można nie wybierać, to również wolność „jest tym, czym nie jest i nie jest tym, czym jest”. I świadomość, i wolność mają wymiar paradoksalny.