Stereotypy potwierdzone

Poznajcie charakter południowego Wlocha

 

2dfbed64bec611f05c6ca9eef1cab3ac.jpg

Maria Carmen Morese – Amore, amore! Miłość po włosku. Wydawn. Świat Książki 2011

O autorce: 

 Maria Carmen Morese urodziła się w 1968 roku w Pompejach. W Niemczech studiowała germanistykę, romanistykę i historię sztuki. Jest autorką przewodnika po Neapolu i Wybrzeżu Amalfi. Mieszka w Neapolu gdzie jest dyrektorką Instytutu Goethego.

O książce:

 Valeria Fest to 34-letnia córka Włoszki i Niemca, dziennikarka zamieszkała w Hamburgu. Niedawno opuścił ją partner co spowodowało u Valerii głęboką depresję. Koleżanki uznały, że „Lepszy bolesny koniec niż boleść bez końca”.

Sposobem na poradzenie sobie ze smutkiem ma być podróż do Neapolu, rodzinnego miasta matki. Akurat są Walentynki, w samolocie rozdają czekoladki w kształcie serduszka a miasto wita bohaterkę bardzo zimową pogodą. Oj, nie zapowiada to nic dobrego. Niby poznaje w samolocie przystojniaka ale czy będzie ulubiony przez czytelniczki ciąg dalszy?

Nie jest to książka o romantycznych gestach, wyznaniach, spacerach w świetle księżyca lub choćby świec. Autorka nie dotrzymuje obietnicy złożonej w tytule.

Jest to raczej przewodnik po charakterze południowych Włochów. W powieści ich przedstawicielami są ciotka i wujek bohaterki, jej przyjaciółka i koledzy z redakcji.

Już na początku dowiadujemy się, że „Umawianie się z Włochami to przedsięwzięcie, które wymaga przebiegłości Odyseusza, czaru syreny, a przede wszystkim spokoju Buddy.

Autorka pokpiwa sobie dobrodusznie z mieszkańców Italii – twierdzi na przykład, iż nie odróżniają oni Niemiec od Islandii i Syberii sądząc, że za Alpami zawsze leży śnieg.

Podobno wszyscy mężczyźni tam są tacy sami – oczekują, ze kobieta zawsze będzie ich ubóstwiać. Ale akurat w tym względzie nie różnią się od mężczyzn w Polsce.

Jaka jest matka Włoszka? „Jej cechy szczególne: dominująca, tak, śmiało można powiedzieć -  władcze zachowanie i wybujały instynkt opiekuńczy”.

W powieści jest także polski akcent, Włoch się skarży: „… wiele Polek mieszka w Neapolu. Te kobiety piękne są jak czarodziejki, ale także dość wyrachowane, bo przyjeżdżają do Włoch w jednym celu – by znaleźć sobie zamożnego mężczyznę i wyjść za niego za mąż”. Pewnie, powinny bezinteresownie sprawiać przyjemność każdemu Włochowi i nieustannie się nim zachwycać.

Valeria od koleżanki dowiaduje się jak klasyfikować mężczyzn po sposobie w jaki całują kobiety w rękę. Także czego politycy zazdroszczą biskupom i kardynałom. Nie chodzi o strój.

Ideał włoskiej kobiety zatrzymał się na wzorze z 1948 roku. Autorka podaje obowiązujące każdą kobietę cechy, aby stała się pożądaną kandydatką na żonę.

Nie znając lokalnych zwyczajów możesz mieć kłopoty z porozumieniem: „Jeśli chcesz zrozumieć Włochy musisz wiedzieć, że tutaj forma i treść [wypowiedzi] rzadko idą ze sobą w parze”.

Jeszcze gorzej jest w przypadku miłości „Neapolitańczyk, także neapolitanka są najszczęśliwsi, kiedy są nieszczęśliwie zakochani”.

Z książki dowiecie się także kto jest najlepszym przyjacielem Włoszki. Dlaczego transwestyci cieszą się w Neapolu szacunkiem, gdzie Włosi kochają się gdy nie mają samodzielnego mieszkania i co jest głównym tematem ich rozmów.

To lektura w sam raz na upalne lato w Polsce.