Sprawdź czy nie jesteś już masonem

mnie wychodzi, że jezdem i dobrze mnie z tem.

 

 

07ba2cccaa2f8d974728df29f54ca752.jpg

Masoneria – inaczej wolnomularstwo lub sztuka królewska to ponadnarodowy ruch etyczny. Mason to członek tego ruchu.

Pojęcie dawniej dotyczyło członków lóż masońskich.  Kiedyś by zostać masonem trzeba było sporo się natrudzić. Dziś można zostać masonem z przydziału. Oto anegdota opisana przez prof. Tadeusza Cegielskiego, masona i to masona wysokiego szczebla.

“Z ks. prałatem Józefem Majem toczymy od dawna przyjacielski spór, czy w podziemiach kościoła św. Katarzyny, najstarszego kościoła na Mazowszu, była loża,  czy nie. On twierdzi, że była, ja – że nie. Raz na poparcie swoich argumentów dodałem, że w końcu z nas dwóch to ja jestem masonem, a nie on. Ks. Maj spojrzał na mnie zaskoczony: Pan, panie profesorze? Pan nie jest masonem”. 

Dziś używane powszechnie, a mianem masona obdarzony jest każdy, kto nie zgadza się na dominację KK w życiu politycznym, społecznym i religijnym. Możesz być oddanym i głęboko wierzącym katolikiem, ale jeśli rozwiodłeś się, masz wątpliwości co do nieomylności władzcy Watykanu, nie grasz w grę zwaną "watykańską ruletką", czyli kalendarzyk małżeński i wolisz prezerwatywy - szatan przejął nad tobą kontrolę, jesteś masonem  i należysz do grupy tych, którzy chcą przejąć kontrolę nad tym światem, w każdym razie stoisz po ich stronie i ponosisz współodpowiedzialność w tym dziele szatana. 

Nie wspomnę już o "irokezach", żelowych paznokciach, bo to rozumie się samo przed się. Nie czuję się specjalistą od fryzur, więc zainteresowanych odsyłam do kazań  ks. dr hab. Natanka. 

Spór dotyczy właściwie poglądów na naszą codzienność. Aby zrozumieć to zamieszanie należałoby sięgnąć do historii.


Kiedy 16 czerwca 1846 r. Pius IX zasiadł na Stolicy Apostolskiej wielu miało nadzieję, że nowy papież odświeży zatęchłe mury Watykanu.

Konserwatyzm jego poprzednika Grzegorza XVI był wręcz żenujący. Zabraniał on na gazowego oświetlania ulic, uznając je za dzieło szatana, to samo dotyczyło kolei żelaznych. Wszelki postęp techniczny był podejrzany i inspirowany przez szatana. Uznawał też absolutny prymat władzy kościelnej nad świecką. Jego zdaniem to kościół powinien decydować komu Bóg powierzy władzę. W swojej encyklice "Cum primum" napomniał polskich duchownych, aby podporządkowali się władzy zaborców. Powstańców polskich nazwał "podłymi buntownikami". Był, a właściwie chciał być władzcą absolutnym, w sensie duchowym, politycznym, społecznym.  

Jego poglądy nie cieszyły się poparciem nawet wśród jego najbliższego otoczenia. Oderwany od rzeczywistości, zamknięty w murach i otoczony sobie podobnymi mentalnie osobnikami tworzył własny nie przystający już zupełnie do rzeczywistości światek. "Nauka nie dorównuje religii, ba, nawet nie może z nią się równać." Jego pogarda dla nauki była powszechnie znana. Papiestwo traciło swój i tak już nadwątlony autorytet. 

Umierał w samotności. Pod koniec życia zdawał sobie sprawę z trudnej sytuacji w jakiej znalazł się kościół.

Pisał:

"Wszystko zmieniło się wokół mnie, mój system i moja polityka miały swój czas, lecz jestem zbyt stary, aby zmienić kierunek. To będzie zadanie mojego następcy."

"Kiedy w r. 1881 przenoszono jego szczątki, motłoch, pod wpływem sekt przeciwnych religii, rzucał kamieniami w kondukt żałobny wyjąc: Do Tybru – padlinę!"

Tak pisała prasa. Jego pontyfikat i głoszone poglądy przysporzyły jemu i instytucji KK jednak sporo niechęci w różnych środowiskach. 

Giovanni Maria Mastai-Ferretti – Pius IX urodzony w roku 1792 miał opinię człowieka postępowego, dlatego wiązano z nim duże nadzieję na stworzenie nowego wizerunku papiestwa, Watykanu i przeprowadzenie niezbędnych reform w zatęchłym średniowieczem Państwie Kościelnym. Miał też  duży kredyt zaufania.

Szybko okazało się, że nic z tego nie wyjdzie. Pius IX po objęciu władzy zaczął od dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny,  w encyklice Quanta cura ostro potępił rozdział Kościoła od państwa, laickie nauczanie, wolność prasy i sumienia. 

Powstał też słynny Syllabus, to wykaz 80 błędnych (zdaniem Watykanu) tez, doktryn i idei, m.in. socjalizm, modernizm, racjonalizm, ale też fałszywy ekumenizm.  W czasie I Soboru Watykańskiego (1869-70) ogłosił dogmat o nieomylności papieża w sprawach religijnych i moralnych, co nawet w tradycyjnie katolickich kręgach nie wzbudziło entuzjazmu, potępił też polityczne ograniczenie wpływów kościoła w Niemczech. Był zwolennikiem centralizacji Kościoła i przeciwnikiem ruchów narodowo-wyzwoleńczych. Gwoli prawdy historycznej Pius IX ostro zaprotestował przeciwko rosyjskim represjom po powstaniu styczniowym w 1863 r. 

Ostro wystąpił też przeciw jakiejkolwiek opozycji. To wtedy właściwie narodziła się socjotechniczna nazwa opozycji pod nazwą masonerii. Poświęcił jej osobną encyklikę. 

Fragmenty encykliki "Humanus Genus"

"Sekta masońska powstała wbrew prawu ludzkiemu i Bożemu, jest zgubna nie tylko dla chrześcijaństwa, ale i dla państwa świeckiego i dlatego pod najcięższymi karami,  jakie Kościół zwykł wymierzać przeciwko winowajcom, zakazała wstępować do tego towarzystwa. 

 Oburzeni tym spiskowcy, sądząc, że czy to wyszydzając, czy spotwarzając Stolicę Apostolską, zdołają uniknąć skutków tych wyroków albo je osłabią, zaczęli Papieży, którzy przeciwko nim wystąpili, oskarżać, że albo niesprawiedliwie wyrokowali, albo że w wyrokach swych za daleko się posunęli. (...)

 I tak np. w encyklice arcanum staraliśmy się wziąć w obronę i rozwinąć prawdziwe i rzetelne pojęcie rodziny, która źródło i pochodzenie swe z małżeństwa wywodzi; następnie w encyklice diuturnum określiliśmy, według zasad mądrości chrześcijańskiej, formę władzy politycznej, jako w dziwnej zgodzie będącą z samą istotą rzeczy, i z dobrem narodów i książąt. Obecnie zaś, za przykładem Poprzedników Naszych postanowiliśmy wprost na cel wziąć samo towarzystwo masońskie, całą jego naukę, jego zamiary, jego sposób myślenia i działania, aby lepiej naświetlić zgubny wpływ jego, a tym samym zapobiec szerzeniu się tej zabójczej zarazy. (...)

 Główną zasadą naturalistów, jak już sama ich nazwa wskazuje, jest ta, że natura ludzka i rozum ludzki we wszystkich sprawach mają być naszym wodzem i nauczycielem. Postawiwszy taką zasadę, albo się mniej troszczą o obowiązki względem Boga, albo też pojęcie o tych obowiązkach spaczają przewrotnymi i błędnymi zdaniami.  Zaprzeczają bowiem, iżby jakakolwiek tradycja boskiego była początku, nie przyjmują w religii żadnego dogmatu, żadnej prawdy, której by rozum ludzki pojąć nie zdołał,  nie przyjmują żadnego nauczyciela, któremu obowiązani byliby wierzyć dla samej powagi jego urzędu..

 Przypatrzmy się teraz, do czego zmierza sekta masońska w sprawach religijnych, mianowicie, gdzie ma wolność po temu, a przekonamy się, że dąży do tego, aby zapatrywania naturalistów we wszystkim w czyn zamienić. Od dawna i uporczywie pracuje ona nad tym, aby urząd nauczycielski i powaga Kościoła żadnego w państwie nie miały znaczenia. Dlatego też głoszą całemu światu tę zasadę i walczą w jej obronie: że Kościół od państwa zupełnie odłączyć należy. W ten sposób chcieli by  najzbawienniejszy wpływ Kościoła na prawodawstwo i administrację państw zupełnie usunąć; w następstwie zaś bezpośrednim wszystkie stosunki państwowe bez  względu na prawa i zasady Kościoła urządzać. I nie dość im na tym, żeby nie uwzględniano Kościoła, tego najlepszego przewodnika; oni jeszcze nieprzyjaźnie godzić  nań, i obrażać go muszą.

 I w rzeczy samej pozwalają sobie dziś z katedr, w pismach i żywym słowem bezkarnie uderzać na same fundamenty Kościoła: nie przepuszczają dziś żadnym prawom Kościoła, nie szanują urzędów jego, które ma od Boga samego. Swobodę działania jego jak najbardziej ograniczono, i to za pomocą ustaw, które wprawdzie na pozór nie zdają się wywierać gwałtu, w rzeczy samej jednakże wolność Kościoła krępują. (...) 

 Co się tyczy domowego pożycia, to cała nauka naturalistów w tym mniej więcej się zamyka: że małżeństwo nie jest niczym więcej jak zwyczajnym kontraktem;  że słusznie rozerwać je można, skoro kontrahentom tak się spodoba; że władzy świeckiej służy prawo wyrokowania w sprawach małżeńskich; że w wychowaniu dzieci nie ma im się wpajać żadnej pozytywnej religii; i każdemu, gdy dorośnie, ma być pozostawiony wybór religii, jaka mu się będzie podobała. Zupełnie to samo wyznają  masoni, a nie tylko wyznają, ale od dawna też starają się w życie wprowadzić i w stały zwyczaj zamienić. W wielu państwach, i to nawet katolickich, istnieją ustawy,  wedle których te tylko małżeństwa uważane być mają za ważne, które cywilnie zostały zawarte; w innych krajach dozwolone są rozwody; w innych starają się jak najszybciej to samo przeprowadzić. Tak więc do tego wszystko dąży, aby zmienić istotę małżeństwa, tj. zamienić je w związki niestałe i przemijające, które jedynie namiętność kojarzy, i namiętność też znów zrywa.

 Sekta wolnomularzy dąży również z największym wysiłkiem do tego, aby zagarnąć pod swą władzę wychowanie młodzieży, w tym przekonaniu, że miękki i giętki wiek łatwo wedle woli swojej ukształtować i nagiąć zdołają, w którą stronę zechcą, i że w ten sposób najprędzej wychowają państwu takich obywateli, jakich sobie życzą.  Dlatego też nie dopuszczają sług Kościoła ani do nauczania, ani do nadzoru kształcącej się młodzieży; a w wielu miejscach dopięli już tego, że wychowanie młodzieży znajduje się wyłącznie w ręku świeckich ludzi, i że przy nauce obyczajów starannie pomija się wzmiankę o największych i najświętszych obowiązkach, które człowieka z Bogiem łączą."

20 kwietnia 1884

"Nieomylny" ostro karcił za próby wprowadzenia w życie tego, co dziś ( po 128 latach) stało się normą nie wzbudzającą dziś większych emocji. Rozdział kościoła od państwa, śluby cywilne, rozwody i pobawioną (choć nie do końca) indoktrynacji religijnej edukację dzieci i młodzieży. 

Na koniec mam pytanie dla wszystkich ortodoksyjnych wiernych. Jak wyglądałaby nasza rzeczywistość dzisiaj, gdyby nie było opozycji wobec KK, a właściwie wobec jego skrajnie konserwatywnego skrzydła ?

Może nadeszła by już zgoda z nieomylnego Watykanu na oświetlanie ulic i domów, wybrańcy mogliby słuchać RM, premierem byłby o. R, a prezydentem kardynał Dz.  Szefem Radiokomitetu byłby ks. dr Natanek. Pralka "Frania" opuściłaby właśnie Instytut Kościelny z certyfikatem egzorcystycznym. Mielibyśmy stary, dobry i jedynie słuszny porządek świata. 

Dziś nowy porządek świata kształtuje się na naszych oczach z całym dobrodziejstwem inwentarza, z wszystkimi dobrymi i złymi skutkami. Jest jednak procesem,  którego nie da się zatrzymać. Nie ma też powrotu do przeszłości. Myślę, że KK może odegrać ogromną rolę w świecie szumu i chaosu informacyjnego, zagubienia i zaniku autorytetów. Strategia sentymentów, tanich moralitetów, smutku i żalu nad utraconą pozycją, podejmowanie walki i straszeniem wymyślonym przeciwnikiem i zbytnie przywiązanie do dóbr doczesnych to droga do samounicestwienia. Sztuczka z piekłem od dawna nie działa, ekskomunika coraz mniej skuteczna. Czymś należy postraszyć. Wystraszony lud to bogobojny lud, którym  łatwo manipulować. 


Dziś KK ma pełne prawo do wyrażania swych poglądów, ale wolni obywatele mają też pełne prawo do tego, czy skorzystają z jego nauk, czy nie.  

I niech tak zostanie na wieki wieków . Amen.

.