Sposoby wygrywania według Teorii Gier. Giełda i Zakłady Bukmacherskie.

Zasada mówiąca, że wygrywa ten, kto zna wynik, obowiązuje na giełdzie. Tam przede wszystkim.

 

...

Znajomość Teorii Gier ułatwia wygrywanie.

Pewność wygranej można osiągnąć jedynie w wyjątkowych przypadkach.

Jeżeli nadajemy totolotka nie znając liczb, które zostaną wylosowane, to ryzykujemy stratę pieniędzy. Jedynie w przypadku, gdy znamy liczby, które zostaną wylosowane, mamy pewność wygranej.

Dokładnie tak samo jest, gdy zakładamy się o wynik meczu piłki nożnej.

Nie znając wyniku ryzykujemy. Przeważnie zakłady przyjmowane są przed meczem. Wtedy nie wszyscy znają wynik. Ci, którzy przypadkiem znają wynik przed meczem, mają prawie 100% szansy na wygraną w zakładach bukmacherskich. Piszę prawie, ponieważ może wydarzyć się coś zupełnie niespodziewanego. Na przykład mecz nie odbędzie się z powodu wybuchu wulkanu na Islandii, uniemożliwiającego przybycie drużyny gości pod Wawel. Jesteś trenerem albo sędzią? Znasz wynik jutrzejszego meczu? Idziesz do bukmachera. Stawiasz i wygrywasz.

Trener może mieć kłopoty, gdy ktoś zauważy i domyśli się, jaka gra tu jest grana. Dlatego: Lepiej nie chodzić osobiście, tylko podzielić się kasą ze wspólnikiem.

Zasada mówiąca, że wygrywa ten, kto zna wynik, obowiązuje na giełdzie. Tam przede wszystkim.

Nie dorównam Jackowi Londonowi, który w mistrzowski sposób opisywał takie przypadki. Ograniczę się do podania autentycznego przykładu z czasów Wielkiego Kryzysu lat 30. Wypuszczono wtedy na Giełdę przy Wall Street akcje firmy, która nic nie posiadała i nic nie produkowała ani nie świadczyła żadnych usług. Właściciele tej firmy kupowali i sprzedawali sami sobie jej akcje, płacąc za nie coraz więcej. Ty do mnie. Ja do ciebie. Jak w Piłce Kopanej. Notowania firmy stale rosły. Właściciele czekali na naiwnych. Gdy pojawiło się zainteresowanie chytrusów, którym wyszło, że firma znowu przebije linię wsparcia i na jej akcjach będzie można zaraz zrealizować zyski, właściciele wszystko sprzedali i zrobili wielką kasą. Gacie opadły i ukazała się (...).

Dziś na giełdzie nie można mieć firmy, która nic nie produkuje, nic nie posiada i nie świadczy żadnych usług, ponieważ po tym wypadku przy pracy wprowadzono nowe przepisy dławiące działanie niewidzialnej ręki rynku. To była robota tego cwaniaka Keynes’a. Można jednak mieć na giełdzie firmę, która prawie nic nie produkuje, prawie nic nie posiada i prawie nie świadczy żadnych usług. Firma taka zgodnie z zasadami jest warta tyle, ile za nią dają. Jej cena może iść ostro w górę... i czekać na frajerów. Ty do mnie. Ja do ciebie... Ty do mnie.

Najlepszy biznes jest na giełdzie walutowej. Wystarczy wiedzieć, jaki będzie jutro kurs złotówki. Jak to zrobić? No problem! Jeżeli dwa solidne (zasobne) fundusze emerytalne umówią się, że będą od siebie kupowały i sprzedawały franki, funty albo złotówki, to...Ja kupuję od ciebie. Ty kupujesz ode mnie i czekamy na naiwnych chytrusów. Kurs zatańczy przepięknie i będzie kasa dla amerykańskich emerytów, a prezesom również bida nie zajrzy do oczu.

Tylko żeby ktoś nie pomyślał, że  ta zasada nie dotyczy złota, srebra i platyny.

Trenerom drużyn piłkarskich, sędziom i zawodnikom nie można polecać pewnych na sto procent wygranych na giełdzie walutowej. Powinno im wystarczyć, że czasami znają wyniki zawodów ligowych z kilkudniowym wyprzedzeniem.

 

Adam Jezierski

 

..