Spirala psychopatycznego terroru nakręca się. Multikulti upada!

Przed terroryzmem tłuste lata. Cały Zachód jest zainfekowany islamistyczną zarazą. Od Londynu po Berlin.

 

Terroryzm stał się nieodłączną częścią europejskiej rzeczywistości. Islamskim ekstremistom udało się wykreować atmosferę grozy i strachu, którą odczuwa większość mieszkańców Europy Zachodniej. To niepodważalny fakt. Mimo to zwolennicy multikulturalizmu udają, że nic się nie stało.

Państwo Islamskie rozprzestrzeniło wirus bezwzględnego okrucieństwa i brutalności, który ciągle mutuje się i atakuje umysły niestabilnych emocjonalnie, agresywnych ludzi i transformuje ich w zaburzonych psychicznie szaleńców. Poprawność polityczna nazywa ich terrorystami i mordercami, którzy nie mają nic wspólnego z muzułmańską religią i społecznością. Jednak raczej już nikt w to nie wierzy. Wielu tylko irytują takie stwierdzenia. Ale piewcy multikulturalizmu nie przyjmują tego do wiadomości i nie potrafią przyznać się do porażki. Jedyne, co im pozostało to stosowanie starych technik manipulacji znanych z systemów totalitarnych polegających na nieustannym wpajaniu społeczeństwu, że czarne jest mimo wszystko białe. Ostatnią siłą „multikulti” jest liczba powtórzeń pseudo analiz typu "grypa pochłania więcej ofiar" w przekupionych mediach głównego nurtu w nadziei, że to kłamstwo zostanie powszechnie przyjęte przez ciemny lud za prawdę. Cóż to za żałosny akt desperacji.

Media specjalnie nagłaśniają informacje o terrorystach, który nie prowadzili religijnego trybu życia i nie chodzili do meczetu, aby odciągnąć uwagę od islamu. Chociaż nie wszyscy z zamachowców byli wierzący, to zradykalizowali się oni pod wpływem nawołującego do walki zbrojnej fanatycznego odłamu religii Mahometa, który jest tutaj ogniskiem zapalnym tego pożaru terroru. Jest to ewidentne. Zwrot " Allahu Akbar", który jest wykrzykiwany w zbrodniczym amoku podczas bardziej i mniej udanych aktów terrorystycznych zyskał już międzynarodową sławę. Dogania on popularnością nazistowski „Heil Hitler".

Bez względu na to jaki ktoś jest naiwny i chciałby wierzyć w dystansujący się od przemocy wymiar religii Mahometa, stanu faktycznemu nie da się zaprzeczyć. Islam ma bezpośredni związek z terroryzmem. Jedni oddzielają dżihadystów od muzułmanów. Inni, o bardziej skrajnych poglądach nie widzą różnicy. Z pewnością jest to kwestia do głębszej dyskusji. Najlepszą konkluzją jest dyplomatyczne stwierdzenie, że w stosunku do muzułmanów trzeba kierować się zasadą bardzo ograniczonego zaufania. Zachodnie elity zlekceważyły ją i teraz płacą za to wysoką cenę. Oczywiście należy wykazać się rozsądkiem i przyznać, że nie wszyscy wyznawcy Allaha to niebezpieczni islamiści. Ale wśród nich jest wyjatkowo liczna grupa „czarnych owiec”. Liczniejsza niż wielu się wydaje. Za sprawą bardzo szybko rozpowszechniającej się ideologii ISIS tzw. „dobrzy muzułmanie” negujący islamski radykalizm stają się „zagrożonym gatunkiem”.

Duża część muzułmańskiej populacji zamieszkującej Europę, czy to z pierwszego czy ostatniego pokolenia nie dystansuje się od zamachów terrorystycznych tak jakby sobie tego życzyła zachodnia demokracja. Dwulicowych sympatyków ISIS jest multum w całej Unii. Po „cichu” wpierają oni islamistkich radykałów. Walka o władzę i kształtowanie krajobrazu politycznego ekstremalną przemocą jest wpisane w ich system społeczno - religijny. To, że żyją oni teraz na „ziemiach nowoczesnej Unii Europejskiej” niczego nie zmieniło. Nie jest tajemnicą wiwatowanie zwolenników PI po zamachach, ukrywanie terrorystów albo zakłócanie minut ciszy upamiętniających śmierć ofiar. Jakiś czas temu Niemcy w ramach swoich akcji propagandowych próbowali zorganizować wielki marsz przeciwko terroryzmowi w Kolonii, żeby pokazać światu jak wielu muzułmanów potępia ekstremizm. Niestety okazał się on totalnym niewypałem i zgromadził tylko garstkę uczestników. Największa niemiecka muzułmańska organizacja po prostu odmówiła udziału. Te wszystkie wpadki otwartego europejskiego społeczeństwa są bardzo złym prognostykiem na przyszłość.

Elity zachodnioeuropejskie miały sprytny plan. Polegał on na zręcznym wykorzystywaniu biednej i „ciemnej” populacji emigrantów z krajów muzułmańskich. Chodziło o zrobienie z nich nic nieświadomych niewolników pracujących na fortuny elit. Tą tanią siłę roboczą poddawano jednocześnie ciągłemu procesowi sekularyzacji i wpajania zachodniego stylu życia, który miał na celu pozbawienie ich własnych etnicznych korzeni. Establishment myślał, że oni się nie zorientują i podporządkują. Okazało się coś zupełnie innego. Wzrost popularności dżihadu zmienił wszystko. Teraz ci najbardziej zagorzali wyznawcy dosłownych i skrajnych interpretacji Koranu bezlitośnie się mszczą wszelkimi dostępnymi środkami, co pokazują nam nieustannie środki masowego przekazu. Kłamstwa i hipokryzja wielokulturowego społeczeństwa zostały zdemaskowane.

Multikulturalizm nie sprawdza się. Miliony europejskich muzułmanów odczuwają żal do zachodniej cywilizacji. Mają oni kłopoty z asymilacją w tym pełnym szarości systemie społecznym. Sytuacje jak zawsze pogarsza niestabilna sytuacja na rynku pracy, gdzie biali Francuzi czy Hiszpanie mają przewagę w ubieganiu się o lepszą pracę. To potęguje poczucie odrzucenia. Nawet zachodni socjologowie temu nie zaprzeczają i przyznają, że młodzi muzułmanie myślą, że są upokarzani i deprecjonowani przez bogate, liberalne społeczeństwa Zachodu.

Młodzież jest sfrustrowana, a przez to porywcza i buntownicza. Nie podoba jej się ta cała narzucona przez liberalną demokrację wizja świata. Radykalni imamowie doskonale to wykorzystują. Ostatni zamach z Hiszpanii jest tego przykładem. ISIS okazało się na tyle przebiegłe, że w odpowiednim momencie wyczuło tę zmianę nastrojów...

Cały artykuł jest dostępny tutaj: http://systemwkryzysie.blox.pl