Śpieszmy się kochać ludzi. Tak szybko odchodzą.

1835e4adee9f9f18a5cdf6a5820a44ba.jpg

Rankiem, w 7 rocznicę ślubu, żona całuje męża na pożegnanie i życzy miłego dnia. Kilka dni wcześniej zarezerwowali stolik w najlepszej restauracji, chcąc w ten sposób świętować kolejną rocznicę ich związku. Kobieta nie może się już doczekać romantycznej kolacji we dwoje i tuż po wyjściu małżonka, zaczyna wielkie przygotowania. Przymierza coraz to inne stroje, zastanawia się nad makijażem, dodatkami. Chce dzisiaj wyglądać wyjątkowo, ponieważ nieczęsto się zdarza, żeby wyszli gdziekolwiek tylko we dwoje, zwłaszcza, że dzieci zostają na noc u babci.

Pół godziny przed planowanym wyjściem, wszystko właściwie jest gotowe. Żona jest ubrana, makijaż i fryzura zrobione, garnitur wyczyszczony, koszula wyprasowana i krawat zawiązany. Brakuje tylko...męża. Minuty lecą a jego jak niema, tak niema. Mija godzina, rezerwacja przepadła, ale to nic. Zjedzą coś w domu, też będzie romantycznie. Mijają dwie a jego nadal niema. Może zatrzymało go coś w pracy, ale dla czego nie zadzwonił??? Zaniepokojona łapie za telefon, chce się dowiedzieć, dla czego męża jeszcze niema.

Wykręca numer, odzywa się automatyczna sekretarka, dziesięć i piętnaście minut później również. Teraz naprawdę zaczyna się martwić. Do głowy napływają coraz to inne myśli. Może miał wypadek, może zapomniał i poszedł gdzieś z kumplami... może... Po trzech godzinach wreszcie pojawia się w domu. Żona, tym razem wściekła jak osa, od razu przystępuje do ataku. Wykrzykuje coraz to nowe pytania. Mąż próbuje wszystko wytłumaczyć, ale ona go nie słucha. Jest tak zajęta swoją złością, że nie zauważa nawet, jak mąż wychodzi. Wraca grubo po północy pijany tak, że ledwo utrzymuje się na nogach. Nastają „ciche” dni. Mija dzień, dwa, tydzień a ona wciąż milczy. Nie chce rozmawiać z mężem. Twierdzi, że teraz on musi odpokutować za krzywdę, którą jej wyrządził.

Jakiś czas później, podczas sprzątania znalazła za szafką zgnieciony kawałek papieru. Po rozwinięciu okazało się, że jest to krótki liścik od męża. Pisało na nim: Kochanie, przełożyłem rezerwację o trzy godziny. Szef zwołał zebranie i niestety muszę na nim być. Mam nadzieję, że ten poślizg nie popsuje twojego wspaniałego nastroju. Kocham Cię. Ps. Przepraszam, że nie powiedziałem Ci osobiście. Ten baran zadzwonił jak już spałaś a rano, jesteś zawsze tak zaspana, że nie wszystko do Ciebie dociera.

Po tych słowach coś w niej pękło. Rozpłakała się jak małe dziecko, winiąc siebie za to, że była tak zaślepiona złością, że nie zwróciła nawet uwagi jak pokazywał jej tą kartkę. Musiał ją zgnieść i rzucić jak wychodził z domu. Dla czego wcześniej jej nie zauważyła? Przecież mąż często zostawia jej liściki. Czuje się winna za to, co się stało i postanawia wszystko naprawić. Zastanawia się tylko jak. Może zrobić dobrą kolację, zapalić świece... Jej rozważania przerywa dzwonek telefonu. Podnosi słuchawkę i słyszy obcy głos, informujący, że jej mąż miał wypadek samochodowy i zmarł w wyniku licznych obrażeń wewnętrznych.

Historia, którą opisałam zdarzyła się pięć lat temu. Kobieta już dawno pogodziła się ze stratą męża. Nie może sobie jednak wybaczyć, że rozstała się z nim w gniewie, że w tak głupi sposób zmarnowała ostatnie dwa tygodnie życia ukochanego. Drodzy czytelnicy nie marnujmy czasu na bezsensowne kłótnie i „ciche dni”, nie rozpamiętujmy krzywd, które ktoś nam wyrządził. Doceńmy to, co mamy kochajmy całym sobą i cieszmy się każdym dniem, który jest nam dany, bo każdy z nich może okazać się tym ostatnim.