Samotność, osamotnienie, bliskość i otwartość.

Ludzie to cudowne stworzenia :-)))

 

 

Siedział nad brzegiem morza i podrzucał garść piasku. Morze szumiało swoją odwieczną mową, powietrze pachniało solą, wilgocią i rybami a piasek szeleścił cicho. Promień zachodzącego słońca przebił piasek w powietrzu.
Nagle wszystko zamarło, piasek zawisł nieruchomo a promień słońca przez źrenice wbił mu się w mózg zrozumieniem ...

 

Oto życie człowiecze.

 

A właściwie podsumowanie jego życia.

Czy ziarenka piasku, wiszące teraz w powietrzu wiedzą, że są plażą ?
Jeszcze przed chwilą leżały spokojnie nad brzegiem morza. Teraz zgarnięte i podrzucone, wiszą w przestrzeni, jakby nigdy nie były niczym innym niż samotnymi ziarenkami piasku ...
Westchnienie wydobyło się z jego piersi. Czas ruszył a ziarenka osypały się bezwładnie na plażę

 

Samotność nie istnieje. Czy samotność, czy osamotnienia to jest ta sama iluzja. Iluzja oddzielenia i braku jedności. Każde ziarenko piasku jest piękne swą całością i naturą, twardością, kolorem, zapachem. Jest też cudowną cząstką całości plaży, koryta rzeki czy piaskownicy. I nie jest ważne czy spokojnie leży nad brzegiem morza, czy chrzęści nam w bucie, jest cały czas tą samą jednością. Ludzie nazywali go plażą a potem piaskiem a potem ...

Ale ludzie mają dziwne spojrzenie na połączenie. A właściwie to dziwne spojrzenie na rozdzielenie. Czy cokolwiek jest od siebie oddzielone ? Czy ziemska trawa jest oddzielona od dalekiej gwiazdy ? Przecież widzi ją w bezksiężycową noc. Ludzie nauczyli się mówić ale nie nauczyli się myśleć. Mówią 'gwiazda' i to oznacza oddalenie czegoś od reszty. Mówią 'inny człowiek' i to oznacza odcięcie od stada. Tak się poodcinali od wszystkiego, tak pootaczali wielkimi murami słów, że pozostało im tylko żyć samotnie.

 

Bliskość.

 

Ale żyjąc tęsknią za jednością bo są jednoscią. Być znowu wszystkim oto marzenie każdego. No to jednoczą się z ubraniami , domem, pieniędzmi, samochodem, pracą. Ale to nie pomaga.
Stado ...
Ale przecież nie budowali latami murów, żeby je teraz burzyć. No to obniżają mur dla odcietych rzeczy : dzieci, partnera, znajomych. Ale broń Boże całkowicie. No i odcinają to nowym słowem 'bliskość'. Bliskość to współdzielenie emocji, uczuć, myśli. To odcięcie się od reszty poza ...
By poprawić sobie bliskość obniżają mur całkowicie. Ale to im sie Tak tylko wydaje ... już nie oni tu rządzą ani murami ani nawet widzeniem. Mówią i widzą 'bliskość' a robią oddzielenie.

 

Otwartość.

My jesteśmy jeźdźcami naszych ciał. Ciała nie mają uczuć, emocji, myśli. Są zlepkami atomów trzymanych w całości dzięki mocy naszych uzd. Są tylko urzeczywistnioną ideą oddzielenia. Gdy zsiadamy z naszych ciał one upadają i rozpuszczają się powracając tam skąd przyszly. Możemy trzymać nasze ciała w tym samym domu a nawet w tym samym łóżku co inny jeździec i nawet nazywać to związkiem. Ale jest to tylko związek ciał jak związek koni trzymanych w jednej stajni. Do prawdziwego związku brakuje jeszcze jednego odcięcia. Nazywamy to 'otwartością'. Otwartość to obnażenie siebie, to pełna zgoda na bezbronność. Zobaczenie kim się jest i pokazanie tego innym.
Nikt nie potrafi się całkowicie otworzyć przed innym jeźdźcem, bez wzgledu na to, jak bardzo będzie tego pragnął. Ponownie się okazuje, że nie my tu rządzimy. Nie my decydujemy o oddzieleniu.

 

I galopujemy tak przez życie ze zrośniętą z ciałem świadomością z rozrywajacymi nas uczuciami jednoczenia i oddzielania. Jesteśmy jednością a odcinamy się, pragniemy połączenia a nie my tu rządzimy.
Jesteśmy całością a żyjemy w osamotnieniu.
Jesteśmy tym samym a odcinamy się bliskością i otwartością ...

Czy można się więc dziwić, że świat wygląda tak dziwnie ???