Samotni w sieci. (M)

Moja historia randek na portalach randkowych.

 

Portal randkowy odkryłem około 15 lat temu. Byłem wtedy żonaty i dzieciaty. Wtedy nie wiedziałem dlaczego wchodzę na portal randkowy ale teraz już to wiem.

 

Zwykłe życie.

 

Całe życie szukałem prawdziwej Miłości. Wczesniej poznałem swoją przyszłą żonę, zaczęliśmy uprawiać seks. Było super i myślałem, że to Miłość. Potem dzieci, dom, praca. Po pewnym czasie czegoś zaczęło mi brakować ale rozejrzałem się dookoła ... wszędzie to samo. No więc to 'na pewno' jest miłość.
Ale brakowało mi ... otwartości.
Tak zakończył się mój etap rodzina to Miłość.

 

Randkowania.

 

Otwartości zacząłem szukać na portalu. Rozmów o wszystkim. Po pewnych perypetiach, rozstałem się z żoną. Wtedy rzuciłem się w wir randkowania. "Na pewno znajdę prawdziwą Miłość. Przecież tu są tysiące kobiet".
Rozmawiałem z setkami kobiet, spotykałem się z kilkunastoma i z nimi nawiązywałem znajomości. Znajomość oznacza tu spotykanie się co kilkanaście dnie, wspólne przebywanie, wycieczki, seks. Powinienem napisać 'związki' ale te relacje były na to słowo za płytkie.
Przebudziłem sie po roku.
Efekt tego etapu to rozmowa wirtualna z sześciuset kobietami, kilkanaście 'znajomości', czasem po cztery i pięć jednocześnie i .... zero Miłości.
Wniosek : tak dalej nie dam rady.

 

Związki partnerskie.

 

Porzuciłem znajomości i rozpocząłem etap związków partnerskich zakładanych z kobietami z portalu randkowego. Czyli związek 1:1, umowy/porozumienia partnerskie i dłuższy czas trwania, celem pogłębienia relacji. Jeden związek, potem drugi ...
Kobieta z drugiego związku była trochę zanurzona w ezoteryce. Joga, anioły, kadzidełka, gusła, wróżki i te rzeczy. Podłożyła mi książkę "Ścieżka Miłości" Don Miguel Ruiz.
BINGO !!!
Z niej zrozumiałem wreszcie zasadę działania człowieka, czyli ciało, ego, dusza. Zrozumiałem czym jestem, czym jest Miłość i jak do niej dotrzeć.
Tak zakończył się mój etap związków partnerskich.
Wynik : zero Miłości ... ale znaleziona ścieżka do Miłości.

 

Związki tantryczne.

 

Rozpoczął się okres związków tantrycznych. Czyli :
Bądź sobą, ona niech będzie sobą i żebyśmy chcieli być ze sobą.
Brzmi prosto, ale nie prosto je utworzyć. Po pierwsze nie znałem siebie. Nie wiedziałem kim jestem i czego naprawdę potrzebuję w tym życia. Na szczęście wraz z poznawaniem Siebie ... lepiej czułem kobiety. Randkowałem, ale błyskawicznie czułem, że np.kobieta nie pasuje do mnie. Nie pakowałem się więc w związek. Nie potrzebowałem tego sprawdzać w łóżku. Pomału przestałem randkiwać, pomału odpadały kobiety, które chciały coś ugrać ze mną. Została jedna, której strasznie na mnie zależało. Z nią uczę się całkowicie otwierać, czyli nie zostawiać żadnych prywatnych myśli. Robić co zechcę, m.in zakochałem się w dwu innych kobietach. Z nią rozwijam się duchowo i ... nawet nie tworzymy związku. Żadnego ślubowania, przysięgania, umów ... nic.
Po prostu cieszymy się życiem i sobą :-))))

 

Reasumując.

 

Na portalach spędziłem sporo czasu. Poznałem tam setki kobiet wirtualnie i dziesiatki realnie. Sporo też tam przeżyłem i podczas związku z kobietą z randek zrozumiałem wreszcie czym jest człowiek, czym jest życie i czym jest Miłość. Teraz z jedną z nich praktykuję to i cieszę się tym :-)))

Portale randkowe są ok, ale bez zrozumienia siebie nigdzie się w życiu nie zajdzie.