Samochód Elektryczny to jedynie problem organizacyjny i polityczny.

Mój artykuł pt. „Bardzo tani Samochód Elektryczny.” rozpoczyna się od stwierdzenia, że samochód elektryczny nie jest problemem technicznym ani naukowym, tylko problemem organizacyjnym, prawnym i politycznym.

Przeczytaj najpierw: http://www.eioba.pl/a/3tjg/bardzo-tani-samochod-elektryczny

I temu zagadnieniu jest poświęcony. Czyli metodzie, dzięki której można byłoby wprowadzić samochody elektryczne (osobowe) do powszechnego użytku.

Czytelnicy  domagają się, abym wypowiedział się na temat zagadnień technicznych związanych z hybrydowym samochodem (elektryczno-słonecznym), który opisałem w swoim artykule.

Postaram się w sposób popularno-naukowy przedstawić ten problem.

Baterie słoneczne ładują akumulator także wtedy, gdy słońce jest schowane za chmurami. Sprawność baterii słonecznych jest istotna o tyle, jaką ilość energii można wprowadzić do akumulatora z określonej powierzchni baterii.

Najważniejszą cechą akumulatora jest stosunek jego masy do ilości energii, którą akumulator jest w stanie zmagazynować.

W obu tych sprawach, informacje dotyczące największych, najnowszych osiągnięć technicznych objęte są tajemnicą wojskową.

Jednak wiadomo, że przy pomocy powszechnie używanych baterii słonecznych, oraz powszechnie używanych akumulatorów można stworzyć bardzo tani w eksploatacji hybrydowy samochód.

Jeżeli samochód elektryczny, którego akumulator jest całkowicie naładowany energią, może przejechać 200 km, to samochód wspomagany bateriami słonecznymi może przejechać więcej. O ile więcej? Wiadomo, że więcej w Afryce, a mniej w Europie, ale zawsze jest jakaś korzyść z dodatkowej słonecznej energii. Jeżeli uda nam się zmontować samochód, który przejedzie 210 km, czyli o 5% więcej, to oznacza, że: W przeciągu dwóch godzin baterie słoneczne dostarczają energii na przejechanie 10 km z prędkością 100 km/h.

Ilość energii dostarczanej przez baterie słoneczne zależy oczywiście również od tego, czy dzień jest słoneczny i powietrze przejrzyste. Ale w każdym wypadku podczas dnia samochód przejedzie więcej niż 200 km.

Jeżeli taki samochód stoi na parkingu pod chmurką przez 8 godzin pracy kierowcy, to chyba jest oczywiste, że kierowca, który mieszka 15 km od swojego miejsca pracy i użytkuje samochód wyłącznie do dojazdu i powrotu z pracy, nie będzie musiał kupować energii i jeszcze trochę mu tej energii wystarczy na niedalekie wyjazdy ekstra.

Z czasem zaistnieje sieć stacji wymieniających akumulatory. Gdy tak się stanie, to wymiana akumulatora rozładowanego na naładowany będzie trwała kilka sekund. Będzie wykonywana przez automat, a kierowca będzie płacił jedynie za kupowaną energię.

Gdyby Chińczycy zaczęli masowo sprzedawać tego typu samochody, to u nas (na Zachodzie) wystąpi wielkie bezrobocie. Popyt na nasze samochody gwałtownie spadnie. Stracą pracę ludzie montujący nasze samochody i zatrudnieni w produkcji części do tych samochodów. Stracą pracę ludzie, którzy świadczą obecnie usługi na rzecz tych, którzy montują samochody benzynowe i ropniaki i produkują części do samochodów benzynowych i ropniaków. Stracą pracę dlatego, że bezrobotni byli pracownicy przemysłu samochodowego nie będą mieli pieniędzy na opłacenie wszystkich usług, z których korzystali do tej pory. Z tego samego powodu zmniejszy się zapotrzebowanie na inne towary produkowane u nas (na Zachodzie), czyli wystąpi krach ekonomiczny.

Upadek całej branży o bardzo dużym znaczeniu ekonomicznym, musi spowodować krach.

I obudzimy się z ręką w nocniku.