Rządzący, podarujcie nam niemiecką biedę. Niemiecka bieda, polskim dostatkiem

W statystyce za osobę zagrożoną ubóstwem uznaje się każdego, kto uzyskuje mniej niż 60 procent średnich rocznych dochodów w danym kraju.

 

W Unii Europejskiej zagrożenie ubóstwem dotyczy 16,9 procent jej mieszkańców i ta wartość jest zbliżona do obecnej sytuacji w Niemczech. Podobnie wygląda sytuacja w odniesieniu do różnic w dochodach najbogatszych i najuboższych warstw ludności w krajach UE.

.

Zbiorcza tabela Federalnego Urzędu Statystycznego zawiera informacje o różnicach w dochodach i zagrożeniu ubóstwem we wszystkich 27 krajach członkowskich UE. Wynika z niej, że najbardziej zagrożeni ubóstwem są w tej chwili obywatele Bułgarii, Rumuni, Hiszpanii i Grecji. Największą rozpiętość dochodów miedzy dochodami najbogatszych i najbiedniejszych stwierdzono w Hiszpanii, na Łotwie i w Bułgarii. Niemcy znajdują się pośrodku, Polska 4 pozycje niżej.

.

W statystyce za osobę zagrożoną ubóstwem uznaje się każdego, kto uzyskuje mniej niż 60 procent średnich rocznych dochodów w danym kraju. W Czechach oznacza to, że osoba samotna, zarabiająca mniej niż 4.500 euro rocznie (375 euro miesięcznie), jest zagrożona ubóstwem, w Luksemburgu zagrożonym ubóstwem jest ten, kto zarabia mniej niż 19.500 euro rocznie (1625 euro miesięcznie). Ubogi Luksemburczyk uchodziłby w Czechach za bardzo zamożnego, a więc statystyka nie zawsze oddaje rzeczywistość, którą opisuje.

.

W przypadku osoby samotnej w Niemczech za granicę ubóstwa uznano jeszcze niedawno miesięczne dochody nie większe niż 930 euro (tj. 3934,09 zł wg aktualnego kursu złotego).  W przypadku czteroosobowej rodziny: rodzice i dwoje dzieci próg ubóstwa to miesięczny dochód nie przekraczający 1950 euro (8248,89 zł wg aktualnego kursu złotego). Gdyby tak nasi polscy politycy postawili sobie chociaż jedno zadanie, jeden postulat: doprowadzenie nas do granicy niemieckiej biedy, bylibyśmy szczęśliwi.

.

Politycy zamiast szafować i tak nierealnymi obietnicami, skupcie się na jednym ważnym postulacie, doprowadzeniu naszych polskich dochodów w granice niemieckiej biedy. Ponieważ ceny w Polsce osiągnęły, a nawet przewyższyły (lekarstwa, sprzęt elektroniczny itp.) poziom cen w zachodniej Europie, nadszedł już czas, aby i nasze dochody zbliżyły się, chociaż do niemieckiej granicy ubóstwa. Jeżeli nasi eurodeputowani, mogą pobierać wynagrodzenie (diety poselskie) zbliżone do zarobków europosłów z zachodniej Europy, to politycy podarujcie nam, chociaż niemiecką biedę!