Richard Dawkins - naukowiec czy spekulant?

Odnoszę się do Richarda Dawkinsa i jego działalności. Mówiąc w skrócie - papieża ateistów.

Zacznę przede wszystkim od tego, że metodami naukowymi nie da się udowodnić ani istnienia ani nieistnienia Boga. Nauka bada materię i nie potrafi wznieść się swoimi narzędziami ponad czas i przestrzeń. Może jednak stworzyć pracę, która będzie mniej lub bardziej obiektywna, mniej lub bardziej rzetelna. Oczywiście cel takiej pracy będzie inny - obiektywizacja przekonań.

Naukowiec więc, mówiąc o nieistnieniu Boga nie powinien jako argumentu używać tego co niesie ze soba religia, która ze swojej natury jest skrajnie materialistyczna, służy mamonie, swojemu ego, niskim potrzebom swoich wyznawców a nie Bogu i tak na prawdę niewiele przypomina to, co glosili nauczyciele na jakich religie się powołują. Religiom nie zależy także na samodzielności duchowych poszukiwań swoich wiernych - naukowiec ateista nie powinien więc poważnie traktować takiego źródła szerokopojętej wiedzy o Bogu. Bo gdyby twierdził, że Bóg jest jedynie wymysłem, nie powinien w ogóle rozmawiać o ateizmie w kontekście religii. Nawet jeśli Bóg jest według niego tylko ideą, to co prezentują religie daleko od tej idei odbiega. Mógłby wtedy umieścić religijnego boga obok demokracji, komunizmu, które to idee są tak odmienne od założeń. Wydaje się więc, że znalazł sobie po prostu łatwego chłopca do bicia.

Dobrze odwierciedla to pewna opowiastka. " Jak niesie wieść, Diabeł ze swym przyjacielem wybrali się kiedyś na spacer, gdy nagle ujrzeli człowieka, który w zachwycie schylił się, żeby coś podnieść. Co on podniósł? – zapytał przyjaciel. Kawałek Prawdy – odrzekł Diabeł niefrasobliwie. I ty się tym nie przejmujesz? – zdziwił się przyjaciel. Nie, – powiedział Diabeł. – poczekam aż zrobi z tego religię!"

Dawkins nie może być po prostu autorytetem w dziedzinie naukowości, bo to co robi to czysta spekulacja. Gdyby stworzył pracę, ktora mówi o ateizmie bez relacji do religii, mógłby być o wiele bardziej obiektywny. Musiałby przede wszystkim, chociażby na potrzeby swojej pracy przyjąć pewne założenia, nawet jeśli by się z nimi nie zgadzał. Głównie po to aby rozważyć pewne za i przeciw.

Chociażby to, że wszelkie religie według badaczy (polecam Johna Davidsona - prof. Cambridge, także nauk biologicznych http://www.johndavidson.org/ ) wyrosly z nauk oświeconych Mistrzów ( (Jezus, Budda, , Mahomet, Zoroaster, Nanak), którzy byli manifestacją najwyższej mocy, która stworzyła ten świat. Potem, kiedy odeszli do Boga na bazie ich skrzywionych nauk powstały religie, które odstąpiły od czystej duchowości na rzecz materializmu, dogmatów, władzy, rytuałów i innych guseł. Gdyby Dawkins przyjął ten aksjomat nie mógłby tak swobodnie wypowiadać się o Bogu na podstawie religii, choć mógłby być dalej ateistą. Na pewno jednak nie na poziomie 6 jak sam to określa w swojej debacie z anglikańskim arcybiskupem Canterbury - Rowanem Williamsem.
Ta skala Dawkinsa odwierciedla jedynie uczucia a nie obiektywność wewnętrznych przekonań, szerokopojętą wiedzę. Dawkins więc wpada w pułapkę tego, co jest tak charakterystyczne dla religii - w pułapkę uczuć i emocji.

Sposób myślenia Dawkinsa przypomina mi trochę obrońców moralności w Polsce, ludzi, którzy tak psioczą na brak lustracji. Najbardziej zdumiewające jest jednak, że wierzą w to, że każda jedna notatka SB musi być prawdziwa i świadcząca o nikczemności osoby, która widnieje w takim dokumencie. TW to ten zły a SB kryształowo sumienna w swojej działalności. Czy to nie jest prawdziwa grosteska?

Tak samo Dawkins opiera się na tym, co niesie ze sobą zgniła moralność religii i jest to dla niego jeden z argumentów na brak istnienia doskonałego Boga. On wierzy w to, że religia sumiennie i prawdziwie oddaje to czym ten Bóg jest.
To wszystko w pewien sposób śmiesza go jednak jako naukowca - nie na poziomie faktów ale na poziomie logiki, metodologii dochodzenia do wniosków.


Religia gruntuje największy chaos w kwestii zrozumienia Absolutu. Twierdzi, że dusza jak i Wszechświat powstały z niczego, z nicości, z pustki - ex nihilo. Czy Dawkins o tym ateistycznym poglądzie religii aby wie? Ale czym jest pustka? Pustkę utożsamiamy z tym, że coś jest niezamanifestowane ale czy to znaczy, że nic tam nie ma? Naukowcy mówią, że atomy są puste ale szukają cząstki elementarnej, Bozonu Higgsa, który podobno wszystko organizuje. Czy to nie przypomina poszukiwań mistycznego Słowa ("na początku było Słowo" ), Logos, Ducha świętego? Skoro naukowcy szukają tej mocy, która wszystko organizuje to nie można być ona nieświadoma. To chyba proste. Nieświadomość, która kreuje świadomość? Gdyby było inaczej to by oznaczało, że zarówno nauka jak i religie szukają czegoś czego nie ma.

Odnośnie świadomości w kontekście Darwina i ewolucjonizmu Dawkins ma wyrażny problem.

"Przez dużą część spotkania abp Williams słuchał argumentów Dawkinsa, który mówił o ewolucji. - Jestem zachwycony elegancją pana wywodu - powiedział w pewnej chwili. I dodał, że zgadza się z większością tez Darwina. Zauważył jednak, że "Darwin niewiele miał do powiedzenia na temat świadomości". - I to jest jeden z powodów, dla których ostrożnie podchodzę do jego teorii - dodał.

- To, czego nie rozumiem, to, dlaczego arcybiskup nie może zobaczyć niesamowitego piękna idei, że życie powstało z niczego. To taka oszałamiająca, elegancka, piękna rzecz. Dlaczego chcieć ją zmącić czymś tak kłopotliwym jak Bóg - odpowiadał Dawkins. Ale przyznał, że kwestia świadomości jest "bardzo tajemnicza" i na razie pozostaje nierozwiązana. - Niebawem na pewno zostanie wyjaśniona - dodał".

To właśnie pokazuje jak teorie ewolucji ma wiele luk i brakujących ogniw. Właśnie kwestia pochodzenia ludzkiej świadomości. 


 W tym miejscu ze strony mistycyzmu pojawia się pojęcie Uniwersalnego Umysłu,  Demiurga, który mocy Boga, superświadomej, bezkształtnej energii nadaje kształty idei,archetypów, które mogą zamanifestować się w widzialnym, materialnym świecie. Czym może być ten Demiurg? Najlepiej można poznać go po naturze tego świata, który jest dwoisty. W tym świecie panuje smutek i radość, dzień i noc, miłość i nienawiść - wszędzie jednak dominuje brak pełni, bo moc zwana Uniwersalnym Umysłem dzieli cząstkę Boga na dwa. Dlatego ten świat nie jest ani dobry ani zły - jest dualny.

Dlaczego więc religia wmawia ludziom, że przyczyna wszelkiego zła tkwi w złym do szpiku kości Szatanie, skoro nikt go nigdy nie widział a to co przedstawia ten świat skłania nas do zupełnie innych wniosków? Czy ktoś zna całkowicie złego albo całkowicie dobrego człowieka? Czy ktoś widział idealnie biały albo idealnie czarny kolor? Czy nie jest tak, że te cechy widać dopiero na tle czegoś innego, jaśniejszego bądź ciemniejszego? Zło na tle dobra a dobro na tle zła? Czy więc ktokolwiek widział metafizyczne zło czy dobro, którymi tak straszy i zachęca religia?

Skąd więc bierze się zło jeśli nie z bajkowego Szatana, którym tak straszy nas religia? Zło to nasze ludzkie ego. to nasz umysł, nasza chciwośc, egoizm.

Zło bierze się z zagubienia człowieka w świecie materii, zło bierze się z ludzkiego umysłu pełnego egoizmu, pożądliwości, pragnień materialnych.

Umysł jest czymś w rodzaju programu (jak Windows), jest metafizycznym software,  kopią duszy - świadomości a na wyższym poziomie jest częścią Uniwersalnego Umysłu - dusza za to jest kroplą z Oceanu Boga, Uniwersalnej świadomosci. To są dwie opozycje w nas które nieustannie się ścierają. Dusza posiada umiejętność duchowej, czystej, nieskalanej, doskonalej miłości. W umyśle to uczucie objawia się jako pożadanie ciała oraz przywiązanie. Dusza posiada mądrość - w umyśle ta mądrość spada do poziomu intelektu który jest niczym innym jak wiedzą przepuszczoną przez filtr naszego ego, naszych osobistych preferencji. Świadomość, która jest cechą duszy w umyśle objawia się jako uwaga czyli zauważanie zewnętrznego świata. Wola - cecha duszy w umyśle objawia się jako pragnienie.

Dusza ciągnie nas do wewnątrz, do Boga, do harmonii, do miłości, równowagi. Umysł za to ciągnie nas nieustannie poprzez swoją aktywność do świata zewnętrznego, do świata materii, iiuzji, mayi a nie ducha. To umysł jest przyczyną zła na świecie, tego że jedni ludzie występują przeciw drugim, wtedy kiedy różne chore rządze osiągną swoje apogeum. To umysł zrodził wszelkie religie bo z racji swojej dążności do zewnątrz- praktyki wewnętrzne np. medytację zamienił na zewnętrzne ceremonie i rytuały. To umysł jest szatanem, umysł ukierunkowany jest na materię. Dlatego religia służy szatanowi choć oczywiście szatan czyli Umysł nie jest żadnym przeciwnikiem Boga. Po prostu umysłem musi rądzić świadomość - dusza a nie umysł świadomością. Wtedy będziemy mogli żyć w harmonii i radości. W innym wypadku będziemy niewolnikami umysłu i zmysłów, niewolnikami pragnień materialnych. 

Metafizyczne zło, ogień i siarka, kotły? Richard Dawkins w ten sposób bardzo łatwo może obalać tezy religii i twierdzić, że Boga jakiego przedstawiają religie tak na prawdę nie ma. I prawdopodobnie będzie miał w tym względzie rację (bo czy ktoś prawdziwie wierzący w Boga przyjmuje, że jest on Bogiem jakiejkolwiek religii, które gruntują jedynie podziały i nienawiść? ), co nie wyklucza wcale istnienia Absolutu. Czy to jednak jest nauka czy może już nauka w stylu pop? (powtarzając po pewnym profesorze).