Rewolucja genetyczna.

f0d21b5182a2247bc8e42ff6908686d3.jpg

 

Już około miliarda hektarów na naszym globie zajmują plantację gatunków roślin zmienionych genetycznie. Mimo ciągłego braku zaufania Polaków do tego typu żywności, w naszym kraju także uprawia się genetycznie modyfikowane gatunki.  

Jeszcze dziesięć lat temu opowieści o możliwościach modyfikacji genetycznej na taką skalę wywoływały by co najwyżej uśmieszek politowania. Dziś wiele, zwłaszcza rozwijających się  krajów, w tym Polska, są miejscem uprawy gatunków nie do końca naturalnych.

Taka roślinność nie różni się od tej w pełni stworzonej przez naturę. Modyfikowane ziemniaki, kukurydza, pomidory, soja, wyglądają identycznie, lecz są znacznie lepsze od swoich „naturalnych” wspólbraci. Mają bowiem wprowadzone geny, które czynią je bardziej odpornymi na choroby, a uprawy są znacznie bardziej wydajne. Prawie 40% światowych zbiorów jest traconych z powodu ataku insektów, grzybów, a także przez to, że zbyt szybko ulegają zepsuciu. Wprowadzanie tego typu zmian na poziomie genetycznym pozwala rozwiązać ten problem. 

Jak wyglądają mechanizmy.

W laboratorium za pomocą specjalnych nośników wprowadza się wybrany gen do genomu, czyli zestawu genów modyfikowanej rośliny. Gdy zostanie tam umieszczony na stałe, będzie przekazywany dalszym pokoleniom. Produkowane w ten sposób są np. odmiany ziemniaków, które zawierają więcej skrobi lub kukurydza, która jest w pełni odporna na działanie szkodników.

Tak stworzone odmiany są następnie wykorzystywane przez człowieka w rolnictwie. Zalety przewyższają wady. Przede wszystkim, gatunki te są bardziej odporne na niekorzystne warunki uprawy. Dzięki temu niwelowane są straty w rolnictwie. To z kolei pomaga zwalczyć narastające problemy związane ze wzrostem populacji ludzi.

Rok 2010 był wyjątkowy. Międzynarodowy Instytut Propagowania Upraw Biotechnologicznych (ang. International Service for the Acquisition of Agri-biotech Applications - ISAAA) - ogłosił, że rośliny GMO zajmują już ponad jeden miliard hektarów. Oznacza to wyjątkowy sukces tego typu rolnictwa. Prawie połowa państw, które przodują w uprawie GMO to kraje rozwijające się. Co jednak najbardziej cieszy ISAAA to fakt, że modyfikowane genetycznie gatunki stały się popularne wśród małych i średnich gospodarstw rolnych. To oznacza, że jest to atrakcyjna technologia, przede wszystkim dla najbardziej ubogich państw. To budzi nadzieje na zwalczenie problemu biedy i głodu na Ziemi. 

Polska produkuje mniej niż 100 tys. hektarów genetycznie modyfikowanej kukurydzy, ale również przyczynia się do tego globalnego sukcesu. Większość  obywateli naszego kraju uważa, że nie spożywa tego typu żywności, rzeczywistość jednak jest  inna. Spożywamy ją i jak się okazuje, szkodzi nam mniej niż np. mięso zwierząt karmionych antybiotykami. 


Czołowym producentem modyfikowanych gatunków są Stany Zjednoczone, Brazylia, Chiny i Indie. W ciągu piętnastu lat od wprowadzenie gatunków GMO do rolnictwa, ich uprawa wzrosła ponad 87-krotnie. „Nikt nie spodziewał się takiego wyniku. Okazuje się, że rolnictwo wspomagane genetycznie zostanie z nami na stałe” – komentują panowie z  ISAAA.

Klonowanie zwierząt jest techniką pozwalającą rozmnażać osobniki poprzez wszczepianie materiału genetycznego dorosłego osobnika do komórki jajowej, a nie drogą płciową. Otrzymuje się dzięki temu osobniki identyczne co do wyposażenia genetycznego (genotypu). Naturalnym klonem w przyrodzie są bliźniaki jednojajowe. 

Naukowcy na całym świecie klonują myszy, byki, próbują poprzez klonowanie pomóc w odtwarzaniu ginących gatunków. Najbardziej ważnym z ekonomicznego punktu widzenia zastosowaniem klonowania byłoby uzyskiwanie kopii "doskonałych" (np. wysokomlecznych, wysokomięsnych, o bardzo dobrej jakości wełny) zwierząt gospodarskich. 

W czeskim Brnie powstał nawet bank tkanek, w którym można zdeponować za niewielka opłatą komórki ulubionego psa lub kota. Właściciele sądzą, że gdy ich pupil zdechnie, będzie go można "odtworzyć". Nie będzie identyczny, ale zawsze to jakaś pociecha.

Fundamentalnym argumentem zwolenników jest to, że żywność modyfikowano przez stulecia poprzez odpowiedni dobór. To co modyfikowano całymi latami, dziś po prostu można to zrobić znacznie szybciej w laboratorium.  

To jednak punkt widzenia zwolenników GMO.


Argumenty za i przeciw

Nasz rząd informuje, że kraje, które zdecydowały się zakazać uprawy GMO mają kłopoty, bo narażają się na konflikt z Komisją Europejską i Światową organizacją Handlu, która może nałożyć na nie kary finansowe. 
- My w nowej ustawie staraliśmy się połączyć wodę z ogniem. Z jednej strony możliwe będą uprawy, a z drugiej tworzenie stref wolnych od GMO na poziomie lokalnym - tyle rzeczniczka ministra ochrony środowiska.

GMO budzi emocje i dzieli naukowców. Eksperci Komitetu Ochrony Przyrody Polskiej PAN oświadczyli, że wyrażają zdziwienie tym, że Polska zaangażowała się w legalizację upraw GMO. Naukowcy ostrzegają, że konsekwencje "uwolnienia" GMO mogą być gorsze niż jesteśmy w stanie to przewidzieć na obecnym etapie. Powołują się na badania z lat 90. prowadzone na Uniwersytecie w Edynburgu, które wykazały, że ziemniaki poddane modyfikacjom genetycznym szkodzą mszycom i większości innych owadów. Szczury karmione tymi ziemniakami przez dłuższy czas miały problemy z układem odpornościowym i rozwojem innych organów wewnętrznych.

We Francji opublikowano niedawno wyniki badań Wydziału Biologii Molekularnej Uniwersytetu w Caen, które jednoznacznie wskazały na szkodliwość GMO - zatrucia, poronienia, problemy z płodnością wśród pracowników plantacji modyfikowanych roślin w Ameryce Południowej, ich rozmiar miał, jak to określono wręcz "epidemiologiczny" charakter.

Czy GMO naprawdę szkodzi?

Przeciwnego zdania są naukowcy z Komitetu Biotechnologii przy PAN, którzy uważają, że ustawa proponuje optymalne rozwiązanie. Twierdzą, że nie ma żadnych weryfikowalnych danych naukowych wykazujących szkodliwość dla ludzi lub środowiska zastosowania inżynierii genetycznej.  Przy czym podkreślają konieczność regulacji zgodnych z normami międzynarodowymi i interesem naszej gospodarki narodowej.

GMO szansą i zagrożeniem.

Gdzie leży prawda. Chyba nikt dzisiaj nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie.

Z jednej strony wszelkie nowości zawsze w historii spotykały się oporem części społeczeństwa i z perspektywy dzisiejszej budzą uśmiech politowania. Kiedy w 1825 roku uruchomiono linię kolei łączącą Stockton z Darlington w Wielkiej Brytanii, wielu poważnych naukowców twierdziło, że przy szybkości 45 km/godz ludzie będą umierać poprzez uduszenie.

Papież Grzegorz XVI był przeciw budowie kolei w Państwie Kościelnym, miał nawet powiedzieć "drogi żelazne drogami do piekła".

Samochody budziły ogromne emocje. Urządzano demonstracje i pikiety, domagano się zakazu ich używania. Podobnie było z z lampami gazowymi, a potem z elektrycznością, która wzbudzała strach i przerażenie. Wszystko co nie znane budzi lęk.

Z drugiej jednak znane są liczne przypadki w naszej historii, gdzie lekceważono zasady bezpieczeństwa. Przykładem DDT - pestycyd, który przez długie lata uznawano za rewelację, a okazał się bardzo szkodliwy dla środowiska naturalnego. Kolejnym przykładem to wywołane " radosną ", a nie przemyślaną ludzką działalnością w zakresie ingerencji w środowisko naturalne. W Australii dzikie króliki w liczbie 24 zostały sprowadzone z Europy w 1859 r. przez pewnego farmera mieszkającego w stanie Wiktoria jako zwierzyna łowna. W niedługim czasie rozmnożyły się do tego stopnia, że stały się plagą dla ochrony przed którą wzniesiono płot odgradzający najbardziej zaludnioną wschodnią część Australii.

Przykładów leków i chemikalii , które miały być absolutnie bezpieczne, a okazały się wręcz groźne dla życia znalazłoby się setki.

Na domiar złego oprócz zwykłych zaniedbań dochodzi jeszcze czynnik chciwości dotykający firmy specjalizujące się w produkcji GMO, farmaceutyków, chemikalii, którzy korumpują ekspertów dla osiągnięcia zysku, bez oglądania się na ludzkie zdrowie i życie. 

Tak czy inaczej nie uda się zatrzymać genetycznej rewolucji, tak jak motoryzacji, energetyki jądrowej, informatyki i wielu innych dziedzin. Oby tylko chciwość i głupota nie wygrała z rozsądkiem. Wtedy można nad tym po prostu nie zapanować. Zabawa w Pana Boga nie musi, ale może skończyć się tragicznie.

Licencja: Creative Commons - bez utworów zależnych