Religia i jej wpływ na jednostkę

Człowiek jest z natury istotą słabą, wymagającą swojego rodzaju samoograniczenia i zapewnienia o słuszności swej egzystencji. By zaspokoić lęk przed nieznanym, potrzebuje on stosownych wyjaśnień. Przykładem mogą być wierzenia ludzi pierwotnych. Jakże inaczej mogliby oni stłumić narastający w nich strach przed niezwykłymi zjawiskami atmosferycznymi (burze, pioruny, deszcze itd.) niżeli poprzez wymyślenie Absolutu, panującego nad siłami przyrody? Świadomość istnienia bytu, który byłby odpowiedzialny za wszelkie anomalie wywoływał niesamowity komfort psychiczny i poczucie bezpieczeństwa jednostki. Bowiem podleganie takiemu bóstwo jest równoznaczne z posiadaniem znamienia władzy nad naturą. Wystarczy przecież złożyć ofiarę, aby osiągnąć zamierzony cel. Natomiast wszelkie zjawiska sprzeczne z pragnieniami wiernych są jedynie efektem niewystarczającego zaspokojenia bytu najwyższego, skutkiem jego niezadowolenia. Należy się więc podporządkować losowi i postarać, aby następnym razem sprostać wymaganiom boga, gdyż jest to jedyna droga zapewniająca szczęście jednostki. 

Gdy religia ewoluowała, przestała pełnić funkcję terapeutyczną i poznawczą. Poczęła ona wskazywać jednostce drogę zarówno w życiu osobistym jak i w sferze etycznej. Zaczęła wyznaczać człowiekowi cele, kształtować szkielet moralny i kontrolować myśli. Była to bardzo długa i wyczerpująca dla religii droga przez światy, w których hołdowano racjonalizmowi i tępiono wszelkie przejawy "zacofania", jednakże te wyznania, które przetrwały, stały się potęgą, której lekceważenie byłoby czynem niemądrym.

Ponadto nie należy zapominać, iż zwierzchnicy danej religii w obronie swych często absurdalnych dogmatów, gotowa jest poświęcać niezliczoną ilość istnień ludzkich. Jest ona również czynnikiem, który hamował rozwój człowieka zarówno na tle psychicznym, naukowym jak i kulturowym. Dla poparcia powyższej tezy, przytoczę przykład okrutnego narzędzia Kościoła do walki z heretykami, niesławnej Inkwizycji. Wszelkie przejawy samodzielnego myślenia lub nieaprobowania ogólnie przyjętych norm społecznych  były przez ową instytucję okrutnie tłumione, utrudniając tym samym rozwój jednostki. Człowiek samodzielnie myślący podawał bowiem w wątpliwość głoszone przez Kościół dogmaty, co dla tejże instytucji było niewygodne. Natomiast prace naukowe ogłaszane przez uczonych wyraźnie kłóciły się z ideami, które głosił Kościół katolicki. Można przytoczyć tu przykład wybitnego polskiego astronoma, Mikołaja Kopernika i jego dzieła "O obrotach sfer niebieskich". Twierdzenie uczonego, iż "Słońce stanowi centrum świata i jest całkowicie nieruchome pod względem ruchów lokalnych", eksperci Kościoła uznali za "bezsensowną i absurdalną z punktu widzenia filozoficznego" oraz "formalnie heretycką". Natomiast jego tezę głoszącą, iż "Ziemia nie stanowi centrum świata, ani nie jest nieruchoma, lecz obraca się zarówno wokół samej siebie, jak i ruchem dobowym", uznają za podobnie absurdalną oraz "co najmniej błąd w wierze". Dzieło polskiego astronoma trafiło na Indeks ksiąg zakazanych. Jest to jedynie pojedynczy przykład ingerencji religii w rozwój ludzkości. Nie bez powodu czasy średniowieczne, czyli okres triumfu Kościoła katolickiego nazywane są wiekami ciemnymi. Był to bowiem okres zacofania i tłumienia wszelkich objawów samodzielnego myślenia. Grzechem byłoby stwierdzenie, iż religia ta była jedynie narzędziem okrucieństwa i chciwości zwierzchników kościelnych,  ponieważ wniosła ona bardzo wiele do dorobku cywilizacyjnego człowieka. Nie mniej jednak nie można zapomnieć, iż absurdalność czasów, w których jedynymi słusznymi prawdami byłby te, głoszone przez Kościół katolicki, pochłonęła setki tysięcy ofiar. Dodać należy także, iż pomysłowość kar wyznaczanych przez Inkwizycję jest gorsza od najgorszego koszmaru, z którym przyszłoby się człowiekowi zmierzyć. 

Dzisiejszy wpływ instytucji religijnych nie jest makabryczny, jednakże nadal jest znaczny. Skąd bierze się obrzydzenie, ba, nawet nienawiść do osób odmiennych orientacji seksualnych? Społeczeństwo wychowane na wartościach chrześcijańskich będzie ową inność zdecydowanie odrzucać, ponieważ tak została nauczona. Chrześcijanie twierdzą, iż taka ocena osób homoseksualnych jest tylko i wyłącznie wynikiem ich własnych rozmyślań. Inni natomiast potępiają ich dlatego, iż Kościół to aprobuje. Uległość ta nazywana jest konformizmem, czyli bezkrytycznym przyjmowaniem i stosowaniem się do norm obowiązujących w danej grupie społecznej.

Weryfikacja poglądów, głoszonych przez autorytety jest niezwykle istotna w rozwoju jednostki. Nie można przyjmować bezkrytycznie poglądy innych ludzi, należy nauczyć się poddawać je w wątpliwość, rozmyślać nad ich słusznością i sprawdzić, czy idea ta nie kłóci się z kręgosłupem moralnym jednostki. 

Problem pojawia się, gdy człowiek jest już tak przesiąknięty ideałami, którym hołduje społeczeństwo lub jego autorytety, że nie potrafi odróżnić poglądów własnych od tych na niego narzuconych. Wówczas jest to niewątpliwie porażka jednostki, jako istoty rozumnej.