Recenzja "Morderstwa w Miłowie"

Recenzja „Morderstwa w Miłowie” autorstwa Jacka Orlicza z dwumiesięcznika QFANT

 

Trzeba przyznać, że trudno na bieżąco śledzić wydarzenia w światku polskich i zagranicznych kryminałów – tyle się tu dzieje... Łatwo jednak zauważyć, że ostatnio powieści sięgające do korzeni kryminału i odwołujące się do klasycznych motywów, i zagadek pojawiają się coraz częściej.

„Morderstwo w Miłowie” to powieść ze wszech miar tradycyjna, jeśli chodzi o swój gatunek – mamy tytułowe zabójstwo, inteligentnego, błyskotliwego policjanta, prowadzącego śledztwo, a także szeroką gamę różnorodnych postaci – każdą opatrzoną stosownym charakterem, cechami i przeszłością. Wszystkie te elementy, okraszone dość wolną, ale wciągającą akcją, składają się na książkę solidną i ciekawą. 

Forma kryminału, jaką posługuje się autorka „Morderstwa w Miłowie” jest znana i sprawdzona. Pisarka sięga do korzeni, opierając się na pierwszych znanych powieściach tego typu. Mamy tutaj jasno zakrojoną tajemnicę, wokół której toczą się wydarzenia, a także nie jesteśmy rozpraszani praktycznie żadnymi wątkami pobocznymi. Całość jest jasna i przejrzysta, przez co czytelnik może całkowicie skupić się na fabule i dać porwać się narracji. Kolejne elementy układanki powoli ujawniają się w trakcie śledztwa, wszystkie niemalże z chirurgiczną precyzją – średnio co 20-30 stron następuje ciekawsze, odstające od narracji, wydarzenie. Zdarzenie takie tylko troszkę zmienia tor akcji, bo dopiero co 50-60 stron lektury dzieje się coś naprawdę ciekawszego. Czytelnik nie musi być jednak bardzo zaskoczony koleją wydarzeń, by z przyjemnością czytać dalej. I nie dać się zanudzić.

morderstwo-w-milowie_alicjaminicka_small.jpg

Prostota książki jest na szczęście tylko pozorna. Cóż z tego, że całość oparta została na utartym schemacie, skoro powieść Minickiej czyta się przyjemnie i szybko? Rzecz to nie za długa, ani nie za krótka. Na nieco ponad dwustu stronach udało się autorce zawrzeć interesującą fabułę z początków XX wieku, umiejscowioną w niewielkiej miejscowości pod Poznaniem, gdzie bohaterowie, głównie związani z niewielkim dworkiem państwa Górskich, wplątani zostają w kryminalną intrygę. Mając do wyboru kolejną powieść Minickiej i typowy, nowy kryminał skandynawski, bez wahania wybrałbym pierwszą książkę. Autorka posługuje się przyjemnym językiem, jest precyzyjna i tworzy historię zwartą, dokładnie przygotowaną. Jednocześnie obsadza całość w swojskich, polskich klimatach, tworząc rzecz niezwykle smakowitą właśnie dla polskich czytelników. Zwyczaje służby, iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa wśród „swoich”, a także wszędobylska sztuczność tocząca dystyngowanych mieszkańców Miłowa, sprawiają, że czytelnik z uśmiechem na twarzy poznaje losy rodziny Górskich i ich przyjaciół.

Na uwagę zasługują bohaterowie powieści, a szczególnie jedna ich cecha – autentyczność. Młoda panienka z Wielkiej Brytanii – Sam Greenwood, która przyjeżdża na wakacje do Miłowa jest taka, jaka być powinna – delikatna, wrażliwa, ale stanowcza, empatyczna i utalentowana. Policjant, Łukasz Darski – opanowany, nietuzinkowy, z przeszłością i z charakterem. Pani domu, młoda żona wpływowego Andrzeja Górskiego – Teresa, nie pozostaje w tyle. Choć cierpi po niedawnej tragicznej stracie, okazuje się osobą bardziej skomplikowaną niż początkowo przypuszczamy. Prawie każdy bohater stworzony przez autorkę, kryje większą lub mniejszą tajemnicę. Wszędzie czai się drobna historia, ale nigdy wątki te nie przesłaniają całości. Wręcz przeciwnie – sprawy pobocznych dla śledztwa bohaterów ukazane są niejako z boku, bez natarczywości. To my, czytelnicy, wybieramy sami, na co chcemy zwracać uwagę. Ale to tylko sprytny zabieg – tak naprawdę jesteśmy prowadzeni za rękę przez autorkę aż do rozwiązania zagadki. Powieść przypomina w istocie sprawnie opowiedzianą bajkę, malowniczy film, który oglądamy z zaciekawieniem i zachwytem dla ukazanych detali, autentycznych dla tamtego okresu. Warto „obejrzeć”!

 

Jacek Orlicz

 

 

Autor: Jacek Orlicz - "QFANT"