Recencja restauracji Aperitif w Krakowie

Aperitif to przytulna restauracja w samym sercu Krakowa – w oddaleniu dosłownie dwóch minut od Rynku Głównego – zapewnia jednocześnie spokój i wytchnienie od jego zgiełku i tłumu.

 

 Wbrew pozorom to nie aperitify są gwiazdami restauracji. Przeciwnie – karta alkoholi jest do bólu standardowa, a wybór drinków mocno ograniczony.

Jednak specjalnością restauracji (w obrębie napojów) jawi się rozbudowana karta win, w której dominują trunki włoskie i francuskie. Ciekawostką są „Last & unique bottles”, w ramach których restauracji oferuje mniej znane i trudno dostępne wina.
Wystrój restauracji przywodzi na myśl klimat małego włoskiego miasteczka. Dwie obszerne sale przedziela urocza, wąska niby-uliczka prowadząca do restauracyjnego ogródka, przypominającego raczej system splątanych uliczek, otoczonych kamienicami w włoskim stylu, niż standardowy ogródek piwno-restauracyjny. Mimo, że wnętrzom restauracji niczego nie brakuje, najmilej jest (jeśli pogoda pozwala), usiąść  w zaułkach owego „ogródka”, które zapewniają sporo prywatności.

Menu Aperitifu to modne fusion z naciskiem na kuchnię śródziemnomorską (z wydzielonym kilkudaniowym menu tradycyjnie polskim). Z karty dań wyraźnie odstają pojedyncze, chyba zupełnie niepotrzebne, akcenty azjatyckie (łosoś z sosem teriyaki czy makaron tajski). Straszy również zagadkowa papugoryba w liściach bananowca, która raczej nie zachęca, zwłaszcza, że restauracja oferuje szeroki wybór nieco bardziej „oswojonych” ryb, które szczególnie polecam. Polędwica z dorsza znakomicie komponuje się z kremowym risotto z pikantnymi akcentami chorizo, a pieczony polski pstrąg jest przyjemnie chrupiący i świeży. Menu lunchowe jest tanie i skromne (zarówno objętość karty jak i dań…) i niestety znajdziemy w nim sporo typowych i nudnych pozycji takich jak cheeseburger czy tortilla. Na szczęście obok tych „zapychaczy” karty znajdziemy też świeże i pełne smaku sałatki oraz wyjątkowo pyszną zupę pomidorowo-pomarańczową. Poza tym restauracja codziennie oferuje inny lunch dnia (spoza karty), raz lepszy, raz gorszy, ale za pewnością wart swojej niskiej ceny.

Sporym uchybieniem są sowicie „chrzczone” napoje kolorowe i nie usprawiedliwia tego nawet fakt, że są gratis w cenie lunchu… Z drugiej strony – aromatyczna kawa, cudowne desery (polecam różany creme brulee), uroczy i stylowy wystrój, wspaniałe ryby – to wystarczająco dużo powodów by odwiedzić Aperitif!

autor: MWT, więcej informacji: apartamenty-florian.pl/blog

 

Źródło: http://apartamenty-florian.pl/blog/odwiedziny-restauracji-aperitif/