Ratownicy Medyczni

Ratownicy Medyczni to grupa zawodowa, o której jest głośno jedynie w wypadku zdarzeń masowych czyli masowych tragedii.

 

    Mali chłopcy często marzą by zostać strażakami, policjantami, a rzadziej lekarzami. Z biegiem czasu, gdy Policja pierwszy raz zajdzie im za skórę i dowiedzą się ile zarabia strażak odpadają już dwie alternatywne możliwości spełnienia marzeń. Zostaje lekarz, ale studia są drogie, ciężkie i długie, a przecież każdy młodziak „chwyta dzień” ( „carpe diem”to swoją drogą chyba jeden z ulubionych „tekstów” hip-hopowców - notorycznie nadużywany) i nie w głowie mu jakieś dalekosiężne plany. Są i tacy, którzy wybierają inną drogę. Rozpoczynają naukę na kierunku „Ratownictwo Medyczne”, u nas jeszcze mało popularnym i nie cieszącym się zbytnią renomą. Czy słusznie ?

      Ratownicy Medyczni to grupa zawodowa, o której jest głośno jedynie w wypadku zdarzeń masowych czyli masowych tragedii. Przeciętny Polak nie ma pojęcia jakie Ratownik ma obowiązki i uprawnienia, ile zarabia, pracuje czy jaką wiedzę posiada. Ponieważ osobnicy ubrani w czerwone uniformy z napisem „Ratownictwo Medyczne” kojarzeni są głównie z pogotowiem , to niechęć do tej instytucji odbija się przede wszystkim na nich. Takie afery jak ta w łódzkim pogotowiu – notabene niezwykle wstrząsająca – czy coraz częściej spotykane odmowy wysłania karetki przez dyspozytora są dla nich solą w oku. Powszechnie postrzega się ich jako słabiutko wykształconych i niekompetentnych („no Pani kochana, przecież doktór to studiował 5 lat, a oni tylko 2-3 !”). Chciałbym tutaj udowodnić, że takie opinie są niezwykle krzywdzące, a Ratownicy Medyczni to trochę tacy współcześni „hubalczycy” – walczący dla idei w beznadziejnej sytuacji.

 

WYKSZTAŁCENIE:

    Są dwa tryby nauki, na których można uczyć się na Ratownika. Do wyboru są studia licencjackie (3. letnie) na uczelniach medycznych lub szkoły policealne gdzie nauka trwa dwa lata, ale okrojona jest jedynie o takie przedmioty jak język angielski, filozofia itp. Zarówno na studiach jak i w szkołach policealnych wykładają zazwyczaj Ci sami wykładowcy więc poziom wiedzy jest praktycznie ten sam. Niezwykle rzadko (na szczęście !) zdarza się by nauka na Ratownika odbywała się w systemie zaocznym (weekendowym). W Polsce, w 90% przypadków jest to nauka w trybie dziennym bądź wieczorowym co gwarantuje najwyższą jakość kształcenia.

    Każda szkoła kończy się egzaminem państwowym, bez zaliczenia którego nie ma mowy o wykonywaniu zawodu.

    Ratownicy wbrew pozorom mają niezwykle rozległą wiedzę (osobiście, w sytuacji nagłej, wolałbym być ratowany przez ratownika niż lekarza, bo to Ci pierwsi są szkoleni do tego by działać szybko i efektywnie, a nie rozmyślać nad diagnozą i przyczyną). Potrafią odczytywać EKG, resuscytować, podawać leki (ściśle określone - specjalna lista przygotowana przez Ministerstwo Zdrowia). Świetnie znają anatomię i wszystkie techniki ratownicze. Przedmioty medyczne to jednak nie wszystko. Poza nimi uczą się psychologii , przecież niezwykle ważnej w tej pracy, dydaktyki (nie tylko po to aby zarabiać na szkoleniach, ale też dlatego by umieć na ulicy szybko przekazać osobie postronnej jak może pomóc) czy trenują na basenach i salach sportowych. To z resztą kolejny atut Ratowników – są ciągle w ruchu, ćwiczą praktycznie, co czyni ich często dużo bardziej sprawnymi niż koledzy z wydziałów lekarskich. Ratownik zna także podstawy języka migowego oraz ma opanowaną wiedzę o zagrożeniach chemicznych i środowiskowych.

    Nauka jednak nie kończy się na terenie szkoły. Studenci tego kierunku bardzo często ćwiczą w weekendy na poligonach ratowniczych poświęcając swój wolny czas na doskonalenie umiejętności. W takich warunkach ratownictwo nie jest już tylko zabawą, ale walką z czasem, pogodą, zmęczeniem i wieloma innymi czynnikami.

 

                                                                 709f665fcf5e4dce69f9d79934de0a1b.jpg

ZAROBKI:

    Średnio ok. 1600 zł na rękę. Śmieszne prawda ?? 2 – 3 lata nauki (koszt to minimum około 350 zł miesięcznie czyli 8500 – 13000 za całą naukę) + pomoce dydaktyczne (książki medyczne są niezwykle drogie – zazwyczaj kosztują około 100 zł co daje jakiś kolejny tysiąc jak trzeba na nie wybulić) + ubrania do ćwiczeń itp. Łącznie minimalna suma jaką wydaje kandydat na ratownika to 10 tysięcy złotych. Już na sam zwrot kosztów nauki musi pracować ponad pół roku. Poza tym dochodzą kłopoty rodzinne, które wynikają m.in. z:

- kilkudniowych  dyżurów - odpoczynek i sen na stacji pogotowia

- praca po 10 godzin bez przerwy w trudnych i niebezpiecznych warunkach (i nie myślę tu tylko o chorobach, ale także o agresywnych pacjentach czy gapiach)

- zmęczenia i wypalenia po powrocie do domu.

    Jakby tego było mało Ratownik cały czas musi zdobywać specjalne punkty edukacyjne żeby nie stracić prawa wykonywania zawodu. Wiąże się to zazwyczaj z kolejnymi wydatkami na szkolenia itp. Wspaniale prawda ?

    Reasumując, tylko wariat może chcieć wykonywać ten zawód. Na szczęście takich wariatów trochę w Polsce mamy. Czuwają oni dzień i noc nad naszym bezpieczeństwem, ratując życie i zdrowie. Ratownicy Medyczni poza Pogotowiem Ratunkowym pracują w jednostkach Ratowniczo – Gaśniczych Państwowej Straży Pożarnej, Górskim i Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym, WOPR-ze i wielu innych służbach, które potrzebują specy od zdrowia. Pamiętajcie też o tym, że oni nie mogą strajkować tak jak lekarze czy pielęgniarki i tego nie robią. Gdyby nie przyszli do pracy wiele osób zapłaciłoby za to życiem. Wykonują swoje obowiązki za obrzydliwie małe pieniądze, znosząc upokorzenia i trudne warunki pracy. Robią to jednak dla idei i z wielkiego serca, bo choć spotkałem „ratowników twardzieli”, którzy twierdzą, że dla nich to tylko sposób na kasę, to tak naprawdę widziałem jak bardzo przeżywają każdy przypadek i jak są szczęśliwi gdy uda im się kogoś wyrwać z łap kostuchy.

 

 

23c8a4eb17e1e6a462988fc1fa75b19e.jpg

 

Niski pokłon Panowie i Panie spod znaku gwiazdy z eskulapem. Wykonujecie świetną robotę !