Radna zbyt zaradna.

Niektórzy radni latami siedzą cicho i nikt nawet nie wie,gdzie mają swoje biuro i czy można coś u nich załatwić.

 

 

A potem nagle wypełzają,jak glizdy z ziemi i przypominają sobie,że przecież tyle dobrego dla mieszkańcow zrobili,tylko dziwnie mało kto to kojarzy.

 

Taką radną jest radna na Śląsku,w dzielnicy Jaworzna,Jeleniu.Jest już radną czwartą kadencję,więc można powiedzieć zęby na tym zjadła.Tyle,że do tej pory przyzwyczaiła się do tego,że nikt w drogę jej działaności nie wchodził.Aż tu nagle pojawiła się jak królik z kapelusza,młoda,początkująca dziennikarka i zaczeła poruszać tematy dotyczące jej dzielnicy,co więcej te artykuły zaczęła drukować lokalna gazeta,która sama zwerbowała ją do tej pracy.Artykuły jak to w przypadku dziennikarza czasami musiały być

ostrzejsze,nawet jak atakowały radną owej dzielnicy.I wtedy się zaczeło,zaczęła pisać wyjaśnienia prawie do każdego artykułu młodej dziennikarki,jakby próbowała podważyć jej wiarygodność.Następnym jej krokiem okazało się pisanie do każdego numeru gazety.Nawet o mało ważnych wydarzeniach,które odbywały się w Domu Kultury,którego oczywiście ona była dyrektorem.Także w sytuacji gdy dziennikarka rozmawiała z radną o najbardziej nurtujących problemach dzielnicy,które można by poruszyć,pani radna pod płaszczykiem dobroci wprowadzała ją w błąd,myśląc,że dziennikarka jest na tyle naiwna,że tego nie sprawdzi,a tym samym wpakuje się na minę.Denerwowało ją widać to,że często interwencje młodej dziennikarki przynosiły oczekiwany skutek,co nie zawsze miało miejsce w przypadku interpelacji pani radnej.W końcu doszło do tego,że jej niezbyt ciekawe materiały dotyczące głównie imprez kulturalnych zalewały już prawie całą lokalną gazetę.I mimo,że młoda dziennikarka coraz lepiej sobie radziła i poruszała coraz ciekawsze tematy społeczne,jej artykuły były w mniejszości.

Wyraźnie widać tu,że dziennikarstwo,nie zawsze oznacza niezależność.Czasami większa władza jest w rękach Rady Miasta i radnych niż w rękach właścicieli i wydawców małej lokalnej gazety.Władze mogą wtedy tak uporzykrzyć dziennikarzom małego medium funkcjonowanie,że brakuje reklamodawców,a co za tym idzie i pieniędzy na większy rozmach i walkę z podporządkowaniem interesów konkretnej osobie.Widać to zarówno na rynku mediów lokalnych jak i ogólno-krajowych.