pustynny pielgrzym

żyjemy w biednym świecie, choć noca błyszczy i miga światłami miast. Zbudowany z przepychem i moca wiary w zdolności człowieka. I choć wygląda jak król, to bije w nim biedne serce. Niestety. Dzisiaj własciwie, to juz nic nowego, że biedak wciąż i wciąż chce więcej i więcej. A to co ma, grodzi płotem chroniąc dobytek nie tylko od złodziei ale i przed konkurencją. Także to nic nowego ze dając jałmużnę daje z tego co mu zbywa. Poruszony czasem sumieniem, czasem ze tak trzeba, a czasem marzeniem ze dostanie zwrot stukrotny.

Tak, to marzenie jest piękne. Być dobrym i siać w tym świecie słowa o miłości, pokoju aby i świat w raz z nami rozkwitał i jak to ktoś wielki pośród ludzi powiedział swoje oblicze zmienił. Przepraszam ze nazbyt to powszechne, ale czy faktycznie drogi czytelniku odchodząc z KK orientację zmieniłeś? Nazwe może tak, ale nie marzenie, które ma zmienić świat.

Dzisiaj to nic nowego ze mając spierzchłe usta z braku ozywczej wody suniemy w mgłach własnego żywota przez ludzką pustynię marzeń i snów o lepszym zyciu dla siebie i innych. Także to nic nowego, ze gdy dochodzimy do jakiejś oazy to tam już są inni ludzie, którzy wiedzą ze ledwo im starcza. Pośród nich jak zwykle sa ludzie którzy mimo że sami mają mało to z przybyszami się podzielą. Także sa tacy, którzy bronić będa tego co mają. W tym świecie jest jednak tak, ze z czasem każde żródło wysycha zmuszając pielgrzymów do dalszych poszukiwań. I choć karawana pieknie wygląda, zostawia ślad. Snują się za nią kości umarłych z wycięczenia, z bratobójczych wojen i budowniczych z każdego poziomu. Są też mumie, które myslały że znalazły źródło same w sobie udając bogów. Wszystko jednak przykrywa piach zapomnienia, a dalej iść trzeba.

i choć żyjemy w pielgrzymce biedaka jakim jest świat, to jednak na dnie duszy wciąz i wciąż wzdychamy o prawdziwy i lepszy świat.