Psi okruch historii

Jakieś siedem dziesiątków lat temu, dr Władysław Moździerz lekarz z batalionu sanitarnego 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej znalazł w gruzach londyńskiej kamienicy przerażonego szczeniaka. Wsadził go za bluzę munduru i przywiózł z przepustki do Stamford w hrabstwie Lincolnshire, gdzie stacjonował batalion.

Szczeniak rósł szybko. Nosił na obroży odznakę 1 SBS, a kiedy uszyto mu mały spadochron wiernie skakał ze swym panem z samolotu. Grał w piłkarskiej reprezentacji batalionu sanitarnego zgrabnie popychając piłkę nosem, a na apelach karnie siadał w szeregu. Defilował nawet dziarsko przez prezydentem Władysławem Raczkiewiczem idąc w nogę z całym oddziałem.

Polacy wołali psa Smok, Anglicy - Smokey.  Był maskotką Brygady i  ulubieńcem dzieci w Stamford. Przed desantem pod Arhnem dowództwo poleciło zostawić Smoka w bazie. Psim instynktem wyczuł, że nie będzie towarzyszył żołnierzom. Posmutniał, przestał jeść, chodził z podwiniętym ogonem i wył ponuro na widok samolotów. Pewnego dnia wtulił się w ramiona dr Moździerza, zadrżał i zdechł. Weterynarz stwierdził zawał serca.  

Tragedia wiernego Smoka wstrząsnęła spadochroniarzami. Maskotkę 1 SBS pogrzebano w kącie szkolnego ogrodu z pełnymi honorami wojskowymi, orkiestrą grającą marsza żałobnego Chopina i salwą honorową. Saperzy wznieśli pomnik, na którym widniał orzeł 1 SBS, wizerunek głowy Smoka oraz napis: “Polscy spadochroniarze spod Arhnem. Ich ukochany pies Smokey”.

Po wojnie opiekę nad pomnikiem przejął korpus kadetów ze szkół w Stamford. W 1997 roku postanowiono przenieść kamień w bardziej prominentne miejsce. Ceremonię połączono z uroczystymi obchodami 52 rocznicę zakończenia II wojny światowej. Stronę brytyjską reprezentował, generał brygady John Drewienkiewicz, były uczeń szkoły w Stamford, a wówczas dowódca sił pokojowych w Sarajewie. Stronę polską ambasador Ryszard Stemplowski w otoczeniu attaches wojskowych. Nie brakowało lokalnych notabli oraz weteranów desantu spod Arnhem, którzy zjechali się z pobliskich miast Peterborough, Doncaster i Nottingham. Po przemówieniach, odsłonięciu odnowionego pomnika i złożeniu kwiatów, odbyła się inspekcja i defilada kadetów, a potem przelot historycznego klucza Bitwy o Anglię w składzie: bombowiec Wellington oraz słynne maszyny myśliwskie Hurricane i Spitfire. Popołudniowy piknik uświetniły pokazy “Czerwonych Diabłów”, czyli reprezentacyjnego zespołu spadochroniarzy-akrobatów Królewskich Sił Powietrznych. Gwoździem ich programu był zbiorowy skok i rozwinięcie w locie flag Polski, Wielkiej Brytanii oraz szkoły w Stamford, które kiedyś łączyła wspólna wojna, a teraz pamięć o psie-spadochroniarzu.

Rafał Brzeski