Pracoholizm - codzienna pracownica zmora

Aktualnie z praca jest tak, ze albo jej w ogóle nie ma, albo jest, ale tylko taka, ze system nadgodzin jest tu żmudnym obowiązkiem.

 

Najnowsze badania firmy Hays Poland wykazują, że 3 na 4 osoby pracuje nadliczbowo.

A już ponad 60% pracujących respondentów narzeka na rozliczne dolegliwości związane z wykonywaną pracą.

Dalsze wyniki mówią o tym, iż połowa ludzi na etacie zabiera pracę do domu, a nawet nadrabiają liczne zaległości w wolne weekendy. Tym sposobem udaje się "dopracować" dodatkowe 25 godzin.

Jaka jest zatem podstawowa przyczyna notorycznego wręcz pracoholizmu? Głównie chodzi o brak efektywności poprzez nawet chwilowe oderwanie się od priorytetowego zadania, co znacznie wydłuża czas jego realizacji. Głównymi rozpraszaczami w pracy bywają notoryczne sprawdzanie prywatnej skrzynki mailowej, kawkowanie z koleżankami lub niekończąca się przerwa na papieroska.

Kolejnym powodem do pracy po godzinach jest brak optymalnej ilości fachowców i specjalistów, co w konsekwencji nakłada na szeregowego pracownika znacznie więcej zadań niż przewiduje to kodeks pracy. Najczęściej im wyższe stanowisko pracy, tym bardziej wydłuża się czas z wykonywaniem dodatkowych obowiązków. W tych czasach, gdzie praca okazuje się być dobrem najwyższym, rozdział między życiem zawodowym a prywatnym jest prawie niemożliwy. Elastyczny czas pracy oraz praca zdalna miały ten rozdział skutecznie ułatwić, a w gruncie rzeczy doprowadzają do sytuacji skrajnych, wręcz krytycznych.

Praca ponad ludzkie siły zwiększa ryzyko chorób sercowo - naczyniowych i naczyniowych. Może również prowadzić do niebezpiecznej depresji i wypalenia zawodowego.