Poza-moralnie o aborcji

Aborcja – temat, który spędza sen z powiek wielu ludziom w naszym kraju. Zainteresowanie jest tak wielkie, że w dyskusje na ten temat włączają się osoby duchowne, politycy, celebryci, feministki, dziennikarze, filozofowie i … właściwie można odnieść wrażenie, że każdy chce dorzucić swoją cegiełkę do dyskusji. Można odnieść wrażenie, że temat aborcji jest niesłychanie istotny i dotyczy rzeszy ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci ale natura postępuje z nimi niesprawiedliwie i naraża ich na okropną przypadłość posiadania dzieci.

Należy zwrócić uwagę na fakt, że sytuacja ciąży dotyczy bardziej kobiet niż mężczyzn, gdyż to one muszą borykać się trudami stanu błogosławionego. Mężczyzna zawsze może uciec – w najgorszym wypadku przyjdzie mu płacić śmiesznie małe alimenty. Ciąża przedstawiana bywa jako niewątpliwe zagrożenie dotykające głównie kobiet. Tutaj dochodzimy do często słyszanego argumentu kobiet: „moje ciało i mój wybór, co się z nim dzieje”. Argument ten jest istotny, gdyż pokazuje istotę problemu, czyli konflikt pomiędzy ciążą a wolnością kobiety. Mężczyźni też chcą być wolni od zagrożenia sprowadzenia nowego życia na ten świat. Dlatego można stwierdzić, że problem aborcji związany jest z kwestią naszej wolności.

Człowiek, który nie chce mieć dzieci, w imię wolności, nie powinien być przymuszony do ich posiadania. Skostniałe wierzenia religijne nie są w stanie zmusić człowieka do poddaństwa wobec tyranizującej go biologii. Wolność, wolność ponad wszystko! Jednak przy tych hymnach na cześć wolności nie umyka nam mały szczegół? Otóż skąd się biorą dzieci? - można niewinnie zapytać. Dzieci biorą się, gdy dwójka ludzi współżyje ze sobą. Ktoś ich do tego zmusza? Tak samo jak w przypadku ciąży – natura narzuca człowiekowi skłonność do aktów seksualnych, które prowadzą niechybnie do ciąży. Może więc zastopować tą potrzebę? Problem aborcji zostanie całkowicie wyeliminowany. Jednak jest to niemożliwe, bo kto będzie zarabiał na nasze emerytury? Nie, to rozwiązanie nie jest dobre, choć uwalniałoby człowieka spod tyranii natury. Dodatkowo trzeba zauważyć, że są ludzie, którzy chcą mieć dzieci.

Wróćmy do momentu zapłodnienia, czyli momentu w którym dwójka ludzi łączy się w akcie seksualnym. Czy ci ludzie nie mają wyboru? Czy natura ma tak bezwzględne panowanie nad ludźmi, że choćby całym wysiłkiem woli próbowali się oprzeć jej podszeptom to są skazani na porażkę? Wydaje się, że nie. Zatem, jeżeli chodzi o wolność kobiet względem swojego ciała w ich apelach o legalizację aborcji, to czy nie mamy do czynienia z paradoksem? Paradoks polega na tym, że kobiety, które przyznają otwarcie, że nie chcą mieć dzieci wchodzą w sytuacje, które mogą powodować pojawienie się ciąży. Następna rzecz to, że kobiety te walczą o prawo dysponowania swoim ciałem wedle swojego upodobania. Przecież mają to prawo – mogą bądź nie wchodzić w sytuacje w których może dojść do ciąży. W sytuacjach takich, jak powszechnie wiadomo, głównie zaangażowane jest ciało.

Kobieta która nie chce mieć dzieci, a chce mieć władzę nad swoim ciałem powinna raczej panować nad nim przed zajściem w ciążę. Dzięki temu problem aborcji znikłby prawie całkiem. Prawie, gdyż niestety zdarzają się sytuacje, gdy kobieta nie dokonała wyboru o odbyciu stosunku. Sytuacja taka, to gwałt i wydaje się, że tu roszczenie dotyczące wolności w decydowaniu o własnym ciele jest zasadne. Nie można wymagać od kobiety, że urodzi dziecko zwyrodnialca. Kobieta musi podjąć taką decyzje sama a jej wynik należy uszanować. Następne dwa przypadki w tzw. „kompromisie aborcyjnym” też wymagałyby od kobiety heroizmu przy utrzymaniu ciąży. Pomińmy toczące się ostatnio dyskusje o nadużyciach wynikających z niezbyt dokładnego określenia „ciężkie uszkodzenie płodu” - chodzi tu o samą zasadę. Można powiedzieć, że gdy utrzymanie ciąży wymaga od kobiety ponadprzeciętnego, trudnego wyboru, to taką decyzję powinna móc podjąć sama. Kobieta dokonująca jakiegokolwiek wyboru w jednej z tych trzech sytuacji znajdzie zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Wybór jest tu niezwykle trudny i nie sposób jednoznacznie ocenić osoby, która podejmuje taką decyzje.

Dochodzimy do meritum sprawy - z wolnością łączy się nierozerwalnie kwestia odpowiedzialności. W przypadku gwałtu kobieta nie jest odpowiedzialna za zaistnienie ciąży. Jednak we wszystkich innych przypadkach odpowiedzialna jest zarówno kobieta jak i mężczyzna. Dozwolenie na przeprowadzanie aborcji jest w pewien sposób przyzwoleniem na nieodpowiedzialne korzystanie ze swojego ciała. Aborcja nie jest zatem udzieleniem kobiecie pełnej władzy nad tym, co się dzieje z jej ciałem, a przyzwoleniem na to, żeby mogła nie zastanawiać się nad konsekwencjami swoich działań.

Patrząc poza-moralnie na tę sytuację, czyli z punktu widzenia państwa to przyzwolenie na aborcję się w ogóle nie opłaca. Mianowicie już dzisiaj mamy problem z narastającym niżem demograficznym i dzieci jak wiadomo potrzebne są. Mniejsza jednak o obecną sytuację. Trudno wyobrazić sobie moment, w którym państwu opłaca się wychowywać nieodpowiedzialnych obywateli. Ludzie tacy mogą np. nie przestrzegać prawa, bo nie myślą o konsekwencjach. Znalazłoby się wiele powodów mówiących dlaczego lepszy jest obywatel odpowiedzialny niż nie odpowiedzialny, jednak wydaje się, że nie trzeba tego udowadniać.

Można powiedzieć, co będzie zgodne z prawdą, że ludzie często bywają nie odpowiedzialni, że podejmują złe decyzje. Nikt tego nie jest w stanie zanegować, jednak odpowiedzialność mordercy za zabójstwo musi być wyegzekwowana przez państwo. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której morderca nie zgadza się na odbycie kary, gdyż jego prawo o wolnym decydowaniu o swoim pobycie jest ważniejsze. Taka argumentacja byłaby absurdem, gdyż wszyscy jesteśmy świadomi, że za zbrodnie przewidziane są kary. Kara oznacza tu przyjęcie odpowiedzialności i winy za spowodowane szkody. Odpowiedzialność stoi tu ponad wartością wolności. Oczywiście ciąża to nie kara, ale odpowiedzialność tak samo dotyczy mężczyzny i kobiety, w przypadku ciąży jak w przypadku dokonanej przez kogoś zbrodni. Tu należy wspomnieć, że odpowiedzialność mężczyzny jest praktycznie żadna i powinna być znacząco większa, bo przecież kobiety same z siebie w ciąże nie zachodzą.

Podsumowując, aborcja nie jest wyrazem wolności kobiety względem własnego ciała, lecz przyznaniem, że się nad ciałem nie panuje. Dlatego wiązanie aborcji ze sprawą wolności jest błędne. Następnie aborcja nie opłaca się z punktu widzenia państwa, bo może prowadzić do przekonania o przyzwoleniu na nieodpowiedzialne zachowania obywateli.