Potrzebna edukacja społeczna, starszego pokolenia

Niestety, nie zajęto się edukacją społeczną starszego pokolenia, tzw. strefą „moherową” społeczeństwa

 

1989 r. przyniósł Polsce i Polakom zmiany ustrojowe, transformację systemową. w tym gospodarczą, ekonomiczną i społeczną..Jak piszą politolodzy i historycy: W okresie transformacji nastąpiły przemiany w strukturze społeczeństwa w obrębie interesów grupowych oraz świadomości społecznej. Przywrócono instytucje samorządu i rozbudowano różne jej formy. Dokonująca się reforma gospodarcza, społeczna i polityczna, wymagała innej, nowej świadomości społecznej.

 

 

Młode, polskie pokolenie, zostało wyedukowane na wartościach nowej systemowej świadomości społecznej. Niestety, nie zajęto się edukacjąspołeczną starszego pokolenia, tzw. strefą „moherową” społeczeństwa. A jak wskazuje praktyka, to oni decydują o wynikach wyborów w Polsce (bo, z przyzwyczajenia na nie chodzą). I oni głosują tak, jak robili to przez większość swojego życia, głosują „na obecną władzę”.

 

 

Politolodzy są zdziwieni, że wybory prezydenckie w miastach wygrywają ciągle ci sami, pełniący funkcję prezydenci (chyba, że w grę wchodzi jakiś głośny skandal), a to tylko wynik głosowania strefy „moherowej”, która głosuje tak jak zawsze, na „obecną władzę”. Wyjaśnię, kogo zaliczyłem do tzw. strefy „moherowej”. To długowieczni i z długim stażem emeryci i renciści. Często osamotnieni, bezradni i niedoinformowani, a jednak starający się wykonywać swoje obowiązki obywatelskie.

 

 

Ich jedynym źródłem informacji są telewizory (komputery i Internet to nie dla nich) i papierowa prasa (która ostatecznie upadnie, jednocześnie z wymarciem tego pokolenia). Nikt ich nie edukował w demokratycznej świadomości społecznej. Dlatego wolą nie ryzykować zmian w swoich zwyczajach i przyzwyczajeniach, bo wielokrotnie oszukiwani i wykorzystywani, wiedzą, że każda zmiana przynosi pogorszenie obecnego „status quo”.

 

 

Niestety także średnie pokolenie, które powinno być na bieżąco z nową świadomością społeczną (po transformacji systemowej), zachowuje się często jakby nie rozumiało idei wolnych wyborow i postępuje tak jak wspomniani wyżej „moherowcy”, żądając na przykład debaty kandydatów na Prezydenta RP, czy szczegółowych programów od kandydatów na posłów, czy radnych.

 

 

A przecież, każdy rozsądny człowiek wie, że kandydaci na prezydenta nie mogą być tak obznajomieni ze sprawami państwa, jak urzędujący prezydent i są z góry skazani na przegraną. Zresztą tak samo jak nowi kandydaci na posłów, czy radnych, którzy nie mogą przedstawić bez dogłębnej znajomości rzeczy(czyli praktyki) programów lepszych niż dotychczasowi posłowie, czy radni, którzy na codzień borykaja sie z tymi problemami.

 

 

Wracając do edukacji społecznej, to jedyna droga edukacji „moherowej strefy”, prowadzi przez programy telewizyjne i prasę papierową. Dlatego nowi kandydaci, zamiast wydawać krocie na billboardy, powinni się skupić na dłuższych spotach przedstawiających kandydatów i szerszych informacjach prasowych. A swoją drogą ciekawy jestem, kto będzie w Polsce głosował jak wymrze „moherowa” strefa, kto będzie czytał prasę papierową, kto będzie chodził do kościoła, kto bedzie uprawiał ogrody, itp.?