Portret idealnej rodziny.

Portret idealnej rodziny: Mąż, żona, dziecko lub więcej i pies.Teoretycznie przymusu posiadania dzieci nie ma, w praktyce, jak i wiele innych rzeczy wygląda to inaczej.

 

Jak większość społeczeństwa podchodzi do kobiety bezdzietnej, niezamężnej, nie daj boże żyjącej w wolnym związku, albo w ogóle bez faceta (Już nie wiadomo, co gorsze)?

Przecież musi być powód. Kobieta ma kilka możliwości :

a) Jest bezpłodna.

b) Nikt jej nie chce.

c) Jest lesbijką.

d) Jest nienormalna i nie wie co najlepsze. No i nie zapominajmy, musi być egoistką.

Takie oto reakcje reprezentuje nasze społeczeństwo, co zaobserwowałam już nie raz, nie dwa. Wszak to macierzyństwo musi być dla kobiety największą aspiracją życiową, punktem, wokół którego się wszystko toczy. Nie ma prawa, po prostu i najzwyczajniej w świecie nie chcieć dzieci.Przecież to samo szczęście, opiekować się i być odpowiedzialnym już do końca życia (co prawda nie prawnie, ale emocjonalnie) za drugą istotę! Jakże można tego nie chcieć?

Gdy spotykamy dojrzałego faceta, bez dzieci, z żoną, czy bez, nie oburza nas fakt, że nie ma potomka. Nie wymagamy, żeby został koniecznie ojcem. A przecież traci! Traci tyle samo, co i matka!To, że nie wypychał z siebie czegoś wielkości melona nie zwalnia go od tych wszystkich poświęceń, niepokojów i radości. Ominął go tylko fizyczny ból. Skąd wiec ta różnica w traktowaniu kobiet i mężczyzn?

Kreacja matki- znamy ją wszyscy. Matki są cudowne, pełne poświęcenia, kochające. Mają największy wpływ na swoje dziecko (przynajmniej do pewnego wieku). Są takie, naprawdę. Jednak tylko wtedy, gdy same tego chcą i nie decydują się na dziecko pod presją otoczenia.

Cóż, może kiedyś to się zmieni i kobieta w końcu będzie mogła sama decydować o swojej macicy. A żeby była jasność- nie jestem feministką, do matek nic nie mam. Po prostu uznaję wolny wybór również w tej dziedzinie... w której pozornie on istnieje.