POPiS dają

O dziennikarzach, w związku z rozpoczętą kampanią wyborczą 2015.

 

POPiS dają

 

Dalej o dziennikarzach, w związku z rozpoczętą kampanią wyborczą.

Napisałem artykuł pt. "POPiS dali", w którym obsmarowałem dziennikarzy winnych (moim zdaniem) porażki polityków, których starali się wspomagać. - Nie pomogło.

Spróbuję jeszcze raz wyłożyć „kawę na ławę”.

 

Odsłuchałem dziś program „7 Dzień Tygodnia”.

Moje wrażenia są następujące.

Prowadząca program Monika Olejnik strofuje (atakuje) Z. Ziobrę, J. Sasina, J. Kurskiego. Wypowiedzi platformersów nie krytykuje. Jest wyraźnie stronnicza. Osobiście także uważam, że w.w. prawicowi politycy z reguły opowiadają brednie, a najwięcej Z. Ziobro.

Ale:

Słuchacze i widzowie nie lubią Moniki Olejnik i dzięki jej programom PiS zyskuje, a PO traci. Przynajmniej ja tak to widzę.

 

Analogiczna sytuacja jest w przypadku medialnych wystąpień Tomasza Lisa.

Są też inni przeciw skuteczni propagandyści. Ich także dotyczą te uwagi.

Monika i Tomasz jeszcze bardziej opatrzyli się widzom i słuchaczom niż ministrowie z Platformy Obywatelskiej. To jeden z powodów. Wyborcy „chcieliby czegoś i kogoś nowego”. Z drugiej strony stacje telewizyjne i radiowe nie chcą rezygnować z ich usług. Oni rzeczywiście są najlepsi, tzn. przyciągają największą widownię i robią najlepszą oglądalność.

 

Co na to wszystko można poradzić?

Jeśli „czołowym” dziennikarzom zależy na porażce PiS w najbliższych wyborach, to powinni skorzystać z długiego urlopu. Myślę, że finansowo stać ich. Przez te lata, podczas których znudzili się odbiorcom, nie pracowali za darmo.

Inna sprawa, czy moralnie ich na to stać?

Czy nie są uzależnionymi pracoholikami?

Czy nie obawiają się, że kilkumiesięczna nieobecność umożliwi wykreowanie się nowych gwiazd dziennikarstwa?