Polskie obozy koncentracyjne jako te japońskie bomby atomowe

Poniższy tekst napisałem w lipcu 2004, kiedy to pojawiły się wcześniejsze a haniebne sugestie nt. rzekomo polskich obozów koncentracyjnych.

 

 

little boy

Wikipedia - Little Boy (japońska bomba przyjęta przez naród miłujący pokój)

Nawiązując do incydentu z prez. Obamą podczas wręczania medalu w USA, załączam poniższy tekst napisany w lipcu 2004, kiedy to pojawiły się wcześniejsze a haniebne sugestie nt. rzekomo polskich obozów koncentracyjnych.

Do MSZ wezwany został ambasador Kanady. Chodzi o skandal, jaki wywołał materiał w kanadyjskiej telewizji CTV. W programie pojawiały się sformułowania „polski obóz koncentracyjny”. Mimo interwencji polskiej ambasady w Ottawie, CTV odmówiła sprostowania i uznała ten zwrot za prawidłowy, tłumacząc, że odnosi się do lokalizacji obozu, a nie państwa, które obóz założyło. Całą sprawę jako skandal określił wiceszef MSZ, który zgodził się z opinią szefa Instytutu Pamięci Narodowej, że mówienie o „polskich obozach zagłady” to kłamstwo oświęcimskie, czyli przestępstwo ścigane w wielu krajach. - media 20 lipca 2004. 

Przykro, że nasi dawni i obecni sojusznicy powodują w eterze takie językowe brewerie. Z czasem coraz więcej ludzi będzie przekonanych, że II w. św. została wywołana przez Polskę (wszak nieugiętą swą postawą...), zaś obozy koncentracyjne (mylone z obozami zagłady, bowiem to faszyści zamiast koncentrować więźniów, mordowali ich; podobną „karierę” zrobił termin ‘pacyfikacja’, który groteskowo nawiązuje do oryginalnego znaczenia – ‘uspokojenie’) były polskie, skoro zbudowano je na ziemiach polskich rękoma polskich więźniów-robotników. Pamiętamy także filmy dokumentalne, w których tendencyjnie pokazywano polskich kolejarzy wożących nieszczęśników do obozów na śmierć. Kilka lat temu, w brytyjskich podręcznikach napisano, że Polacy mordowali Żydów. Po naszych protestach, odpowiedziano – „przecież nie napisaliśmy, że wszyscy, ale w domyśle niektórzy”. Wszelkie takie prawdy, odpowiednio podane, drążą mózgi słuchaczy. Omawiając technikę zastosowaną w głośnym filmie „Fahrenheit 9/11” można dojść do wniosku - dajcie mi kilkadziesiąt fragmentów filmowych na dowolnego, choćby najzacniejszego człowieka, a wysmarujemy o nim taki film, że stracicie do niego cały szacunek. 

Oczywiście, pisanie w ten sposób jest (nie?)świadomym fałszowaniem historii i irytowaniem naszego narodu, jakbyśmy i bez tego nie mieli powodów do zgryzot - przesadnie nagłośniony mord w Jedwabnem, rozwieszane ostatnio afisze o mordowanych Niemcach podczas przesiedlania, patriotyczna Niemka Eryka, która oczyszcza sumienia swym rodakom naszym kosztem (jej szlachetna nadludzka rodzina do tej pory zalega z czynszem Polakom, których owi nadludzie przepędzili z zawłaszczonego mieszkania w Rumi koło Gdyni). I choć podczas zmagania się z faszyzmem znacznie mniej popełniliśmy zbrodni, to musimy z nich się tłumaczyć znacznie częściej, jak napadnięty gospodarz, ciężko pobity przez nieproszonego gościa, któremu jednak zdołał przetrącić kulasy - owszem, zbój niemal zabił, ale czy domownik nie przekroczył obrony koniecznej... 

Może bomby zrzucone na Japonię przez Amerykanów będą określane od dzisiaj (według kanadyjskiego rozumowania) jako japońskie? Przecież zostały nieodpłatnie przekazane narodowi japońskiemu w ramach (przed)pokojowych negocjacji nowoczesną drogą ‘Air mail’, co spowodowało piorunujące wrażenie oraz natychmiastowe zakończenie wojny. Jednak ani Amerykanie, ani Japoni (Japończycy) nie wpadną na surrealistyczny pomysł nazywania tych bomb japońskimi. Nie uczynią tego również Kanadzi (Kanadyjczycy), bowiem oni doskonale wiedzą, wobec kogo nie mogą być bezczelni... 

A może powodem jest zwykła głupota, i niech każdy z nas oceni, który z wariantów jest korzystniejszy dla bezczeszczonej pamięci milionów wymordowanych ludzi (nie tylko Polaków!) w nazistowskich (przecież!) obozach śmierci. 

Przeglądając owo niecne hasło można znaleźć informacje sprzed lat - również Bryci (Brytyjczycy) oraz Australe (Australijczycy) przerabiali historię i to w dwóch znaczeniach (‘przerabiać’ – ‘uczyć się’ oraz ‘fałszować’). Jeśli jednak nauka szła im kiepsko, to podrabianie wyszło im w dwójnasób dobrze.