Polska ostoją Kościoła Katolickiego

Chwała papieżowi

 

Żadne inne państwo z wyjątkiem Iranu nie jest tak bardzo uzależnione od instytucji religijnej jak Polska. Państwo (czyli podatnicy) finansuje utrzymanie duchownych, zwłaszcza kapelanów i katechetów i finansuje im emerytury. Nie znam kraju, w który byłoby tylu kapelanów co u nas. W wojsku jest ich więcej niż jednostek. Poza tym w policji, straży pożarnej, straży granicznej, biurze ochrony rządu, szpitalach i ... sam już nie wiem gdzie ich nie ma. Zapewne niedługo będzie obowiązkiem ustawowym zatrudnienie kapelana na pełny etat w każdym zakładzie pracy, w którym pracuje więcej niż ileś tam osób. Ponadto powstało kilkadziesiąt wyższych seminariów duchownych dotowanych przez państwo. Nie ma przy tym znaczenia, że nowych kleryków jest z roku na rok coraz mniej, żadnej szkoły przecież KK nie zlikwiduje, bo to fajne posady dla dostojników, a uczniowie? Po co im uczniowie, z nimi tylko problemy. Łącznie na utrzymanie duchownych, Fundusz Katolicki, finansowanie różnych wymyślonych przez KK imprez i uroczystości oraz w formie różnych dotacji i ulg podatkowych, państwo i samorządy wydają zapewne co roku więcej niż na utrzymanie sił zbrojnych.

Wszystko zaczęło się w lipcu 1993 roku od podpisania konkordatu. Tak się złożyło, że akurat wtedy gdy Polska stawała się państwem demokratycznym na tronie papieskim zasiadał Polak. Nawiasem mówiąc określenie „tron” brzmi jakoś tak pyszałkowato i chyba nie do końca pasuje do założeń wiary, ale to w tym momencie nieistotne. W każdym razie w tamtych latach wszyscy Polacy byli dumni, mówili – nasz papież w przekonaniu, że sprzyja on Polsce. Do dzisiejszego dnia całe pokolenia Polaków, którzy dorastali w cieniu „naszego” papieża i nazywani są przez media  - pokoleniem JPII, przekonane są, że Jan Paweł II zrobił dla Polski dużo dobrego. Nie podejmuję się oceny jakim był papieżem – dobrym, przeciętnym, czy złym, ludzie związani z kościołem oceniają to różnie, ja jakoś nie czuję się kompetentny. Mogę jednak z całą pewnością stwierdzić,  że  n i g d y  nie sprzyjał on państwu polskiemu. Zawsze sprzyjał tylko kościołowi. Konkordat jest tego najlepszym dowodem. Każdy bez trudu może znaleźć ten dokument w internecie i sam się przekonać o  życzliwości naszego papieża.

jan-pawe__-ii_small.png

Są na świecie państwa, w których KK nie ma dominującej pozycji, a katolicyzm jest jednym z wielu wyznań. KK musi się w tych krajach jakoś pokazać na tle tych innych, z którymi konkuruje. Podejmuje więc różne działania charytatywne, oświatowe, dobroczynne, stara się rozwiązywać różne problemy. W Polsce nie rozwiązuje żadnych problemów ale potrafi różne problemy stwarzać lub podsycać już istniejące. Często popiera lub akceptuje takie podjudzanie i często straszy wyklęciem. No i dzięki konkordatowi doi nasze państwo jak krowę. Nawet jeżeli kościół przeprowadza jakąś akcję dobroczynną zawsze w końcowym rozrachunku okazuje się, że tym dobroczyńcą jest państwo albo prywatne osoby. Oczywiście mówię tu o KK jako instytucji, bo wśród duchownych jest całkiem sporo ludzi, prawdziwych ludzi, którzy cały swoim życiem pomagają potrzebującym i ich wspierają.