Polemika do artykułu - Komunizm zabija też dziś

   Postanowiłem napisać kilka zdań, będących polemiką do artykułu opublikowanego na Eiobie pod linkiem:

http://www.eioba.pl/a75562/komunizm_zabija_tez_dzis_codziennie

i udowadniającego jakoby komunizm był najbardziej zbrodniczym systemem w historii ludzkości. Nie będę wdawał się w dyskusję nad definicjami. Przyjmuję konwencję autora. Czyli tylko rozmowa o opisanych w publikacji faktach.

   Już w pierwszym zdaniu autor wyraża opinię, jakoby komunizm był najbardziej zbrodniczym systemem . Jako argument w zdaniu drugim, przytacza liczbę 100 mln ofiar tego systemu.

   I tu mamy do czynienia z pierwszym błędem. Przyjęta metodologia woła o pomstę do nieba. Rozumiem, że przez komunizm autor uważa system, którego źródłem była rosyjska rewolucja, zwana Rewolucją Październikową i który rozpowszechnił się w krajach Europy Środkowej i niektórych krajach Azji. Trwa on mniej więcej od roku 1917 (Rosja) do chwili obecnej (Chiny, Korea Północna, Kuba).

   Za początek faszyzmu możemy przyjąć rok 1919 i ogłoszenie doktryny faszystowskiej przez Benito Mussoliniego. Istniał on tak naprawdę jedynie w dwóch państwach: Niemczech i Włoszech. Definitywnie zakończył się w roku 1945.

   Dlatego nie ta skala i nie ten czas drogi autorze. Komunizm wciąż obejmuje swoim zasięgiem prawie 1/5 ludzkości i nic wskazuje aby Chiny Ludowe miały zakończyć swoje istnienie.

   Jak na tę skalę czasową i ludnościową, podana przez Ciebie liczba ofiar totalitarnego systemu, zwanego komunizmem jest zadziwiająco niska. Faszyzm skupiony wokół psychopatycznego niemieckiego polityka, rozpętując trwające prawie sześć lat piekło, doprowadził do śmierci około 72 milionów ludzi. A miał na to kilka razy miej czasu niż komunizm i wielokrotnie mniejsze zasoby ludzkie i materiałowe.

   Ale nawet pomimo to, skalę zbrodniczości nie zawsze mierzy się liczbą ofiar. Gdyby bezkrytycznie przyjąć tę zasadę, generałowie amerykańscy wydając rozkaz nuklearnego zbombardowania Hiroszimy i Nagasaki okazaliby się większymi zbrodniarzami, niż kapłani Azteków i Majów mordujący w okrutny sposób swoich pobratymców w imię obłąkańczej religii, która wymagała krwawych i okrutnych ofiar z ludzi. Dwie amerykańskie bomby atomowe zabiły w kilka sekund więcej niewinnych osób, niż byli to w stanie uczynić indiańscy kapłani.

   Oczywiście jako "rzetelny" historyk, kultur pozaeuropejskich przy ocenie komunizmu jako najgorszego systemu, pod uwagę nie bierzesz. Pewnie wynika to stąd, że i nie wiele o nich wiesz. To drugi błąd.

   Niezrozumiała jest dla mnie frustracja z powodu, iż nie możesz wyjść na spacer w koszulce z podobizną Adolfa Hitlera na piersiach i swastyką na plecach. A przecież spotykasz ludzi noszących wizerunki Lenina i Che Guevary.I nigdy nie przyszło do szanownej głowy, że obozy koncentracyjne, wywóz na roboty do III Rzeszy, spopielenie Warszawy, uliczne egzekucje, łapanki, Pawiak, Oświęcim, wymordowanie kwiatu młodzieży polskiej w powstaniu warszawskim, śmierć 6 milionów obywateli naszego kraju zawdzięczamy nie Leninowi czy Che Guevarze, ale Hitlerowi i jego zbrodniczej świcie?

   No cóż, parafrazując Mickiewicza napiszę:

Niektórym myśleć nie kazano.

   Nie znam bardziej zbrodniczego systemu w teorii i praktyce, jak faszyzm. Szczególnie w niemieckim wydaniu. Już na początku ludzie są podzieleni na panów, niewolników i przedmioty zwane podludźmi. Tych ostatnich (jak i buntujących się niewolników) trzeba jak najszybciej zabić. Najlepiej w sposób nowoczesny i uporządkowany, tworząc wysokowydajne fabryki śmierci, mordujące ludzi w sposób przemysłowy.

   Jednak nawet pozostałości podludzi, do samego końca poddane są obłąkańczej idei. Nie trafiają do ziemi jak nakazuje nasza europejska tradycja. Nie trafiają nawet do zbiorowych grobów, jak w rosyjskiej czy chińskiej odmianie komunizmu. Są palone w piecach. W końcu faszystowska rasa panów, jest nacją bardzo praktyczną. Spopielone szczątki można przecież wykorzystać jako nawóz.

   Niektórych podludzi spotyka wielki zaszczyt. Po śmierci nie trafią do pieca. Ich skóra z ciekawymi tatuażami, ozdobi gabinety faszystowskich bonzów. W charakterze abażurów do lamp, lub skórnych wyprawek do zawieszenia na ścianie. Dowodami faszystowskich zbrodni w procesie norymberskim, były między innymi: abażur z ludzkiej skóry, książki oprawione w ludzką skórę, wypreparowane fragmenty wytatuowanej, ludzkiej skóry. I zupełne kuriozum - ludzkie głowy - zakonserwowane i zmniejszone, na sposób jakiego nie powstydziliby się prymitywni łowcy głów ze wspólnot pierwotnych.

dowody faszystowskich zbrodni

   Niemiecki faszyzm odbierał człowieczeństwo nawet po śmierci.

   Nie masz racji autorze. To nie komunizm gnębi ludzką świadomość. Nie jest to jak piszesz przenikający europejskie elity, uniwersytety i nawet katolicki Kościół dorobek komunizmu, którego wyrazem wedle Ciebie (czynisz bardzo ryzykowne założenie) jest możliwość spontanicznego myślenia i działania, ewolucja ludzkiej kultury, nieuleganie drobnomieszczańskim przesądom i narzuconym siłą konserwatywnym autorytetom.

Tym najgorszym co gnębi ludzką świadomość jest głupota.