Pojednanie narodów? To jakiś żart?

Apel, hierarchowie obydwu kościołów powinny skierować do swoich funkcjonariuszy: księży, biskupów oraz do polityków, ludzi mediów, celebrytów...

 

O dokumencie podpisanym przez zwierzchnika rosyjskiej cerkwi prawosławnej Cyryla I i abp Michalika powiedziano i napisano już tyle, że nie ma sensu niczego dodawać. Inną kwestią jest natomiast temat: „co dalej”. I to, nie „co dalej” z dwoma narodami, ale co dalej z polską, katolicką… ksenofobią - wrogością do Rosji.

Owa wrogość była przecież celem samym w sobie oratorskich popisów polskich katolickich duchownych wszystkich szczebli. Niewyczerpalnym tematem poruszanym na kazaniach podczas mszy i w katolickich mediach.

Oba kościoły wyszły, moim zdaniem, przed szereg. Nie widzę potrzeby pojednywania się Polaków i Rosjan. Ludzie: Polacy i Rosjanie, w ogromnej większości się po prostu lubią. Polacy generalnie lubią Rosjan, a Rosjanie, może nieco mniej, ale generalnie też nic do Polaków nie mają i dażą nas sympatią.

Apel, zamiast kierować do narodów, hierarchowie obydwu kościołów powinny skierować do swoich funkcjonariuszy: księży, biskupów oraz do polityków, ludzi mediów, celebrytów, którzy reprezentują, demonstrują wiarę katolicką w mediach.

Obejrzałem w telewizji program Wojciecha Cejrowskiego, jednego z ekstremalnie katolickich – katolskich – jak sam siebie kiedyś nazwał, o ziemi świętej. Jego opowieść, kwiecista, oryginalna, interesująca, została w końcu okraszona taką ohydną, prymitywną dawką ksenofobii, wrogości wobec Rosjan (tfu! Co ja piszę – ruskich!) że przyćmiła, uczyniła niesmaczną, całą opowieść. A przecież opowiada Cejrowski ciekawie (trzeba to przyznać nawet, jeśli – tak jak ja, np. – się go nie lubi).

Prowadząc widzów do wejścia do „stajenki”, nagle zaczął Cejrowski kontestować „ruskich turystów”. Że w krótkich spodenkach klapkach, że nie szanują, że powinno się… „Złapał” jeszcze jakiegoś młodego turystę na próbie wzięcia świecy, i też nie omieszkał go „wybrzydzić”, a w końcu wyśmiać, gdy tamten przypalił sobie brwi próbując zapalić świecę. Ależ miał Cejrowski prostacką przyjemność pointując ów incydent brednią o karze za popełniony grzech. Sam zresztą odziany w koszulę w kwiatki, bosy, choć Jezus chodził w sandałach... Jak zawsze w takich razach nie można nie przypomniec sobie belki, oka i drzazgi, wspominanych nie przez kogo innego, jak przez Jezusa właśnie. A tak na marginesie - nie sposób nie zauważyć, że ogromna część katolickich, czy może raczej katolskich celerytów, swoje życie prywatne układa w sposó kompletnie odmienny, niż głoszone przez siebie oczywiste, katolickie racje i prawdy objawione.

4ed47358486b6476b2630420fb406069.png

Cejrowski dziwakiem jest, ekscentrykiem a nawet świrem, z czego robi nawet sobie niezłą reklamę, ale to właśnie do niego i jemu podobnych, hierarchowie kościoła powinni kierować przesłanie o pojednaniu, a nie do polskiego narodu.

To on i jemu podobni głoszą wrogość do Rosjan, czynią z tego część swojego image, a nie polski naród.

Znów (kolejna) demonstracja kościoła, tym razem w postaci apelu o pojednanie, jawi się jako głupawy chichot na pogrzebie. Od dawna kościół mówi o braciach w wierze, potrzebie tolerancji wobec innych (bratnich) religii monoteistycznych. Głównie hasła te kierował do wiernych Jan Paweł II. Właśnie – do wiernych. Tymczasem funkcjonariusze kościoła zioną nienawiścią nie tylko do Żydów np., ale również do innych religii chrześcijańskich. Że wspomnę Adwentystów Dnia Siódmego np., albo Świadków Jehowy. Tych ostatnich wręcz „zwalczają”. Nie tak dawno temu, inny katolski celebryta, Tomasz Terlikowski, stanowczo stwierdził, że inne religie są kłamstwem, nie głoszą prawdy i tylko wiara katolicka jest prawdziwa. To, że Terlikowski tak myśli, akurat mnie nie dziwi, ale to, że mówi o tym publicznie, głośno i stanowczo już tak. Jako katolik ma obowiązek tak myśleć. Publicznie, obraża uczucia religijne innych ludzi.

Dziwił bym się, że nikt nie pozwał go do sądu za obrazę uczuć religijnych. Ale się nie dziwię, bo nikt, poza katolikami (raczej katolami) w tym kraju, tak małostkowy, nietolerancyjny, pamiętliwy (w jedną stronę) i zachłanny nie jest.

Hierarchowie kościelni, dziennikarze, komentatorzy i politycy! Idźcie z tym apelem do swoich własnych środowisk! My: naród polski i rosyjski, nie potrzebujemy waszego apelu! Między nami nie jest źle, a wy moglibyście się od nas uczyć.