Poemat w stylu hrabiego Aleksandra F. (toutes proportions gardees)

Razu jednego, kiedy w malignie zasnąłem, wpadł mi palec w kałamarz ... i pisać zacząłem - "Trzy po trzy" Aleksander Fredro

 

Część pierwsza poematu

Życie bywa pułapką, rządzą nim przypadki

a wiadomo - zasadzka przypadek nierzadki,

jednak logikę treści świadomie pominę

by czytelnik mógł zgłębić przypadku przyczynę.

Uznając więc chirurga zawodowe racje,

zmuszony byłem zrobić sobie operację.

Wiem, że fanom poezji nieco zwiędnie mina

bo powodem decyzji była ... przepuklina.

By opis zmienić w liryk a sens zmienić w słowa

nadmienię: lewostronna dolno-pachwinowa.

>    >   >

Nie będę się rozwodził dążąc do pointy:

Pan chirurg zdiagnozował: odwłok jest pęknięty

więc zwłoka niecierpiąca, operacja prędka,

jak w kolarstwie rajdowym, kiedy trzaśnie dętka,

trzeba gumę wymienić przystając u strugi,

skleić, załatać siatką ...

(zajdzie wariant drugi)

.

,

 

 

 

9f9209ef51554cf4f98cd788ece1a5de.jpg

 

Niech pan działa doktorze i czynność powiela !”

(poddałem się bezwzględnej tyranii skalpela...)

Część druga poematu

Patroszony osobnik przeżywa udręki...

Jęknąłem: „tnij doktorze, mistrzu pewnej ręki..”

Po dwóch godzinach „stołu” i zręcznym zaszyciu

byłem pocerowany i nadal przy życiu.

Podtrzymany kroplówką na szpitalnej niwie

marząc o wypróżnieniu - choćby lewatywie.

Że się pan chirurg sprawił, to mu przyznać muszę,

by skrócić pociętego odwłoka katusze,

bowiem problem tkwił w głębi (po zabiegu bywa)

pomaga tylko czopek albo lewatywa

(pominę w tym utworze chęć stawiania kropek

- stwierdziłem, może lepszy byłby jednak czopek).

Szybko doktor wyznaczył dwie młódki z AMedu,

co ucząc się zawodu dreptały w szeregu.

 

.

.

.

Proszę się nam obnażyć i skręcić na boku

aby wlew był widoczny oraz dostęp w kroku

i niech nam pacjent nogi do góry podkurczy

bo jelito się pętli i głośno w nim burczy”

Pomyślałem, że sprawa rys ma historyczny:

miał już sam bóg Ozyrys przypadek kliniczny,

gdy żłopiąc małmazyje zatruł się nad rankiem

błagał ptaka Ibisa o wlewy z rumiankiem,

tudzież doraźną pomoc od boskiej młodzieży -

uważając, że z gruntu mu się to należy.

Jednak by receptura do końca nie zbrzydła

dopuszczał szczyptę dziegciu i kaczego mydła.

59ad834c17681dd86da51600c30811d5.jpgobrazki z netu

Historia się w powtórce zdarzyła nad ranem

a młódki wyszeptały – „My jesteśmy z panem,

zaraz się pan poczuje lekki jak wróbelek

lecz po wlewce należy wcelować w kibelek”

 

Jako że fakt miał miejsce, nic pisać nie wzbrania,
uznałem ten przypadek godnym opisania...

@Janusz D.