Podziękowanie Lamparta

Szukamy cudów i wertujemy recepty szczęścia, czyniąc z nich talię kart... A czyż jest cud większy ponad samo Życie?

 

2cf84c86abcdd706eea474c882537594.jpg


Podziękowanie Lamparta

Patrzyłem na Twoją twarz.
Gdzieś w moim wnętrzu, być może na dnie serca, krążył lampart.
Patrzyłem w Twoje oczy. Gdybym ujrzał w nich strach lub skargę, nie byłbym zdziwiony. Ale nic takiego nie ujrzałem.
Uśmiechałaś się. W Twoich oczach był blask i spokój.
Oddanie. Oddanie niczym nieograniczone i niczym niezagrożone.
Jest tylko jedna twierdza, której nie dotyka temat wojny. To twierdza miłości.
Patrzyłem na Ciebie, zachowując kamienną twarz. Może nie całkiem kamienną... Uśmiechałem się i stałem w gotowości - jakkolwiek nie mogłem zrobić nic większego.
W takiej chwili nie mogłem zrobić dla Ciebie już nic.
A Ty nie okazywałaś zmartwienia i lęku, lecz tylko jasność, która spływała z Twojej twarzy.
Jasności okazywanej w takiej chwili nie da się zapomnieć. Jej wspomnienie jest niczym nieśmiertelna roślina, która zawsze i zawsze będzie rozrastać się w niezagrożonej dla niej przestrzeni mojego serca.
Dziś pamiętam tę jasność lepiej niż kiedykolwiek przedtem.
Dziś wspomnienie Twojej jasności, spokoju i męstwa najszlachetniejszego ze szlachetnych - odżywają we mnie i kształtują moje serce i moje kroki.
Dziękuję.
Mogłaś w owej chwili okazać cierpienie i udrękę, może choćby jeden-jedyny cień zwątpienia, ulotny niczym mały, przemykający w spłoszeniu ptak.
Nie ujrzałem nic takiego.
Ja zaś nie mogłem zrobić dla Ciebie nic. Nic poza towarzyszeniem Ci każdą cząstką energii.
Trwałem tam, gdzie trwać powinienem.
Obserwowałem Twoje męstwo i czekałem.
Zadzwonił Przyjaciel. Spytał, jak się czujesz.
- Świetnie - odparłaś lekkim tonem, pobrzmiewającym szczęściem. Kiedy to mówiłaś, uśmiechnęłaś się do mnie.
W następnych latach nasz Przyjaciel kilkakrotnie przypomniał z niedowierzaniem i szacunkiem o tym telefonie i o Twoim spokojnym, wesołym głosie.
Dobrze, że to zrobił. Ten telefon to kolejna roślina, która powiększa się w moim sercu. Jest to roślina szacunku, która szerzej otwiera bramy pokory i akceptacji.
Czy Twój lekki ton był oczywistością w owej chwili?
Nie był. Takich chwil nie dotykają żadne oczywistości, jedynie mistyczna wyjątkowość.
Stałem spokojny; trochę bezradny. Nie mogłem zrobić nic dla Ciebie.
Jednak lampart, który mieszka w sercu każdego zakochanego mężczyzny, nie zamiera nigdy. Epoki i ich ograniczenia nie mają na niego wpływu. Ten lampart krąży wokół istot, które kocha i jest gotów bronić ich z całą determinacją.
Lampart z mojego serca był niespokojny. Krążył, patrolował, sprawdzał, czuwał w czasie, gdy ja stałem nieruchomy i bezradny.
Lampart był nie mniej bezradny, lecz mimo to przemykał bokami i rozglądał się; taką już ma naturę.
Kobieta, która poślubia mężczyznę, poślubia go z lampartem. To najprawdziwszy dar ślubny, którego nic nie oderwie od ochrony przestrzeni im przydzielonej. To cząstka z najdawniejszych wojowników, która nie da się unicestwić najprężniejszym cywilizacjom. Lampart ignoruje zabezpieczenia technologiczne i zapewnienia ochrony... Lampart jest nieufny, czujny, badawczy, instynktowny. To on domyka okiennice o zmierzchu i to on bacznie przygląda się obcym, którzy zbliżają się do kobiety mu przypisanej i jej dzieci.
Stałem przy Tobie. Lampart krążył w pobliżu, szukając upewnienia, że nic nie przyniesie cieni.
Patrzyłem na Twoją Twarz.
Jasność z tej twarzy przeniosła się nagle na całe pomieszczenie. Był to moment mistyczny i oderwany od iluzji o całą długość rzek i pasm górskich. Pokój był - nie da się tego zapomnieć - złocisty i wyniesiony w energie cudu, bo też dział się cud.
Kiedy po chwili patrzyłem na Twoje oczy - były już zamknięte. Spałaś snem bezpiecznym i szczęśliwym - był to bowiem sen po najwspanialszym ze zwycięstw ludzkiego świata. Żadne słynne batalie największych królestw nie przesłonią takiej wiktorii.
Patrzyłem i zyskiwałem nowe pojmowanie życia i jego znaczeń.
Patrzyłem na Ciebie po najwspanialszym zwycięstwie, jakim jest darowanie życia. Patrzyłem także na naszego syna, który dzięki Twojemu zwycięstwu przeszedł właśnie w nasz świat, przynosząc dary uczuć i nauk dla nas wszystkich.
I kiedy patrzyłem na Was oboje, wykwitła najsilniejsza z roślin. Jest to roślina wdzięczności.Gdyby nawet upadła twierdza miłości, jej rumowisko nigdy nie sprowadzi cieni. Tak działa roślina, która wyrosła, gdy patrzyłem na Was tamtego dnia.
Gdyby nawet twierdza upadła - nikt i nic nie odbierze Tobie lamparta, który przyszedł do Ciebie wraz ze mną. Zawsze będzie krążył w Twoim pobliżu.
Tamtego dnia otrzymałem cud. Urodziłaś nam syna w jasności.
Nigdy Ci tego nie zapomnę.