Podwodne wspomnienia – kolory rafy (część 1)

Podwodny świat nie kryje przed człowiekiem swojego uroku, jest otwarty na nas – podwodnych ludzi… ludzi, którzy go chronią, to cudowny świat głębin...

 

 

Zdjęcia opisane DAGvideo – anthias divers wykonałam z filmu, który został zrobiony podczas naszych nurkowań na rafach Ras Mohamed, stąd ich jakość jest nieco gorsza.

050593458d79a2fd1a354be3db10dac1.jpg

1c0528d9f6a4f64d107e2a7e9d1f6117.jpg

Pierwszy dzień w Egipcie

Od pierwszej chwili cały ten wyjazd jest nieprzewidywalny... Najpierw dziewięciogodzinne opóźnienie odlotu i ewakuacja lotniska. Na miejscu w hotelu – pokój z wejściem prosto do basenu, no bo się uparłam... i tak dostałam. Recepcjonista zamienia rezerwację pokoi tylko po to, abym ja była zadowolona... nawet nadmiarowe łóżko-dostawka zostaje wyniesione, dziwne... W międzyczasie nasz pokój nawiedza zupełnie czarny kot. Jest bardzo chudy, skóra i kości... I co robi? Wchodzi do pokoju z głośnym miauczeniem, jakby chciał coś powiedzieć. A potem po prostu kładzie się na środku... i ani myśli wyjść. Kociaki towarzyszą nam również w kolejnych dniach, przez cały nasz pobyt w Egipcie. Później facet-pokojówka zaczyna nam do pokoju przynosić kwiaty. Nie pierwszy raz jestem w kraju arabskim, jednak nigdy wcześniej takie rzeczy mi się nie zdarzały. Ale tak naprawdę nie dzieje się nic negatywnego. Wszyscy są bardzo mili, podchodzą z szacunkiem, nie ma zaczepek, tylko takie dziwne zachowania. Nie wiem, może mam wypisany na czole naturalny dar przekonywania?

Uwieńczeniem tego pierwszego bardzo długiego dnia jest wieczór w towarzystwie mojego jedenastoletniego syna (który często towarzyszy mi w podróżach, a tym razem ma rozpocząć swoją przygodę nurkową), kolacja nad morzem, przy dźwiękach muzyki gitarowej w rytmach latynoskich z dochodzącymi tonami gitary hawajskiej... W tym nastroju spacer nad morzem... Jak w bajce... Taki jest nasz pierwszy dzień.

e3874b43978bc13650e33be7fe3892db.jpg

 

093798553c4033f125d24a705c485210.jpg

a183d917646b6b5e28c2c97f02725488.jpg

deaf9f1d321a21ee3909b99a61372bb6.jpg

 c9aa713731fccb371c487cfcaa5b19cf.jpg

08d51db51a834e98a4ac7e33bf6c28dd.jpg

b9621c97664a2dd14336686bc89d01d4.jpg

b40705a0617030aca38fe7d53fe412ef.jpg

33435cb27d89756358a427d6db4aa8c0.jpg

89aa894a3698eb26ddff4da036810e17.jpg

04e469b6171cf0bb1811f90797384e16.jpg

 

Pierwsza wyprawa łodzią na rafy Tiranu

Jak już wspominałam, podczas takich wypraw często towarzyszy mi mój syn Szymon. W planach jest, aby ukończył podstawowy kurs nurkowania, ale wydarzenia pierwszego dnia mają mieć swoją kontynuację... Zaczyna się od tego, że naszego instruktora dopada „zemsta faraona”, więc kurs będzie miał opóźnienie. Jednak z nurkowania nie rezygnujemy. Ustalamy z bazą wypłynięcie łodzią na rafy Tiranu. Ja zrobię swoje pierwsze nurkowania, a Szymek zacznie od snorklowania. Mamy dużo szczęścia, ja nurkuję z rosyjską instruktorką, która ma super podejście i bardzo dużo mi pokazuje. Nareszcie łapię właściwą pływalność i trym. Szymek, z kolei, snorkluje z nurkiem z Polski, który właśnie robi kurs instruktorski. Radzi sobie bardzo dobrze, będzie z niego niezły nurek.

A pod wodą, aż trudno opisać, dwumetrowe żółwie i wiele malutkich, mątwy, tuńczyki, mnóstwo innych stworzonek małych i dużych, które wcale się nas nie boją. Przepiękne koralowce, najróżniejszych maści, których nie potrafię nazwać, ale ich obraz pozostanie w mojej pamięci na zawsze. Po tych pierwszych nurkowaniach na rafie, bo tego dnia pierwszy raz widziałam prawdziwą rafę koralową, już wiem, że będę tu powracać...

764f0553525e0602637d8f0797600b91.jpg

469626c8c9af44ae23fcb8dcd15bb457.jpg

8ceca4b713ec7f42296dc0ea15fc7f82.jpg

240782cc747c0dcee4e9f07b72cecfd2.jpg

 

7f8a03262dd2f974111683a10075d0df.jpg

2287b9b9a5b7dbf0f0322d32d1395d62.jpg

b14b4c195cbe13cc5e4ef31688fc5fc4.jpg

ea5f23e743167bc7c0248b8e2d910a07.jpg

f29b44d7e3c0600dfa7957eb695d4308.jpg

846151df30352e6027e0e13544f52766.jpg

Ogrody Ras Mohamed

Kolejny dzień, kolejna wyprawa łodzią i park Ras Mohamed. Jedne z najpiękniejszych raf koralowych na świecie... Niezwykłe miejsce, prawdziwy ogród, pływa się prawie przy dnie, to niełatwe, ale już potrafię zapanować nad pływalnością. Nie dotykamy niczego, oglądamy, karmimy zmysły, ryby do nas podpływają, widzimy barakudy, płaszczki, skrzydlice, mureny, tysiące przepięknie ubarwionych stworzeń, niezwykłe kilkumetrowe gorgonie i koralowce stołowe, do moich oczu docierają barwy jakich nigdy nie widziałam na powierzchni... Wpływamy w ławice ryb, które spoglądają na nas z zaciekawieniem, przepływają spokojnie tuż obok, wcale się nas nie boją. Instruktorka przeprowadza mnie przez skalisty tunel, prawie jaskinię, jest cudownie, radzę sobie... Widzimy wrak niewielkiej łodzi, to namiastka tego co mnie czeka w następnych dniach. To jak obietnica...

3-RasMohamed.jpg

2-RasMohamed.jpg

1-koralowiecstoowy.jpg

b11e48e4899a40bfff5c891ba3c5c08c.jpg

59ff82df7acb8b4f3a8d493f7e8e6c1c.jpg

56156fe965e19b3b4987fd49b7e84225.jpg

a2364720249d3531cab5a33e3a27a658.jpg

5c63941272f61d95c9876458ef270c80.jpg

647dd1461427c0d84b51fac034c685a8.jpg

13c2eb42533538e2f0cbbe18b7dddc25.jpg

2b3e0490c1bc657f03703aad603f948d.jpg

8995d722087a3406fd5db71238022b72.jpg

612f07945d407a277639d403c296b932.jpg

63c1e67c4a5e9523ee967e8149f34c08.jpg

 

Konsekwencje po dwóch dniach

Zawsze po nurkowaniu mam na nogach jakiegoś nowego siniaka. Gdy wróciłam z poprzedniej wyprawy nurkowej do Chorwacji, naliczyłam ich ponad dwadzieścia... Wyglądałam koszmarnie. Krótkie spodenki wykluczone... Od czego te siniaki? Są różne przyczyny, noszenie sprzętu, w szczególności butli, wchodzenie na łódź w dryfie, to dopiero pod wodą ciężar znika, na powierzchni bywa ciężko... jak w życiu. Dzisiaj zaczęłam liczyć. Po dwóch dniach nurkowych mam ich już siedem... Niezła perspektywa.

 

ffa6f4ea4d78dda31d6ee78f39e8aae1.jpg

8aa3021c03ea369ed11607b7981770da.jpg

42c8c6e448c55f8166c1b2905201f662.jpg