Płodzenie dzieci

Żeby komuś dać szczęście , to najpierw trzeba go mieć w sobie.

 

a.

W małżeństwie płodząc dzieci, zabija się wolność i szczęście. Latami cegiełka za cegiełką buduje się kolejny mur milczenia, obojętności. Powstaje wiele pokoi, po których spaceruje samotność we dwoje.

Jakie to smutne, ze cztery nogi pod pierzyną są tylko złączone sakramentem małżeństwa i obowiązkiem. rozkładania i zarzucania ich na zimne jak księżyc plecy. Ale nie opuszczę cię aż do śmierci, bo co złączył ksiądz to jest święte. To nieważne, ze senne marzenia spełniają się w innych ramionach poza łożem małżeńskim. Chodzi o to, byś był w opinii sąsiadów i dzieci z wartościami rzymsko-katolickimi. A konspiracja, wyjazdy do sanatorium i dalekich krewnych są po to, by z oziębłych murów wyskoczyć w bok i tam zrobić nie tylko po bożemu, ale tez od zakrystii jak ksiądz Magdzie! Skoro nie istnieją mosty, które łączą , a istnieją tylko mury, które rozdzielają, to szukajmy poza domem przyjaciół dających  szczęście  dla  ciała i Duszy. Samotność we dwoje jest bowiem gorsza od wiezienia. A seks  dla normalnego funkcjonowania jest potrzebny jak woda do picia. Kto tego nie potrafi zrozumieć, a woli leżeć krzyżem jak niewolnik w małżeńskiej sypialni i udawać orgazm, to jego wybór.

Nie jest dla nikogo tajemnicą, ze większość małżeństw zniewolonych moralnością katolicką nosi na twarzy piętno hipokryzji i z niej spowiada się Wszechmogącemu, bijąc się w piersi "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, zrobilem  skok w bok!