Pisanie - umiejętność powszechna i trudna.

"i jak tam niebedziesz miec duzo zaleglosci bedzie wszytko oki jak tak to super czekamya byles juz u ksiedza hahaha"

 

To właśnie ten tekst od starszej kuzynki natchnął mnie do napisania moich przemyśleń o pisaniu.

 

Wydawało by się, że jest to sprawa banalna, że pisać potrafi każdy, jak się okazuje wcale tak różowo nie jest. Takich "zdań" jak powyższe można się spodziewać już teraz na każdym kroku. Rozumiem, że internet, a tym bardziej portale społecznościowe nie są po to aby trzymać wysoki poziom pisania, ale bez przesady. Nie wymagam dużo, ale jeśli nie rozumiem tego co do mnie się piszę, to jest już jakiś problem. 

 

Wyobrażacie sobie taką wypowiedź z tą samą osobą podczas zwykłej rozmowy? No ja właśnie też nie bardzo i to jest w tym wszystkim przerażające. Ludzie dość mocno ostatnio traktują internet jako odskocznie od rzeczywistości, a ich zachowania przybierają zupełnie inną postać niż normalnie. Pisze się cool, lekko i trendy, przez co piękno języka zanika. W końcu przyzwyczajamy się do złych nawyków i nieświadomie zaczyna się pisać z błędami. 

 

Oczywiście zaraz znajdą się obrońcy dysortografii, którzy twierdzą, że nie są w stanie się tego nauczyć. Kiepskie wytłumaczenie. Większość chorób XXI wieku wyprowadza mnie z równowagi, ale tak zwane trzy razy D jest dla mnie absurdem uczniów. Ja bym nazwał to prędzej dysmózgiem, bo można nauczyć się poprawnego pisania i wcale nie jest to takie trudne na jakie się wydaję. Wiem to po sobie. 

 

Jak można się tego szybko nauczyć? Oczywiście przez czytanie. Wpaja się wtedy wszystkie zasady ortografii, styl i poprawność językową. Mało tego, nawet o tym nie wiemy, ale automatycznie piszę się poprawnie, wszystko siedzi w podświadomości. Oczywiście wiążą się za tym także inne korzyści, ale nie o samych książkach chciałem pisać. Mi nauka poprawnego pisania zajęła bardzo mało czasu, bo już po paru miesiącach były widoczne efekty. Jeszcze nie tak dawno potrafiłem zrobić 10 błędów ortograficznych w jednym wersie tekstu, nie mówiąc już o interpunkcji. Teraz pisanie przychodzi mi z łatwością i robię to dla przyjemności. Kto by pomyślał?

 

Tylko jak zachęcić do czytania książek? Przede wszystkim zmienić nudne lektury szkolne na coś interesującego. Szczerze się przyznam, że przez cały okres kształcenia, czyli od podstawówki do technikum przeczytałem dwie, może trzy książki. Była to dla mnie mordęga i nie ma się co dziwić. Jak taki Sienkiewicz z Krzyżakami może być ciekawy dla gimnazjalisty? Bardzo mnie to odepchnęło od czytania i miało to odwrotny skutek. Smak dobrej książki poznałem dopiero na studiach i wtedy się wszystko odwróciło. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez niej. Edukacja potrzebuje gruntownej reformy. Pozwólmy uczniom wybierać własny zakres lektur. Interesuje cię fantastyka - proszę bardzo, czytaj, po to choćby abyś nauczył się tej ortografii. 

 

Posiadając umiejętność poprawnego pisania nie tylko bez problemu można się porozumieć i przekazać w poprawny sposób treść, ale jest to coraz bardziej cenione w życiu codziennym. Łatwiej będzie znaleźć choćby pracę na wyższym poziomie, mamy lepsze stosunki z innymi. Jesteśmy postrzegani jako osoba oczytana, czyli mądrzejsza. Tak więc książki w ruch i niech nam pisanie sprawia radość, nie udrękę. 

 

Ambrose Bierce: "Dobrze pisać to znaczy czynić myśl widzialną."

883ee9b91665b360ea54589b327a4df5.jpg

PS Mój wywód może być trochę nie na miejscu, bo to tak jakbym uczył ojca pacierza, mimo to postanowiłem wydusić to z siebie i usłyszeć wasze opinie na ten temat.