Pisanie, stan nieodgadniony..

Księżyc i łzy, to nie wystarczy by pisać - Georg Lichtenberg

 

Autorom portali, którzy nie boją się pisać

Ten felieton nie będzie do końca obiektywny.

Bo być nie może. Bo nikt nie jest na tyle autorytatywny aby mieć rację. Bo pisze go człowiek nie oczekujący dyskusji i kontrowersyjnego podejścia do tematu. Jeżeli jednak ktoś z „siłą wodospadu” chce wymusić swoje stanowisko, ostatecznie może być postrzegany jedynie jako folklor literacki (a po cichu będzie uważany jako zadufany kabotyn). Chciałbym aby ominęła mnie taka ocena

Pisałem, piszę i póki co pisać będę,  bo mi to sprawia przyjemność. Nie czuję się też zawodowym publicystą. Nawet jeśli czasem  drukuję coś w prasie to tylko na wyraźną prośbę i zachętę  redakcji. Zanim zdecydowałem się na publikacje na portalu przejrzałem sobie kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt, for internetowych zachęcających do pisania i  zamieszczania, utworów, polemik  itd. I zdecydowałem się „upubliczniać” - bo  przecież -„księżyc i łzy to nie wystarczy by pisać …”

Dlaczego portal ?

663b944d47161d4a97068bee40c27335.jpg

Odpowiedź jest prosta. Pisanie na portalu, który wybieramy ma wtedy sens jeśli określa się jako forum wielowątkowe tematycznie i jest graficznie czytelny, utworzony  z możliwie najlepszą przejrzystością, nie dopuszcza do ”wolnego” bełkotu i ścieku tematycznego o znamionach napastliwej tandetnej pyskówki ale dopuszcza wentyl tematyczny w postaci humoru, poezji i innych form i sprawi, że autorzy poczują się tu swobodnie. Zaryzykowałbym określenie – w starannie dobranym towarzystwie.
A wtedy jest przyjemnie pisać. A więc i trudno się nudzić.

Sami wprowadzamy ograniczenia co do stylu i poprawnej formy  poprzez autocenzurę co jest naturalne i wskazane. Bo i wtedy broch  tematyczno -stylistyczny podlega jakiejś selekcji.

Regulaminy portali społecznościowych posługują się podobnym zapisem. Jednak zauważyłem że admini portali już dawno wykazują daleko posuniętą obojętność w kwestii zamieszczania jałowych sporów i śmietnika wywoływanego przez nawiedzonych destruktów. Portale traktowane są jak ulice, na których bezkarnie można się dzisiaj wykrzyczeć.

Plus parę reklam i interes się kręci uhaha!.

c1aa3031e8a56755ce6782be38ca18be.jpg

A przecież nie jest też żadną tajemnicą, że portale gromadzą niezłych pisarzy publicystów, tekściarzy, poetów i to wcale nie przez małe „p”.  Dziś kiedy pisanie (raczej powielanie)  nie jest żadnym dowodem ani talentu ani inteligencji. nie bez kozery kilku moich znajomych, obserwatorów  i uważnych czytelników uznało to forum za zaprzeczenie dziennikarstwa obywatelskiego .

Czyli takie określenie  – dziennikarstwo obywatelskie - musi tu mieć swoje uzasadnienie.
i  pewnie zobowiązuje tych, którym się chce i są do tego predestynowani. 

Zobowiązuje, ale niestety podkręca i tych, którzy szukają tu i wszędzie łatwej, bezkarnej zadymy, bo już dawno dziennikarstwo i demokracja w naszym państwie pomyliła się im z wulgarnością i chamstwem. I coraz częściej zarzucają portale chłamem tematycznym, który staje się normą, a coraz więcej kawałków jest praktycznie nie do przeczytania…

77ff36025321ecb9de186152d1ffa4f5.jpg

Spory i polemiki

Portal nie musi być wolny od  sporów i polemik. To co jest dobre, dopuszcza wszelką różnorodność, więcej myślę też, że dyskretne reklamowanie się autorów klasą i oryginalnością wniesionych publikacji teraz  i ich własnej, wcześniejszej twórczości, jest korzystną wizytówką obopólną i dla twórcy i dla portalu (miałem też okazję poznać prywatnie, nielicznych wprawdzie, autorów -  dzięki  portalowi i przyznam, że były to miłe i ciekawe spotkania o znamionach wzajemnej sympatii)

f0f2be229a4a469ee732aa6aed745e57.jpg

Umiar

Autora określają, a może i zdradzają intencje.  To  one są powodem bezosobowej przyjaźni, dumy i  satysfakcji. To nasz sposób pojmowania zjawisk i rzeczy, ocena świata, wewnętrzna przekora, okraszona szyderstwem, uśmiech. Tylko po tym możemy być zapamiętani.  Ale to, kusi również uzurpujących sobie prawa do głupoty,  jako jedynie słusznej.

W pisaniu przemyślanym tworzą się wartości. Są one wokół nas. W naszej małej zapyziałej, partykularnej codzienności, często nasyconej pogardą, wynikającą ze stanu posiadania bądź jego braku…

A przecież żeby się dowartościować nie musimy być dopieszczani tandetnymi, zdawkowymi przedrukami  i oczekiwać mizernej akceptacji. Może warto uruchomić wyobraźnię. Czasem nieśmiała próba przekazu osobistego, w naszym odczuciu nawet nieporadna, staje się hitem.  Może  świat w krzywym zwierciadle jest szlachetniejszy, bo zarezerwowany dla tych, którzy nie boją się pisać i stać ich na własne przemyślenia. Choć pewnie i wtedy zastanawiać się będziemy - czy ktoś zaakceptuje naszą filozofię postrzegania i zwróci się mu odrobina satysfakcji za czas poświęcony..? To już nasze ryzyko.

Konkludując -  mamy marzenia i prawo do wyobraźni – ona nas kształtuje i wyróżnia.
Nie bądźmy zbytnio zadufani  w umieszczaniu cudzych przemyśleń, żebyśmy się nie utopili w cudzej retoryce i własnej nienawiści.

Umiar to jest właśnie ta jedyna autocenzura, która jest - nam piszącym - potrzebna . Wierzcie mi, nie ja wydedukowałem tę myśl - ale najwięksi pisarze…

 A samo pisanie…  no cóż ? Jeśli wynika z potrzeby tworzenia to jest właśnie ta nieśmiała próba niezależności. Kiedy nasza wyobraźnia nabiera cech radosnej bezinteresownej dedykacji, autor staje się dumny. Skłania nas to do partytury improwizacji, opisujemy świat  nasz, widoczny, może lepszy…

Ktoś powiedział – łatwo pisać, gdy ma się za temat coś innego niż samego siebie. Wtedy wydaje się nam, że stajemy się jednostkowo niezależni .. Prawda czy fałsz?  Dlatego cichym  wymogiem systemów, nawet najbardziej demokratycznych, jest i będzie zewnętrzna cenzura. Jeśli komuś się wydaje, że jej nie ma, jest w grubym błędzie.

Warto o tym pamiętać

ddea7da9ea05184e0ecfd3c77f49e80a.jpg

Wybór

Może i ja czuję dyskomfort jakbym wszedł do nie po mojej myśli urządzonego pokoju. Są dwa rozwiązania: albo go przemeblować, albo z niego wyjść? Konfrontowanie naszych myśli i postaw mamy zakodowane od oseska i trzyma nas całe życie.

Oczywiście, że z pisaniem jest trochę jak z jedzeniem. Można opychać się byle czym…ale klasą portalu jest to, że daje czytelny wybór… a co z  tego naszego menu – myśli, jakie chcemy sobie do ust zapakować – zależy od nas

Nikt wołami nie naciągnął by mnie na uprawianie bezpłatnej ekwilibrystyki literackiej. Okazało się jednak, że chce mi się pisać i bawię się… jeszcze…jak dotychczas….

Z nowym rokiem i ja kończę (być może) moje dalsze prezentacje literackie na Eiobie,
choć pewnie pozostanę jej wyrywkowym komentatorem...

seta 1212

                                                                                                                    1f38a8983ba589341129e6de40cdcff9.jpg
Pisanie jest momentem, gdy powstaje życie,
jest fizjologią, głodem, ucztą i  szukaniem.
Może być rytmem serca i prawem oddechu,
opowieścią wieczoru, niewiernym kochaniem,
kokietowaniem Boga,  Oszusta i Diabła

Pisanie bywa bólem i prośbą o łaskę,
jest iks wartością prawnie nieuzasadnioną,
ma zalety kochanka i do zdrady skłania.

Gdy zamknięte gdzieś w  czaszce - z  przerażenia krzyczy
o pióro co nie pisze, o temat co skłamał,
o wątek co się zagubił i zdradził pointę
i z dobrego pomysłu wypluł smętny banał.

Pisanie - powtarzalne jest jak biedna dziwka,
co drży od swoich braków stłamszona, pomięta.
ono pragnie być celem i czeka na salwę
a kiedy salwa pada - zostaje nietknięta.

Pisanie żyje nadal …   prosząc o odpowiedź,
jest na linii obrony, w ławie oskarżenia,
w testamencie, w spowiedzi, w pokucie i w bitwie,
w namiętnościach, wyznaniach, stanach udręczenia.

Czasem zwija się w kłębek i jak wąż zraniony
wpełza w starą kopertę i czeka w ukryciu,
- by nagle -  jak meteor zaiskrzyć, obudzić,
porazić tak boleśnie, że zagraża życiu..

Pisanie ma swą duszę, religię, kontrolę,
jest oskarżeniem wodza, pochlebcom się kłania,
zaraża swym wirusem, bywa lewiatanem,
pokornieje na wargach i składa zeznania.

Kiedy my odchodzimy, ono nieśmiertelne
rzuca wyzwanie śmierci, staje się  erratą.
Bo nikt nie wie, co kto wie i może ujawnić
a śmierć, gdy ośmieszona, jest już tylko datą…

Lecz gdy pamięć zasypia by odejść w zaświaty
pisanie nawet wtedy rzeźbi zimny kamień
i na nim pozostaje i prosi o kwiaty…

34774e6d8f4f1f9aab41e8205a55a70e.jpgobrazki z google

© Janusz D.