Pewnego dnia, kiedy jeszcze byłam ministrem.

 

 

Zdjęcie użytkownika Raz prozą, raz rymem - walczymy z propagandowym reżimem.

 

zadzwonił do mnie ówczesny premier i poprosił mnie o coś nietypowego. Prezydent Polski Lech Kaczyński składa wizytę w Izraelu i chce spotkać się z ministrem Edukacji. Zgodnie z tradycją przywódcy odwiedzający Izrael spotykają się z szefem rzadu, prezydentem, ministrem spraw zagranicznych albo obrony ale nie odwiedzają biura ministra Edukacji. Kaczyński nalegał, dążył do tego spotkania, i nie miało to być spotkanie kurtuazyjne ale chciał długiej wnikliwej rozmowy. Proszono mnie żebym zarezerwowała dla Niego aż dwie godziny. Kaczyński wszedł do mojego biura szybkim krokiem. Niski mężczyzna, zdeterminowany, z siwymi włosami i płonącymi oczyma. Ukłonił się lekko i usiadł. Byłam zaintrygowana.

- Co pani wie o historii Żydów w Polsce - zapytał. - Tysiąc lat wspólnej historii żydowsko - polskiej, co pani wie o tym? -
Prawdę mówiąc wiem dużo o końcu, a mało o początku - odpowiedziałam z wahaniem. - Powiem pani… - powiedział, i rozpoczął szczegółową i fascynującą lekcję historii. - Dlaczego przed wojną było tak wielu Żydów w Polsce? - zapytał. Nie czekał na odpowiedź. - Polacy zaakceptowali Żydów i przyznali im prawa, których nie mieli w innych krajach; W Polsce były miasta i miasteczka, w których Żydzi stanowili większość; Naród polski nie uważał Żydów za wrogów. Nie neguję tego, co wydarzyło się w obozach zagłady, ale trzeba pamiętać, że gdyby naziści nie doszli do władzy w Niemczech, nie byłoby w Polsce obozów koncentracyjnych. Polacy nigdy nie dążyli do eksterminacji Żydów. Naziści nas okupowali, Polskę rozszarpali na strzępy. Moi rodzice byli członkami polskiego podziemia - co pani wie o polskim oporze przeciwko nazistom? Co pani wie o powstaniu w Warszawie? Co pani wie o prześladowaniu polskiej inteligencji? Co pani wie o zniszczeniu Starego Miasta w Warszawie? Zniszczyli ją doszczętnie, Nie zostawili w nim kamienia na kamieniu.

- Nie mówię, że wszyscy byliśmy sprawiedliwi. Byliśmy narodem okupowanym, Polacy przegrywali bitwę po bitwie, w II wojnie światowej zginęło sześć milionów Polaków, z czego połowę stanowili Żydzi. Cała ludność polska ucierpiała z powodu niemieckiej okupacji, Polacy zostali wypędzeni ze swoich domów, setki tysięcy wysłano do Niemiec na przymusową pracę, wielu z nich nie wróciło. Nie usprawiedliwia to współpracy z nazistami, nawet zabijania jednego człowieka! Rozumiem ten straszny ból i silne pragnienie, aby nie zapomnieć o tym co się wydarzyło - powiedział Kaczyński - ale Niemcom wybaczyliście. Przebaczyliście im, ponieważ mieli pieniądze, aby Wam zapłacić, kupili Wasze przebaczenie za pieniądze. My byliśmy biedni, żyliśmy pod rządami Sowietów, więc nie mogliśmy Wam nic zaoferować, a wy w sposób cyniczny podjęliście decyzję obarczyć właśnie nas winą. Wysyłacie swoich uczniów do Polski, chodzą po naszych ulicach, machają izraelskimi flagami, zioną nienawiścią i strachem, patrzą na nas jak gdyby zobaczyli diabła, a potem udają się do Berlina, aby tam się bawić . I oni są szczęśliwi w Berlinie, siedzą w kawiarniach niedaleko siedziby Gestapo i czują się komfortowo. W Niemczech widzą kulturę i sztukę, u nas widzą tylko martwe ciała.

- To wy piszecie historię na nowo - podniósł głos nagle, wyglądał na wyczerpanego i rozgniewanego. - Celowo chcecie rozmyć różnicę między wstrząsającymi świadectwami o Polakach, którzy mordowali i masakrowali Żydów, a faktem, iż naród polski i ówczesny rząd Polski nigdy nie wypowiedział wojny przeciwko Żydom ani ich eksterminacji - polityka eksterminacji była oficjalną niemiecką polityką. Szanuję i rozumiem ból ofiar, ale my także byliśmy ofiarami. Polska była okupowana, została podzielona, przechodziła z rąk do rąk. Teraz Polska jest niepodległym krajem, a ona (Polska) napisze swoją historię jeszcze raz, jak to przystało na wolny naród."

(To był fragment - opublikowanej 3 dni temu w izraelskiej prasie - relacji byłej minister edukacji Izraela, Juli Tamir, przetłumaczony przez Ramiego Mahameeda)

Błędy, które w swojej karierze politycznej popełniał Lech Kaczyński, wynikały głównie z jego naiwności. Był po prostu, po staroświecku, staromodnie - dobrym człowiekiem. A dobro bardzo często idzie w parze z naiwnością. Wierzył w ludzi, ufał im, wierzył w ich dobre intencje, oni to wykorzystywali, więc wściekał się, a potem... wierzył w nich znowu. Nie potrafił inaczej. Nie potrafił przyjąć punktu widzenia zakładającego, że otaczają go w dużej mierze bezduszne skurwysyny bez krzty honoru, gotowe dla własnej korzyści sprzedać ojca i matkę.

Nabrał się na wielu ludzi. Uwierzył w dobre zamiary Wałęsy, Tuska, Unii Europejskiej. Niektóre błędy zdążył przed śmiercią zrozumieć, niektórych nie.

Mimo swojej naiwności i wynikających z niej błędów, ten niski facet był wielkim człowiekiem.

Któremu te wszystkie Tuski, Schetyny, Michniki i Lisy nie dorastały do pięt. Mimo że za nimi stały ogromne pieniądze, machiny propagandowe i grupy ludzi o nieograniczonych wpływach.

Za nim - tylko prawda.

Żył dla niej.

I dla niej umarł.

 

Autor: Raz prozą raz rymem.