Pan Strażak

W krzywym zwierciadle koncert Wojskiego z Pana Tadeusza

 

dc9bbec66bb3f3b74d04287650cf522d.jpg

Natenczas strażak chwycił na aucie przypięty

Swój wąż strażacki długi, cętkowany, kręty

Jak wąż boa, oburącz do brzucha przycisnął

Wrył się nogami w ziemię, w oczach krwią zabłysnął

Zasunął wpół powieki, podniósł wąż do brody

I na żar ognia wysłał cały zapas wody

I polał: tak jak potok, niewstrzymanym dechem

Niesie w paszczę pożaru jak walenie miechem

Umilkli ludzie, stali gapie zadziwieni

Z wielką wściekłością woda w pożodze się pieni

Strażak dał tam moc, którą w okolicy słynął

Jeszcze raz przed oczyma ogień się rozwinął

Napełnił wnet, smrodem nosy wszystkich ludzi

Jakby bąkiem śmierdzącym odrazę obudził

Lecz w laniu wodą strażaka była siła

A w ogniu płomień i moc się kończyła

Potem iskra po iskrze koniec swój widziała

Dla strażaka walka z ogniem to wielka chwała

Tu przerwał, lecz wąż trzymał, wszystkim się zdawało

Że strażak wciąż tam leje, a to dziecko lało.