Otwarty apel do Herr Ratzingera z okazji Świąt Przesilenia Zimowego.

W tegorocznym Bożonarodzeniowym Orędziu papież wyraził nadzieję, że na całym świecie znajdzie się ziemia, z której wyrosną "miłość, prawda, sprawiedliwość i pokój".

 

"Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz". - Jezus (Mat. 10, 34)

*

"Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony" - Jezus (Mk. 16)

*

"Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich."  -   Nie, to nie dyrektywa Stalina, to Księga Wyjścia 20, 2-17 

 

ab79afdcbd4615519edc342b00274588.jpg8fe63df55a375fc87cc2cb74cd9205a5.jpg1b624f1357e9f62e0be7b2b073d7cd19.jpg

"Nie zabijaj!"  czyli o pokoju i miłości do bliźniego...

W Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego…Ognia!...albo - jak usłyszałem kiedyś od pewnego rosyjskiego popa - "Bo имя Oтцa, и Cынa, и xopoшeгo вoспитaния. Рeмeнь."

 

Panie Ratzinger, słowa nic nie kosztują... nikt nie wie tego lepiej od religijnych i politycznych demagogów, handlarzy używanych samochodów... a nawet początkujących uwodzicieli... 

"Moralny majestat" Watykanu rozpada się jak domek z kart i to na Pańskich oczach... z czego zresztą doskonale zdaje Pan sobie sprawę.

W klimacie wszechobecnego wewnętrznego rozkładu - propagandowym pustosłowiem - rozpaczliwie próbuje Pan ratować "autorytet" na wskroś skorumpowanej, skostniałej, autokratycznej i pozbawionej jakiegokolwiek wewnątrz-organizacyjnego dialogu, idologicznie i moralnie nieprzygotowanej do podjęcia odważnej i konstruktywnej polemiki ze świeckimi humanistami instytucji. 

 Rozumiem, że odgrywając przed światem tą żałosną i upokarzajacą rolę okutanego w ciężkie od złota i pełne tęczowych kolorów ornaty religijnego faraona, którego nikt już nie traktuje zbyt poważnie, musi się Pan skupić nie tyle na jałowej "ewangelizacji" czy medialnym zaistnieniu (czego Pańskie orędzie jest przejawem) ale na walce o przetrwanie tej rozsypującej się w zastraszającym (nawet dla krytyków Kościoła) tempie instytucji.

Czyżby wierzył Pan, że po wysłuchaniu Pańskiego corocznego, rutynowego "przebąkiwania o pokoju" nienawidzący i wzajemnie tępiący się religijni entuzjaści w Afganistanie, Iraku, Północnej Irlandii, Somalii, Nigerii, na Cyprze, na Bałkanach a zwłaszcza w przesiąkniętej krwią religijnych fanatyków tzw. Ziemi Świętej zniszczą nagromadzone wojenne arsenały i padną sobie w objęcia? Oczywiście, że nie... siedzi Pan w religijnym biznesie zbyt długo aby być na tyle naiwnym. Jednym słowem; Pan udaje, że wierzy w to co mówi a "świat" udaje, że Pana słucha...

4e02addc96f9832b8fec99b8570cb8c0.jpg

Teologiczny dylemat. Wydłubać mu oko czy nadstawić drugi policzek?

Pracując przez dobrych kilka lat dla organizacji humanitarnych podczas bratobójczej wojny na Bałkanach (jako pełen młodzieńczego entuzjazmu i wiary w uniwersalne ponadplemienne i ponadreligijne wartości moralne humanizmu/humanitaryzmu idealista i pacyfista) również próbowałem apelować o pokój czy nawet zwykły, zdrowy rozsądek nawiązując do wspólnych abrahamistycznych korzeni podzielonych "teopolityką” naszych południowych Braci Słowian. W odróżnieniu od Pana robiłem to z odległości pchnięcia nożem a nie z bezpiecznej wysokości komfortowego i obstawionego Strażą Watykańska balkonu czy kuloodpornego papamobilu.

Proszę mi wierzyć... trudno jest wygłaszać do ludzi płomienne apele (nawet w ich ojczystym języku) chwalące dobrodziejstwa pokoju i miłości do bliźniego kiedy zwalczające się strony w jednym ręku trzymają swoje jedynie słuszne i podyktowane przez (oczywiście) tego prawdziwego boga "święta księgę" a w drugiej kałacha lub bombę (czasami jądrową).

c35181c14264cc659e75c8d13a49ca39.jpg

Uganda. Żołnierze-dzieci z ultra-fundamentalistycznej chrześcijańskiej "Lord's Liberation/Resistance Army"  (Armia Bożego Wyzwolenia/Oporu) dowodzona  przez Josepha Kony, samozwańczego proroka ponoć mówiacego głosem boga i ducha świętego 

(fot. Rueters)

e26a8c1b0ee29dc9a71c64a4cfb3632d.jpg

Cytaty ze "świętego" Koranu były częścią umundurowania Boszniackich żołnierzy.     fot.google images

da4c07e6043de21566509d8c1ec75eb0.jpg4a1079604603391c4d15b8addffa6713.jpg   google images

Członkowie chorwackej paramilitarnej jednostki połączeni w modlitwie w imię (wybiórczej) miłości do bliźniego. Podobnie jak polscy katolicy nacjonaliści chorwaccy zastrzegają wyłączność łask bożych dla siebie. Tutaj dodam ciekawostkę. Chorwaci po rozpadzie Jugoslawii - bez porozumienia z wyznawcami kultu maryjnego w Polsce - samowolnie ogłosili Maryję Królową Chorwatów. Napis "Bog i Hrvati" widziałem na kolbach wielu żołnierzy chorwackich (również tych poległych) w latach 90-ych. Zazwyczaj z przymocowanym medalikiem Gospy (Matki Bożej).

f344038b6130ea806a7e4491b40d1bd8.jpg

 Międzynarodowy Trybunał w Hadze - nie czekając na wertykt  "Sądu Ostatecznego" - skazał ruandyjskiego księdza katolickiego Athanasa Serombę na dożywocie za bestialskią zbrodnię przeciwko ludzkości  dokonaną z jego polecenia w miejscowości Nyange 16 kwietnia 1994 gdzie przy pomocy "boskiej" i... buldożerów zgnieciono na krwawą papkę 1500-2000 ukrywających się w jego (sic) kościele bezbronnych członków plemienia Tutsi włączając starców, kobiety i dzieci... wyznania rzymsko-katolickiego.

Ścigany międzynarodowym listem gończym zbiegł on do słonecznej Italii znajdując "bezpieczną" posadę jako proboszcz w jednej z podflorenckich parafii. Do końca procesu w Hadze oskarżony zbrodniarz występował w koloratce. Dodam, że obok "Ojca" Soromby na ławie oskarżonych zasiadły dwie siostry zakonne, które brały czynny udział w ludobójstwie. Otrzymały wyroki od 12 do 15 lat więzienia. No cóż, Panie Ratzinger, rodziny zamordowanych 800 000 Tutsi (wielu z nich członków Kościoła, który Pan reprezentuje na tym ziemskim padole) już prawie od 20 lat domagają się potępienia zbrodniarzy i przeprosin, tak jak wspaniałomyślnie postąpił Pan wobec tysięcy dzieci - ofiar zboczeńców w sutannach - w Irlandii i innych krajach zachodnich.

93b1511fed5897ce8e28b10b197d1d0f.jpga3fd03bf52fa625c5802ffe9d274fb80.jpg

Powyżej fotografia zbrodniarzy wojennych Radovana Karadzića i Ratka Mladića. Pochodzi ona z okresu zanim bóg zaprzestał udzielać strategiczno-politycznego poparcia Serbom przechodząc w 1995 roku na stronę widocznie bardziej pobożnych...(i trzeba przyznać lepiej już wtedy uzbrojonych a raczej dozbrojonych przez NATO) Chorwatów i Boszniaków.  (fot google images)

 

 7c2facd0149fb05746ad4d7814d85fb6.jpg8d40a7bcca6a3f74c5b0f5bf4e82f8b7.jpg

Te zdjęcia, Panie Ratzinger, chyba nie wymagają komentarzy.   (fot. google images)

adacbedf721011eea3e2ef4b297aa426.gif67cc7374ce5fe93c8de647f7baad9692.jpg

Określanie reżimu hitlerowskiego jako ateistyczny jest jednym z częstych argumentów apologetów Kościoła Katolickiego. 

 Hitler doszedł do władzy 30 stycznia 1933 i już 20 lipca tego samego roku zawarł konkordat z Watykanem. (fot. google images)

 

718f87e6fea9b1bbf47ce8296916332a.jpg   fot. google images

"Strzeżonego Pan Bóg strzeże". Zapewne i uzbrojeni po zęby żołnierze Armii Izraelskiej modlący się przy Ścianie Płaczu wierzą, że bóg ma ich w swojej szczególnej opiece, kosztem innych "mniej wybranych" narodów.

 *

 Zresztą doktrynalne kłótnie pomiędzy głównymi światowymi wyznaniami, a nawet pomiędzy ich odłamami (protestanci, prawosławni i katolicy, szyici i sunnici) do złudzenia przypominają (również często bardzo krwawe) rozrachunki rozdrobnionych frakcji komunistycznego totalitaryzmu: leniniści, kominternowcy, staliniści, trockiści, buharinowcy, zinowjewowcy, maoiści, titoiści, eurokomuniści. Wszyscy oni twierdzą, że są tymi prawdziwymi reprezantami jedynie słusznej ideologii marksistowskiej, posiadającymi "prawa autorskie" na właściwe jej rozumienie i praktyczne egzekwowanie.

 Nikt tak wiele nie mówił o ratowaniu światowego pokoju jak Hitler po podpisaniu haniebnego Układu (Dyktatu) Monachijskiego tuż przed dawno zaplanowanym rozpoczęciem wojny. Hitler i Stalin okrzyczeli nie mniej cyniczny traktat Ribbentrop-Mołotow... pokojowym.

Większość Polaków pamięta wszechobecne transparenty o przyjaźni i pokoju między narodami świata w ogrodzonych murami i drutem kolczastym barakach komunistycznego raju? Jestem pewien, że i Pan pamięta tzw. Światowe Kongresy Pokoju organizowane przez Stalina i jego komunistycznych satrapów...

 Jak potoczyłby się Pańskie losy, Herr Ratzinger, gdyby "Herrenvolk", którego był Pan przecież wiernym synem w imię hasła "Gott mit Uns" jednak pokonał "bezbożne bolszewickie hordy" i innych "podludzi ze wschodu" w 1945 roku. Czy zostałby Pan Arcybiskupem Generalnej Guberni... archidiecezji Krymskiej a może ironicznie zamknąłby Pan koło historii zostając... papieżem? 

fad9dad1386af0a9af3d037815e1eb53.jpgea0e49fd083dbc65e10b6028055cdfd6.jpg     fot. google images

Ciekawe z jakimi apelami wystepowałby Pan wtedy... Zapewne nadal w imię faszystowsko-watykańskiego konkordatu modliłby się Pan za duszę Fuhrera - co Kościół Katolicki w III Rzeszy sumiennie praktykował do kwietnia 1945 roku - i oczywiście mówiłby Pan o miłości odżydzonej, odslawizowanej i sponsorowanej przez tysiącletnią  III Rzeszę Zjednoczonej  Aryjskiej Europy do pokoju...

c2346603b24fd8d209b2f73a1d39f238.jpg     z zasobów google images

Biskup Alois Hudal (z prawej), który pomógł wielu hitlerowskim zbrodniarzom wojennym (często przebranym za księży katolickich i zaopatrzonym w watykańskie papiery) schronić się w kelrofaszystowskich krajach Ameryki Południowej  (między innymi Adolfowi Eichmanowi z lewej).  fot.google images 

*

Współczuję Panu, Panie Ratzinger, że przyszło Panu - jako duchowemu spadkobiercy Jana XII, Benedykta IX, Aleksandra VI, Innocentego VIII*, Juliusza II, Piusów XII i XIII, Jana XXIII - zasiąść na Tronie Piotrowym w roli bezpośredniego kontunuatora 25-letniego niefortunnego pontyfikatu Pana Wojtyły, który zmożony przez chorobę Parkinsona zostawił instytucje Kościoła Katolickiego po uszy w moralnym bajorze. To właśnie za czasów "miłościwie nam Panującego na Piotrowym Tronie" Jana Pawła II polscy hierarchowie kościelni zaczęli się uważać za swoista (nietykalną) europejską katolicką arystokrację, której bóg zesłał misję dziejową przywrócenia bezbożnej Europie chrześcijańskich korzeni...  Efektem tej misji jest to, że  w Europie Zachodniej kościoły zieją pustkami...

Rozumiem, że jako stary, zmęczony człowiek nie ma Pan już siły ani ochoty aby cokolwiek zmieniać... Obawiam sie, że pokazowymi gestami nie jest Pan w stanie zatrzymać nieodwracalny proces samodestrukcji Kościoła Powszechnego, który Jan Pawel II zapoczątkował.  Ale czegoż można było się spodziewać od człowieka, któremu za życia stawiano pomniki a kończącego swój ziemski byt w roli żałosnej, rozkładającej się na naszych oczach relikwii. Do złudzenia przypominało mi to ostatnie żałosne i żenujące lata geriatrokratów ("pampersokratów") sowieckiego totalitaryzmu.

3bdbe890bee8c62242b07a608f44a098.jpg  fot. google images

Nie chcę ale znów muszę Pana zmartwić. Przewiduję, że za sprawą prymitywnych, zaściankowych demagogów reprezentujących teopolityczne interesy Watykanu w Europie Wschodniej Pańska agentura w Polsce - podobnie jak swego czasu wpychany nam na siłę przez PZPR-owskich dilerów niskojakościowy "importowany socjalizm" - ulegnie destrukcyjnym siłom odśrodkowym. Nie wykluczam możliwości, że kościoły w Polsce za 10-20 lat stopniowo zaczną być przekształcane w puby, restauracje, hale targowe/wystawowe, budynki użyteczności rozrywkowej albo w najlepszym wypadku na szkoly, ośrodki jogi/medytacji relaksacyjnej, muzea, galerie, pomieszczenia koncertowe albo biblioteki a nawet stylowe mieszkania jak ma to miejsce w wielu krajach Zachodnich. Podejrzewam, że ten problem nie zaprząta umyslów Pańskich podwładnych w Irlandii, Belgii, USA, Australii... albowiem spędzają oni ostatnio więcej czasu studiując Kodeks Karny niż tzw. "pismo święte".

2b84b31685c259406648a6486293c725.jpg  fot. google images

Panie Ratzinger... Panowie Michalik, Nycz, Skorzec, Gądecki, Rycz, Dziwisz, Kowalczyk... zupełnie nie przeszkadzają mi te - tylko wam  zrozumiałe - zaklęcia z absurdalnym wydłużaniem samogłosek i waszą ślepą wiarą, że mogą mieć one jakikolwiek wpływ na otaczającą was rzeczywistość... Czasami jednak zastanawiam się jak wy - przecież w miarę "wykształceni" (z tytułami naukowymi), doświadczeni życiowo dorośli ludzie, przebrani w kostiumy wrożbitów czy magów, żywcem ściągnięte z planu filmu o Harrym Potterze - przyglądając się sobie z nabożnie złożonymi rękoma - nie wybuchacie salwą śmiechu. 

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że nawet gdyby przed Wami (powiedzmy hipotetycznym) cudem objawił się nagle niebiański Jezus natychmiast zatelefonowalibyście (ze swoich komórek) na policję bądź do najbliższej zamkniętej lecznicy psychiatrycznej czynnie pomagając przy jego zatrzymaniu i na dodatek oskarżając Syna Bożego o zakłócanie porządku publicznego, obrażanie waszych uczuć religijnych... a nawet (sic) o antykatolicką prowokację.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nikomu niczego nie narzucam. Będę bronił do upadłego prawa religijnych entuzjastów do swobodnego zrzeszania się w kółkach zainteresowań, w których miedzy innymi i  wy w swoim gronie, bez ograniczeń będziecie mogli uprawiać swoje - zgodne z prawem - rytuały łącznie z egzorcyzmami, wzajemnym obrzucaniem się klątwami a nawet zajmować się nekrofetyszyzmem.

W państwie demokratycznym zasługujecie na te same prawa i obowiązki jak pozostałe apolityczne, samofinansujące się organizacje bezdochodowe jak np.: kluby tropicieli UFO, hodowcy królików ozdobnych czy towarzystwo miłośników gry w warcaby stupolowe...

*

Panie Ratzinger, zamiast małostkowego oskarżania Pana i innych religijnych zelotów o łamanie i "profanację" podstawowych praw nauk ścisłych; przede wszystkim zasad logiki i nawet zwykłego zdrowego rozsądku, nie wspominając o arbitralnym podważaniu zasad rządzących satyrą wraz z rosnącą rzeszą ludzi, którzy nie doznali błogosławieństw religijnej schizofrenii życzę Panu i wszystkim intelektualnie i światopoglądowo osaczonym w Festung Watykan duchownym bardzo Wesołych ale i refleksyjnych Świąt Astronomicznego Przesilenia Zimowego / Nowego Roku Słonecznego czyli Święta Słońca obchodzonego przez człowieka od zarania dziejów. 

Nadmienię, że na przedchrześcijańskiej Słowiańszczyźnie znane były one pod nazwą Godowe Święto. Zatem świętujmy razem starosłowiańskie Szczodre Gody!!!

"Gdybym musiał wybierać religię; słońce - jako uniwersalne źródło życia - byłoby moim bogiem" - Napoleon Bonaparte 

 

* mała adnotacja dla Kasi, Hussaira i wszystkich miłośników kotów, którym ten artykuł dedykuję: w 1484 r  papież Innocenty VIII oficjalnie nakazał palenie na stosach kotów domowych razem z "czarownicami".

Oczekuję podziękowań od Pana Palikota, albo jego zwolenników za odszukanie etymologicznych korzeni jego - intrygującego opinię publiczną - rodowego nazwiska.