Opalenizna jako wyznacznik urody...

Nierzadko bywa tak, że widzimy opalone kobiety, lub opalonych facetów i myślimy sobie: "Chciał(a)bym być taki(a) opalony(a) jak on/ona" ...

 

Nierzadko bywa tak, że widzimy opalone kobiety, lub opalonych facetów i myślimy sobie: "Chciał(a)bym być taki(a) opalony(a) jak on/ona" Gdy choć odrobinę odbiegamy od tego wizerunku, zaczynamy wpędzać się w kompleksy związane z naszym wyglądem.

Zastanawiałem się ostatnio: Co tak naprawdę daje nam opalenizna?

W naszym klimacie opalone ciało mocno zwraca uwagę innych ludzi tylko dlatego, że jest to swego rodzaju rzadkość. Dla przykładu w krajach o większym nasłonecznieniu opalenizna wcale nie jest czymś niezwykłym. Jest wręcz czymś bardzo naturalnym i mało kto zwraca uwagę na to, że ktoś jest ładnie opalony. Większe zainteresowanie wzbudziłby człowiek całkiem blady, jako niepasujący do reszty. Dlaczego zatem w Polsce opalenizna jest tak bardzo pożądana szczególnie przez kobiety?

Jak wiadomo kobiety od zawsze szukały sposobów na to, aby przyciągnąć spojrzenia mężczyzn. Wyróżnienie się spośród tłumu w postaci opalenizny jest dość skutecznym sposobem, gdyż upodobania mężczyzn pod tym względem zmierzają właśnie w tym kierunku. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale mnie osobiście podobają się zarówno kobiety opalone, jak i nieopalone.

Cały artykuł zmierza właśnie w tym kierunku, aby zastanowić się nad sensem opalania.

Z naukowego punktu widzenia zażywanie kąpieli słonecznych dostarcza do skóry witaminę D, ale powoduje również szybsze starzenie się skóry. Kobiety, które się opalają by ładniej wyglądać nie biorą pod uwagę tego, że skóra starzeje się 4 razy szybciej pod wpływem działania promieni słonecznych.

Jeśli chodzi o solarium, to dermatolodzy twierdzą, że to najszybsza droga do raka skóry.  Wiele młodych kobiet w ogóle nie dopuszcza do siebie myśli, że oddziaływanie solarium może mieć złe skutki zdrowotne. Ich wyznacznikiem są smukłe i opalone latynoski, które swoją cerę zawdzięczają nie opalaniu, a wyłącznie genom. Chęć dorównania im staje się dla Polek swoistym celem i z tego co zauważam, jest on bezwzględnie realizowany.

Chęć posiadania pięknej opalenizny przyćmiewa zdrowy rozsądek młodych kobiet, które o ironio posiadają znikomą wiedzę na temat opalania.

Kiedyś byłem świadkiem zdarzenia, jak młoda dziewczyna w wieku około 17 lat przyszła do solarium. Wiele dziewczyn w życiu widziałem… takiej jeszcze nigdy! Wysoka na 175 cm, bardzo blada, rzekłbym biała, chyba ruda i ona powiedziała, że chce na 15 minut do solarium. Kobieta, która obsługiwała solarium miała nietęgą minę, bo posiadała jakiekolwiek pojęcie o opalaniu, natomiast owa klientka żadnego. Pewnie 17 latka dowiedziała się, że jej koleżanki chodzą do solarium i „smażą” się 15 minut i postanowiła zrobić to samo. Zdziwiła się wielce, gdy pracownica solarium stanowczo zaprotestowała, żeby opalanie trwało 15 minut. Pokazała jej tablicę informacyjną, na której widnieją typy cery z opisami każdej z osobna itp. Po kilku minutach zapoznawania się z tymi informacjami nasza dzielna 17 latka zgodziła się na 2 minuty jako pierwsze opalanie.

Pytanie do was drogie dziewczyny/kobiety: Ile jesteście w stanie poświęcić, aby zrobić wrażenie na facetach? Czy atrakcyjny wygląd jest aż tak ważny, żeby ryzykować zdrowiem?

 

Moje zdanie jest takie: Jestem Polakiem, zatem jestem rasy białej. Skoro jestem rasy białej, to po co mam się robić na latynosa? Jeśli większość Polaków jest białych, to chcę być w większości.

W rzeczywistości opalenizna nic nam nie daje. To trochę tak jak z farbowaniem włosów: Brunetki farbują na blond, a blondynki robią się na czarno… Wygląda na to, że człowiek nigdy nie jest do końca zadowolony ze swojego wyglądu i gdyby dał radę, to chętnie poprawiłby to i owo, ale to już temat na osobny artykuł.

 

Pozdrawiam wszystkich opalonych, jak i tych całkiem bladych.