Odrażający, brudni, źli...

I jakoś nic się nie zmienia. Strach wyjść na ulicę. Strach pójść na spacer do parku. Strach zostawić samochód przed domem.

 

Od czasu do czasu przez media przewala się fala informacji i dezinformacji dotyczących młodego pokolenia. A to gówniarze pobili i obrabowali staruszkę, a to szczeniak zamordował np. księdza i zabrał mu 500 złotych, a to blokersi zdemolowali osiedlowy sklep i zniszczyli kilkadziesiąt samochodów.

A w szkołach to już jest Sodoma i Gomora razem wzięte do kwadratu. Bo chłopczyki gwałcą dziewczynki( i odwrotnie), młodociani bandyci lżą i poniżają “psora”. A ten “psor” nic nikomu nie mówi. No, może lubi...

Po ulicach miast krążą watachy zakapturzonych łysoli czekających okazji by komuś wpier... A za nic. Tak, dla rozrywki. No bo dlaczego kogoś nie skopać, jak można?

Przykłady można by mnożyć bez końca.

Potem sądy sądzą, kaleki latami walczą o odszkodowania, ministry i redaktory grzmią a pedagodzy wyrażają oburzenie. Święte. Tabuny psychologów kiwają głowami i pieprzą duby smalone. Uczenie.

Do walki wkraczają urzędasy, pisząc i wcielając w życie różnorakie programy, przepraszam, zapobiegawczo-terapeutyczne. Mądre i jeszcze mądrzejsze. Przedstawiciele (dużo częściej przedstawicielki) roztomaitych  ciał ( czasem dość apetycznych ) spotykają się na sympozjach i szkoleniach. Piszą referaty, przedstawiają wyniki badań. Potakują, przytakują. Bo myślą, że myślą. Często też myślą, że wiedzą.
a51413bb41ffa4cd3f80ecd3edcc6394.jpg
Bywa, że taka persona wyłapie wpier... tuż po powrocie do domu. Co jest bardzo niekulturalne. Kulturalny bowiem bandzior winien ze trzy dni odczekać, aż się konferencyjna wiedza uleży w głowie delikwenta. Byłaby bowiem wówczas szansa na to, by wiedział dlaczego dostał. A tak dostał i nie wie. Choć jeszcze wczoraj myślał, że wie. Ech! Upadają obyczaje...

I jakoś nic się nie zmienia. Strach wyjść na ulicę. Strach pójść na spacer do parku. Strach zostawić samochód przed domem.

I my, dorośli biadoląc nad kondycją młodziaków. Często najpospolitszych bandziorów i najpodlejszych szumowin, nie chcemy wiedzieć, że widzimy lustro pokazujące prawdę o nas. Prawdę bez tapety. Bo tak jak dziecko jest do bólu szczere, do czasu, w którym go nie “obrobimy” i “ukształtujemy”, tak osiedlowy bandzior jest do bólu szczery demaskując nas. Nas-rodziców, nas-sąsiadów, nas- nauczycieli.

Nas, dorosłych, którzy stwarzają mu świat. Świat, w którym wzrasta i żyje. Tyle, że jest on zbyt często światem zła i podłości. Światem wrogim i niebezpiecznym. Światem, którego trzeba się bać. Światem, którego nie można rozumieć.