Obym nie dożył.

‌Wrócił tego wieczoru wyjątkowo zmęczony. Zajrzał do lodówki. Trochę sztucznego miodu i piwo bezalkoholowe. Wyszedł na klatkę i poszedł na półpiętro apartamentowca. Tam zaczerpnął sztucznie natlenionego powietrza na sztucznym skwerze..

Dochodziła północ ale za wielkim sztucznym oknem zachodziło słońce. Sąsiadka jechała na sztucznym rowerze i uśmiechnęła się do niego olśniewającym ale nieco sztucznym uśmiechem. Odpowiedział jej tym samym. Tak mocno kręciła pedałami, że biust zsunął się jej na kolana. - po co jej sztuczny biust skoro ma sztucznego męża - pomyślal. Widział go tylko raz. W windzie. Mały zgarbiony i zalekniony. Chyba sztuczny, bo normalny nie szedł by po zakupy w pidżamie. Sąsiadka była właścicielka straganu ze sztucznymi kwiatami.

Kiedyś wcisnęła mu bukiecik dla żony. Dał je swojej blondynce ale ona go zjadła i się coś zacięło, bo nawaliła się w barze jak szkop zamiast zrobić zakupy w warzywnym. Zaczerpnął jeszcze kilka wdechów w płuca, a właściwie w jedno, bo drugie od kilku lat też miał sztuczne.

Wrócił do swojego apartamentu. Wyjrzał przez okno. Tam smog był naturalny i tak gęsty, że ledwo było widać światła pojazdów. Żona leżała na łóżku jak zwykle w negliżu. Długonoga blondynka z tak długimi nogami, że wystawały poza brzeg. Chyba przesadziłem z tymi wymiarami - pomyślał. Położył się obok. Rozmawiali przez chwilę, bo miała sztuczna inteligencję. Jej długie rzęsy zaczęły trzepotać nerwowo. Kurde nie minęło pół roku a już się psuje - pomyślał. Kolacji nie ma. No dobra, nie wczytałem programu, nie ma co żreć. Nie jej wina. Kochał ją jednak, bo wiedziała nawet co to rzut rożny, spalony i znała na pamięć wszystkie wyniki meczów ligi europejskiej 10 lat wstecz no i chlała piwsko jak kibol na kacu podczas transmisji meczu.

Powiedziała cicho - kochanie, kocham cię. Kazał się jej zamknąć i poszedł do łazienki. Wykąpał się w sztucznym mini jeziorze. Golić się nie musiał, odkleił tylko sztuczny zarost, wyciągnął sztuczna szczękę i poprawił sztuczną. fryzurę


Wrócił do sypialni. Sztuczna żona zamknęła się walizce. Zdenerwował się nieco.-
No kuźwa idiotko nie to miałem na myśli jak ci mówiłeś byś się zamknęła. Po chwili sąsiad zaczął walić w ścianę, że nie życzy sobie małżeńskich awantur po nocach.


- Żona sztuczna to i awantura sztuczna baranie - wrzasnał. Ochłonął i przypomniał sobie, że tak reaguje sztuczny portier na hałas po północy.


Rozpalił sztuczny ogień w sztucznym kominku. Z głośnika rozległ się dźwięk trzaskającego drewna a delikatny zapach sztucznego dymu unosił się w powietrzu. Nalał sobie szklaneczkę bezalkoholowej whisky i wrzucił sztuczny lód.Wypil łyka i zapalił elektroniczną fajkę ze sztucznym tytoniem.

Dziś to opowiadanie brzmi sztucznie, ale ... za kilka lat.