O zanieczyszczeniach wody pitnej i wielu innych sprawach...

Co  zawiera zwykle nasza woda?

Przede wszystkim zawiera mnóstwo substancji stałych (nierozpuszczalnych), substancje trwale rozpuszczalne, zanieczyszczenia mikrobiologiczne (grzybki, bakterie, wirusy itp.). Woda zawiera wiele substancji chemicznych. Jedne są uznane za szkodliwe, inne wprawdzie nie, ale pełnią rolę stresorów chemicznych. Są to bardzo nieraz skomplikowane sole nieorganiczne i organiczne, toksyczne substancje mineralne, alkohole, aldehydy, związki polifenolowe itp. związki. Stają się one toksyczne wówczas, kiedy dostają się do organizmu zbyt często lub w zbyt dużej ilości, albo gdy nie dysponujesz wystarczającymi możliwościami odtrucia. Musisz je unieszkodliwić i wydalić, a to jest dużym obciążeniem dla organizmu. Kiedy jest ich nadmiar, organizm nie daje rady i ulegasz wówczas zatruciu. W przypadku upośledzenia czynności wątroby (jako centrum odtruwającego) w wyniku przebytej żółtaczki, nadużywania alkoholu lub zatruć chemicznych nie poradzi ona sobie z nawet niewielką ilością dodatkowego stresora chemicznego. Dochodzi do skrytych zaburzeń pracy organizmu, narastają dolegliwości i objawy chorobowe, których przyczyn  przez długi czas nie można rozpoznać.

W TEJ SYTUACJI DYSPONUJEMY

PRAKTYCZNIE TYLKO JEDNĄ MOŻLIWOŚCIĄ

OGRANICZENIA OBCIĄŻENIA CHEMICZNEGO

NASZEGO ORGANIZMU.

JEST NIĄ WYBÓR CZYSTEJ WODY.

                                                                     (Z. Hałat – „Woda”)

A jaką wodę pijemy? Czy mamy pewność, że nasza  woda jest czysta i zdrowa? Czy z pewnością nadaje się do picia? Człowiek uczynił z wody śmietnisko. Jakim prawem? Nasza niepohamowana ekspansja powoduje, że ilość zanieczyszczeń zawartych w wodzie podwaja się co 10 lat. To, co leci z kranów większości miast, to ciecz a nie woda. Jest to „coś” w miarę klarownego, przezroczystego. Czy jest to jednak życiodajna woda? Jeśli tak, to dlaczego herbata z tej  „wody”  jest Ci wstrętna? Dlaczego na powierzchni herbaty tworzy się „kożuch”? Dlaczego kubek, szklanka od herbaty pokrywa się ciemnym nalotem, który tak trudno jest usunąć? Dlaczego kupujemy wodę w sklepach nie mając w dodatku żadnej  pewności, że jest to coś, co chcieliśmy kupić? Dlaczego polecają nam zmywać twarz mleczkiem kosmetycznym, tonikiem, a nie wodą? Okazuje się, że woda nie nadaje się do mycia twarzy, powoduje uczulenia, pierzchnięcie skóry, ale nadaje się za to świetnie do picia? Jak bardzo jest to bezsensowne? Co w końcu jest mniej odporne na działanie „kranówki” z chemią - delikatne śluzówki wewnątrz organizmu  czy skóra?

 Rzecz jasna, woda musi zostać oczyszczona w oczyszczalniach wodociągowych. Tam następuje sedymentacja i koagulacja (tj. kłaczkowanie - wytrącanie cząstek stałych opadających na dno).  Zwykle koagulantem (flokulantem) jest siarczan glinu. I tu ciekawostka: komisja naukowo–badawcza rządu brytyjskiego wykryła w 1989 r., że wysoka zawartość aluminium w wodzie pitnej może być powodem choroby Alzheimera. Choroba ta jest nieuleczalna (jak na razie) i niszczy mózg. Podstawową przyczyną zajęcia się problemem przez rząd brytyjski stał się wypadek w stacji wodociągów w Camelford w Kornwalii w 1988 r., gdzie odbiorcy wody pili przez dłuższy czas wodę o dużej zawartości siarczanu aluminium, co spowodowało u nich zaniki pamięci. Do tego doszły później wyniki badań kanadyjskich (McLachlan – Ontario) dowodzące w niezaprzeczalny sposób  bezpośrednich związków między demencją  a aluminium („Związek choroby Alzheimera z aluminium” – art. dr Harolda D. Fostera, Nexus Nr 6/2005). Powróćmy jednak do zasadniczego tematu.

Po sedymentacji i koagulacji  woda przechodzi przez filtry, a później jest poddawana dezynfekcji poprzez chlorowanie (zwykle chlorem, podchlorynem sodu lub dwutlenkiem chloru ). Największą dawkę chloru - 10 mg na litr - dodaje się we wstępnym procesie uzdatniania. Chloruje się wodę także po filtrowaniu dodając maksymalnie 1 mg chloru na litr wody, tuż przed wpuszczeniem do sieci, by odkazić biologicznie rury wodociągowe. Rzecz jasna, tak uzdatniona woda spełnia wymogi polskich norm, ale… czytaj dalej.

Z pewnością chlorowanie chroni wodę przed bakteriami. Nie jest to jednak bezkarne. Z badań przeprowadzonych w USA, opublikowanych na łamach „American Journal of Public Health” wynika, że ludzie, którzy od wielu lat piją chlorowaną wodę, są bardziej narażeni na raka pęcherza moczowego oraz odbytu. Dotyczy to przede wszystkim mężczyzn. Kobiety zagrożone są natomiast rakiem piersi (sutka). Zagrożenie to ma już wymiar epidemii. Aż 1/3 zgonów spowodowanych nowotworami to ofiary raka sutka.

Chlor bardzo silnie reaguje z wieloma substancjami. W rezultacie aktywności chloru powstaje ok. 250 związków chloropochodnych – toksycznych i mutagennych. Chlor  tworzy m.in. tzw. trójhalometany - wyjątkowo silnie rakotwórcze związki, na które w Polsce nie ma żadnych norm! Trujące związki organiczne chloru zwiększają ryzyko zachorowań na raka żołądka i jelita o 100%. Według Międzynarodowej Agencji Chorób Nowotworowych 59 związków chloru organicznego zasługuje na miano sprawców raka u ludzi i zwierząt, z tym, że nie wszystkie związki chloru zdołano przebadać w kierunku właściwości kancerogennych. Chronimy się więc przed bakteriami, a chorujemy na raka. Oprócz tego chlor spożywany z wodą zabija również bakterie mające pozytywny wpływ na funkcjonowanie organizmu. W jak wielkim więc stopniu chlor wywiera negatywny skutek  na Twój organizm - narządy wewnętrzne, skórę, włosy, oczy? Chlor i jego trujące związki sprzyjają powstawaniu alergii dróg oddechowych i przewodu pokarmowego. Niszczą bowiem śluzówki ułatwiając wtargnięcie alergenów w głąb tkanek i do krwi, wywołują napady kaszlu, astmy i kataru u chorych  z alergią. Chlor powoduje również zmiany genetyczne (mutacje), łączy się z enzymami, wpływa negatywnie na moc układu immunologicznego. Może on również powodować nawroty przebytych chorób.

W celu uniknięcia chlorowania stosuje się ewentualnie ozonowanie i naświetlanie promieniami UV. Odkażanie promieniami UV  oczywiście  ma swój sens, ale odbywa się to na początku procesu dostarczania wody. Metoda ta ma doprowadzić wodę zanieczyszczoną bakteriologicznie do stanu używalności higienicznej. W przeciwieństwie do innych metod (np. chlorowania) nie występują tu żadne negatywne zmiany smakowe i zapachowe. Jakość oczyszczonej wody odpowiada bakteriologicznym wymogom jakościowym wody pitnej pozostając w zgodzie z rozporządzeniami odnoszącymi się do zaopatrzenia w wodę pitną. Bakteriologiczne wymogi... A co z chemią zawartą w wodzie? Regulują to również rozporządzenia. W dalszej części lektury przekonasz się sam, jak przedstawiają się normy w tych rozporządzeniach. Oprócz tego wiele zanieczyszczeń chemicznych nie da się usunąć zwykłymi metodami. Przykładem są np. antymon, polichlorowane bifenyle, sód. Wróćmy jednak do meritum sprawy.

Ozonowanie jest bezpieczniejszą metodą pod względem wytrącania się szkodliwych dla ludzi związków, ale ma też swoje wady: szybciej traci swe własności uzdatniające. Jest to również droga technologia stosowana przede wszystkim do uzdatniania wody zawierającej stosunkowo dużo składników organicznych. Odkażona woda płynie rurociągami do odbiorców. Czy może zdarzyć się, że ponownie ulegnie zanieczyszczeniu, np. wskutek awarii rurociągu czy drobnych nawet nieszczelności? Trzeba jasno stwierdzić: ani ozonowanie, ani fluoryzacja, ani nowa metoda chlorowania, polegająca na dodawaniu ClO2 zamiast Cl2 nie są cudownymi sposobami na zapewnienie czystości wody, którą pijesz. Nie trzeba być chemikiem, by wiedzieć, że te „dodatki” są jeszcze jednym komponentem „chemicznej zupki”, którą pije ogromna większość Polaków.

Wielu z nas twierdzi nadal jednak, że w ich mieście, gospodarstwie, woda jest czysta. Tak, mają prawo tak myśleć, ale kiedy rozważą punkty krytyczne zaopatrzenia w wodę, to  z pewnością zmienią zdanie.

Jakie są to punkty?

1. Surowiec - często pozaklasowa woda powierzchniowa zawierająca nieusuwalne w procesie uzdatniania domieszki przemysłowe i naturalne. Ktoś odpowie: „... w moim mieście woda jest czysta, bo czerpana z ujęć głębinowych...”Świetnie, ale ta woda też musi być najpierw uzdatniona ...

2. Uzdatnianie - toksyczne efekty dezynfekcji (najczęściej poprzez chlorowanie podchlorynem sodu) niezbędnej  w celu zapobiegania epidemiom wodnym. Odpowie ktoś: w moim mieście woda nie jest chlorowana, tylko ozonowana, naświetlana promieniami UV...” Bardzo dobrze, ale woda musi być przesyłana do jego mieszkania wodociągiem, który może zawierać azbest, ulec awarii i zanieczyścić w ten sposób uzdatnioną już wodę, zgoda?

3.  Sieć wodociągowa:

a)    - rury cementowo - azbestowe, skutki awarii, itp. I znów może paść prosta odpowiedź: „... u nas są nowe rury, bez  azbestu. Awaria z pewnością też nam nie grozi zanieczyszczeniem wody...” Być może tak jest, ale z czego jest wykonana instalacja wodociągowa w tym mieszkaniu? Może z polichlorku winylu? Wiedzmy więc, że źle zrobiony polichlorek ulega depolimeryzacji, co prowadzi do uwalniania się rakotwórczego monomeru. W Polsce nie ma normy zdrowotnej na stężenie chlorku winylu w wodzie, producent może więc otrzymać atest  na dowolną rurę winylową, a potem produkować taką, która nigdy nie zostałaby dopuszczona w Europie Zachodniej.

b)    - zanieczyszczone rury. Ktoś odpowie: „ ...w moim mieście rury są płukane...”A jak rzadko? Jakimi metodami? W Polsce nowoczesne metody czyszczenia instalacji wodociągowej (kwasem octowym, specjalnymi elastycznymi tłokami, mieszaniną woda-powietrze, strugami wody pod ciśnieniem 100-150 atmosfer) przyjmują się bardzo powoli. Nasze przedsiębiorstwa wolą rury wymieniać, niż płukać. Koszt wymian jest większy, ale i zarobek przedsiębiorstwa również ...

4.  Instalacja domowa - ołów, miedź, chlorek winylu. Ktoś odpowie: „... ja mam filtr  usuwający zanieczyszczenia...” Doskonale, że staramy się dbać o swoje zdrowie, ale jak bardzo prosty  jest to filtr?

5.  Filtrowanie wody filtrami złej jakości (tzw. „psychologicznymi”) i źle serwisowanymi. Może paść odpowiedź: „... ja mam wodę z własnej studni...”  To prawda, ale jaka jest ta woda i czy nadaje się do picia?

6.  Brak dezynfekcji wody ze studni zawierającej  często domieszki naturalne (odchody  ludzi i zwierząt, pestycydy, nawozy,  odcieki ze składowisk itp.) Tym razem pewnie ktoś powie, że często oczyszcza studnię i dezynfekuje ją. Jeśli tak, to jakimi substancjami chemicznymi i jak bardzo negatywny wpływ mają one na organizm człowieka?

I nic tu nie pomoże przegotowywanie wody, które zabije najwyżej bakterie. Gotowanie nie wyeliminuje wszystkich chemicznych zanieczyszczeń. Co najwyżej wytrąci część soli, które osadzą się na ściankach czajnika w postaci tzw. kamienia kotłowego. W dodatku woda poddawana przez dłuższy czas działaniu temperatury powyżej 700 C  traci swą krystaliczną, heksagonalną strukturę strukturę.

         Widzimy więc, że wbrew pozorom, budowa coraz wymyślniejszych systemów uzdatniania wody wodociągowej nie jest żadnym rozwiązaniem. Przecież i tak woda w drodze ze stacji uzdatniania do odbiorcy musi przepłynąć przez całą sieć rur – brudnych rur. Wtórne zanieczyszczenia są największym problemem, którego jeszcze w Polsce nie rozwiązano. Dlaczego? Ponieważ zawarte w wodzie sole mineralne i związki organiczne sprzyjają rozwojowi mikroorganizmów. Algi, bakterie, pierwotniaki osadzają się chętnie na skorodowanych wskutek agresywnego działania soli wewnętrznych powierzchniach rur. To, że woda jest chlorowana, naświetlana promieniami UV lub ozonowana w celu zabicia mikroorganizmów nie znaczy, że części z nich nie uda się przeniknąć przez systemy uzdatniania. „Żadne miejskie urządzenia uzdatniające wodę nie są w stanie usunąć z niej wszystkich zanieczyszczeń. Ze ścieków wiślanych nie zrobi się wody krystalicznie czystej, zdrowej, o naturalnym smaku i zapachu - twierdzi Bogna Wichrowska z Państwowego Zakładu Higieny („Rzeczpospolita”, 30.09.1993.)

„To, co płynie z kranu na pewno nie jest już wodą. Prawda ta, jakkolwiek powtarzana przez wiele autorytetów naukowych, chociażby prof. Jana Dojlido z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, ekologa Bogdana Łypa czy cały sztab specjalistów z Państwowego Zakładu Higieny z docentem Stefanem Maziarką na czele, nie dociera, niestety, do większości ludzi.”(„Raj” 3/94).

Nie ma również dobrego sposobu (na skalę komunalną) na usunięcie z wody soli,  nawozów mineralnych wypłukiwanych z pól i milionów kilogramów wszelkiego rodzaju leków. Skutek: woda jest niestabilna chemicznie (powoduje korozję) i biologicznie (umożliwia rozwój mikroorganizmów). Wyłącznym sposobem na usunięcie soli metali alkalicznych (sód, potas, wapń), bakterii, wirusów, pestycydów, jonów metali ciężkich (ołów, kadm, chrom, nikiel, kobalt), azotynów, azotanów, chloroformu, bromoformu, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, cząsteczek promieniotwórczych jest osmoza odwrócona. Trzeba więc wyraźnie powiedzieć: dzisiaj nikt jeszcze nie wymyślił równie skutecznego   sposobu zaopatrywania w czystą, zdrową wodę na skalę komunalną. „A co z oczyszczalniami ścieków? Według Billa Turnera, zarządcy zasobów naturalnych Nowego Meksyku, «doskonale znany jest fakt, że konwencjonalne metody stosowane w oczyszczalniach ścieków nie usuwają całkowicie z wody leków i innych chemicznych pozostałości. Inne metody, takie jak filtrowanie przy zastosowaniu węgla aktywowanego lub działanie światłem ultrafioletowym, prawdopodobnie usunęłyby leki, ale są bardzo kosztowne».

 Proces odwróconej osmozy również usuwa wiele dużych molekuł PPCP [Pharmaceutical and Personal Care PollutantsPolutanty Farmaceutyczne i Ochrony Osobistej – przyp. autora], ale jest to metoda droga i komunalnych oczyszczalni ścieków na nią nie stać”[podkreślenie autora]. („Nexus” nr 5/2005, „Leki prosto z kranu”, Sherill Sellman).

Jedyną więc gwarancją picia czystej wody jest umieszczenie urządzeń skutecznie oczyszczających i nie stwarzających zagrożeń chemicznych w punkcie czerpania wody.

Dlatego stacja uzdatniania tej wody POWINNA być w Twoim domu. Oznacza to, że powinieneś wyposażyć Twoje mieszkanie w taką stację,  ponieważ zapewni Ci to możliwość picia krystalicznie czystej, zdrowej wody  o cechach wody źródlanej. Powtórzę: wymienione warunki spełniają jedynie aparaty osmotyczne.

Skąd biorą się jednak zanieczyszczenia wody?

Najbardziej groźne zanieczyszczenia to zanieczyszczenia przemysłowe, zanieczyszczenia ze ścieków, śmietnisk, wysypisk i rolnictwa (nawozy sztuczne). Zanieczyszczona woda w postaci opadów atmosferycznych i odcieki ze składowisk zatruwają wodę w naturalnych zbiornikach podziemnych. Związki chemiczne zawarte w takiej wodzie nie ulegają degradacji w procesie oczyszczania i uzdatniania wody. Co gorsza:  w wodzie pojawiają się śmiertelnie groźne zanieczyszczenia powstałe w następstwie jej uzdatniania: akryloamid, epichlorhydryna, trójhalometany. Pijemy więc nie wodę, ale roztwór związków chemicznych (cynk, ołów, kadm, rtęć, arsen, a przede wszystkim wyjątkowo niebezpieczne dla zdrowia związki chloru).

Fluorki występują w sposób naturalny oraz dodawane są podczas uzdatniania wody. Ilość większa niż 2 ppm (2 mg/litr) ma efekty szkodliwe począwszy od dekoloryzowania i uszkadzania zębów (próchnica, którą fluor miał zwalczać - o paradoksie!) aż po uszkodzenia kości i szkieletu powodujące kruchość. Trzeba, abyś wiedział, że stopień wchłaniania fluoru jest większy u ludzi młodych, rosnących. Z biegiem lat pojawią się miejscowe zwapnienia w organizmie objawiające się bólami kręgosłupa, pleców, stawów.

Fluor uszkadza nerki, zmniejsza odporność na infekcje, sprzyja rozwojowi alergii, uszkadza centralny system nerwowy powodując zmęczenie, depresje, nadwrażliwość.

Wiąże również magnez, więc sprzyja zawałom serca w wyniku skurczów mięśniówki naczyń krwionośnych spowodowanych brakami magnezu („Tajemnice suplementacji odżywiania”). Kumuluje się w łożysku ciężarnych kobiet stanowiąc zagrożenie dla matki i dziecka. Sprzyja powstawaniu wad wrodzonych u narodzonych dzieci.

Dane pochodzące z Harwardzkiej Szkoły Stomatologicznej (USA) – ukrywane przez dłuższy czas – wskazują na istnienie związku między fluoryzacją i wzrostem ryzyka wystąpienia zabójczego raka kości – osteosarkomy (kostniakomięsaka) – występującego u młodych chłopców. M.in. w związku z tym faktem związki zawodowe pracowników jedenastu Agencji Ochrony Środowiska w USA wezwały amerykański kongres do ustanowienia moratorium na fluoryzację wody pitnej w całym kraju i zażądały od władz Agencji Ochrony Środowiska uznania fluoru za środek sprzyjający występowania raka u ludzi („Nexus” nr 2/2006, „Wieści z globalnej wioski”).

Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy „przefluoryzowani”. Nadmiar fluoru pojawia się w organizmie w wyniku picia wód kranowych, używania past do zębów, picia zbyt dużych ilości herbaty i oczywiście z zanieczyszczeń środowiskowych.

Zajmijmy się teraz innym „metalem śmierci” - kadmem. Kadm niszczy układ krwiotwórczy i nerki. Mangan uszkadza centralny system nerwowy. Nikiel jest głównym alergenem w chorobach kontaktowych skóry (atopowe zapalenie skóry, wypryski kontaktowe) oraz alergii przewodu pokarmowego i płuc.

Z kolei ołów we krwi dziecka w ilości 20µg/dl (dwadzieścia milionowych części grama w 1/10 litra) powoduje zaburzenia rozwoju fizycznego i psychicznego, obniżenie ilorazu inteligencji, zaburzenia przewodnictwa nerwowego. U dorosłych te same skutki występują po przekroczeniu stężenia 30µg/dl. Dalszy wzrost zawartości ołowiu w organizmie skutkuje zaburzeniami przemiany wapnia, kurczliwymi bólami brzucha, uszkodzeniem nerek, mózgu, a nawet śmiercią. U dzieci dawka śmiertelna określana jest na około 150µg/dl. Związki ołowiu swobodnie penetrują łożysko matki do organizmu nienarodzonego dziecka powodując nieodwracalne zmiany w jego mózgu. Już zawartość ołowiu w wodzie podczas jej przesyłania rurociągami PCV w ilości 0,008mg/l jest granicznym stężeniem dopuszczalnym ze względu na zagrożenie życia i zdrowia. Obecnie dopuszczalna normatywna zawartość ołowiu w takiej wodzie wynosi 0,05mg/l, ale projekty dyrektywy europejskiej (Dyr. 98/83 dotycząca jakości wody do picia – restrykcyjne wymagania w zakresie dopuszczalności stężeń ołowiu, amoniaku i bromianów) w odniesieniu do Polski mają wymusić obniżenie wartości do 0,01mg/l.

Wielkie niebezpieczeństwo stwarzają siarczany pochodzące z zanieczyszczeń przemysłowych. Związki te zawarte w nadmiernej ilości w wodzie potrafią zniszczyć beton. Czy w takim razie nasze delikatne śluzówki są w stanie wytrzymać niesłuchanie agresywne działanie siarczanów? Osłabione śluzówki - to ułatwienie w rozwoju alergii, a później astmy (zapoznaj się dokładnie z rozdziałem o systemie odpornościowym  w opracowaniu „Tajemnice suplementacji odżywiania”).

Syntetyczne nieorganiczne związki chemiczne obecne w wodzie są produkowane przez człowieka i wykorzystywane do wielu celów. Mają silnie negatywne działania na krew, system nerwowy. W większości są rakotwórcze. Woda powinna być całkowicie od nich wolna. W dużych ilościach lub działając w sposób ciągły w dłuższym czasie mogą uszkodzić system nerwowy, system krwionośny, krew, kości i skórę.

W wodzie często występują azotany i azotyny. Szczególnie wrażliwe na zawartość tych związków są niemowlęta. Niska kwasota soku żołądkowego niemowlęcia umożliwia rozwój bakterii, które redukują azotany NO3 do azotynów NO2. Te ostatnie związki reagują z żelazem hemoglobiny krwinek czerwonych tworząc tzw. methemoglobinę. Skutkiem tego jest utrata przez hemoglobinę zdolności transportujących tlen w organizmie. Następuje niedotlenienie organizmu  (szerzej o przyczynach i skutkach niedotlenienia możesz dowiedzieć się z innych części „Barw Twojego Zdrowia”: „Tajemnice suplementacji odżywiania” oraz „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”). Przy zablokowaniu 70% hemoglobiny następuje uduszenie niemowlęcia, zaś u  starszych dzieci - występują przewlekłe zatrucia. Dochodzi do obniżonej reakcji na bodźce świetlne i dźwięk, jak również do powstawania guzów w układzie limfatycznym będącym częścią układu odpornościowego (o układzie immunologicznym piszę w opracowaniu „Tajemnice suplementacji odżywiania”).

 W POLSCE OK. 1 MILIONA RODZIN WIEJSKICH

PIJE ZANIECZYSZCZONĄ AZOTANAMI WODĘ.

Miedź i ołów dostają się do wody zwykle po opuszczeniu stacji uzdatniania. Tak więc ich zawartość powinna być badana w miejscu odbioru wody, tj. w domach i tam usuwana.

Niebezpieczny i silnie rakotwórczy gaz radon obecny w głębinowych ujęciach (zwłaszcza górskich) doskonale rozpuszcza się w wodzie.

Czy wiesz, że prawie 90% masy każdego  z leków, które przyjmujemy, jest wydalane z organizmu w niezmienionym stanie lub w postaci grup aktywnych metabolitów i trafiają ponownie do wodnego obiegu? Czy wiesz, że do wody, którą wcześniej lub później wypijesz wprowadza się ponad 10 500 związków chemicznych zawartych w tzw. środkach ochrony osobistej (dezodoranty, płukanki, środki piorące, szampony itp.)? Udowodniono, że wiele z tych związków wpływa na działanie wielu naszych układów, m.in. odpornościowego, nerwowego, oddechowego, endokrynologicznego. („Nexus” nr 5/2005, „Leki i chemikalia prosto z kranu”, Sherill Sellman). Czy możesz przewidzieć wszelkie niekontrolowane reakcje, w jakie mogą wejść ze sobą te związki? Czy możesz przewidzieć, jakie inne niebezpieczne dla Twojego zdrowia substancje powstaną w tych reakcjach? Dla przykładu podajmy, że używany na całym świecie w milionach kilogramów antybiotyk triklosan rozpuszczony w wodzie i poddany działaniu słońca zamienia się w niebezpieczną dioksynę. Zaś w reakcji z chlorem w oczyszczalniach ścieków zamienia się w coś znacznie bardziej trującego. A śmiertelnie groźne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA)?

Jeżeli woda, którą pijemy jest czysta i zdrowa, to dlaczego coraz więcej ludzi cierpi na alergie, nowotwory, ciężkie i nieodwracalne zmiany w kościach? Dlaczego dochodzi nawet do zmian genetycznych? Dlaczego w naszych kościach znajduje się 500 (pięćset!) razy więcej ołowiu niż w szkieletach naszych przodków sprzed kilkuset lat? Dlaczego we krwi kalekich noworodków urodzonych na Śląsku lekarze wykrywają 4 razy więcej ołowiu niż u dzieci w Wielkopolsce, na Pomorzu czy Mazowszu? Przecież każdy mikrogram ołowiu na 10 litrów krwi dziecka w wieku 2 lat, to iloraz inteligencji niższy o 6 punktów w wieku 10 lat. Dlaczego na Śląsku 45% ciężarnych kobiet jest dotkniętych patologią ciąży, 20% dzieci rodzi się przedwcześnie (w kraju dwukrotnie mniej), a co piąty noworodek nie osiąga wagi 2,5 kg? („Polityka”). Gdzie tkwi przyczyna większej umieralności Polaków w porównaniu z innymi krajami?

Jeżeli znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że przesadzam, to niech zapozna się z publikacjami dr med. Danuty Małek, Kierownika Wojewódzkiej Poradni Alergologicznej w Stalowej Woli, członka Dziennikarskiego Klubu Promocji Zdrowia i członka naukowego American College of Asthma, Allergy and Immunology. Inni lekarze również biją na alarm. Doktor Halina Strugała-Stawik z Wojewódzkiej Poradni Matki i Dziecka w Legnicy podaje, że 35% tamtejszych dzieci ma znacznie przekroczony poziom „metali śmierci” we krwi.

Tab.4. Skutki zdrowotne niektórych zanieczyszczeń wody wodociągowej

(Z. Hałat – „Woda”)

ZANIECZYSZCZENIA

ZAGROŻENIA ZDROWIA

W NASTĘPSTWIE SPOŻYWANIA WODY

Dioksyna

rak

2,4 -D

uszkodzenie wątroby i nerek

Adypiany

spadek wagi ciała, uszkodzenie wątroby i jąder

Akrylamid

rak, zaburzenia układu krążenia

Alachlor

rak

Antymon

rak

Arsen

złośliwe nowotwory skóry i płuc, skurcze, toksyczne uszkodzenie układu nerwowego

Atrazyna

guzy gruczołu piersiowego

Azbest

rak

Azotany i azotany

methemoglobinemia

Bar

zaburzenia krążenia i pracy mięśni

Benzantracin(WWA)

rak

Benzen

rak białaczki, anemia

Benzopiren (WWA)

rak

Benzofluoranten (WWA)

rak

Beryl

rak

Bromodichlorometan

rak

Bromoform

rak

Chlordan

rak

Chlorek winylu

depresja, przytępienie wzroku i słuchu, rak

Chloroform

rak, depresja, zaburzenia pracy nerek i wątroby

Chrom

zaburzenia wątroby, nerek i krążenia

Cyjanek

uszkodzenia tarczycy i układu nerwowego

Dalapon

zaburzenia wątroby i nerek

Dibromochlorometan (WWA)

rak

Dichlorobromopropan

rak

Dichlorobenzen (ortho-)

uszkodzenie wątroby, nerek, komórek krwi

Dichlorobenzen  (para-)

rak

Dichloroetan

nudności, uszkodzenie wątroby i nerek, rak

Dichloroetylen

układu nerwowego, układu krążenia, rak

Dichlorometan

rak

Dinoseb

uszkodzenie tarczycy i układu rozrodczego

Endothall

uszkodzenie wątroby i nerek

Endrin

uszkodzenie wątroby, nerek i serca

Epichlorohydryna

rak

Dwubromek etylenu

rak

Etylobenzen

uszkodzenie wątroby, nerek, układu nerwowego

Fluorek

fluoroza kości i zębów

Glyphosate

uszkodzenie wątroby i nerek

Heptachlor

rak

Heptachlor epoxid

rak

Hexachlorobenzen

rak

Hexachlorocyclopentadien

uszkodzenie nerek i żołądka

Kadm

zaburzenia pracy nerek, żołądka, jelit, anemia

Karbofuran

zaburzenia układu nerwowego i rozrodczego

Ksyleny

podrażnienie błon śluzowych, uszkodzenie wątroby, nerek, układu nerwowego

Lindan

uszkodzenie wątroby, nerek, układu nerwowego, odpornościowego i krążenia

Metoxychlor

zaburzenia wzrostu, uszkodzenia wątroby, nerek, układu nerwowego

Miedź

zaburzenia jelitowo - żołądkowe

Nikiel

uszkodzenie serca i wątroby

Ołów

uszkodzenie układu nerwowego i nerek

Oxamyl

uszkodzenie nerek

Pentachlorofenol

brak apetytu, uszkodzenie nerek, wątroby, rak

Rtęć

zaburzenia nerek i układu nerwowego

Selen[JD1] 

uszkodzenie wątroby, podrażnienie błon śluzowych

Siarczany

 biegunka

Styren

uszkodzenie wątroby i układu nerwowego

Tal

uszkodzenie nerek, wątroby, mózgu i jelit

Tetrachlorek węgla

rak, depresja, zaburzenia pracy układu pokarmowego, uszkodzenie wątroby i nerek

Tetrachloroetylen

rak

Toksafen

rak

Toluen

uszkodzenie wątroby, nerek, układu nerwowego i układu krążenia

Trichlorobenzen

uszkodzenie wątroby i nerek

Trichloroetany

uszkodzenie wątroby, nerek, układu nerwowego

Trichloroetylen

rak

Trójhalohalometany

rak

Tab.5. Pochodzenie kancerogenów  w  wodzie z kranu (Z. Hałat – „Woda”).

KANCEROGEN

POCHODZENIE

Akrylamid

Polimery do oczyszczania ścieków i uzdatniania wody

Alachlor

Pestycyd

Antymon

Środki gaśnicze, ceramika, elektronika, spawanie

Azbest

Materiały azbestowo - cementowe w sieci wodnej

Benzen

Benzyna, pestycydy, farby, przemysł mas plastycznych

Benzo(a)piren

Spalanie substancji organicznych

Bromodichlorometan

Produkt uboczny chlorowania wody pitnej

Bromoform

Produkt uboczny chlorowania wody pitnej

Chlorek winylu

Wypłukiwany z rur PCW w instalacjach wodnych

Chloroferm

Produkt uboczny chlorowania wody pitnej

Di (2 - etyloheksyl)

PCW i inne masy plastyczne

Dibromochlorometan

Produkt uboczny chlorowania wody pitnej

Dichlorobenzen (para-)

Dezodorant powietrza i wody

Dichloroetan (1,2 -)

Benzyna ołowiowa, fumiganty, farby

Dichloroetylen (1,1-)

Masy plastyczne, barwniki, perfumy

Dichlorometan

Usuwanie farb i lakierów

Dichloropropan (1,2-)

Zużyte rozpuszczalniki przemysłowe

Dioksyna 2, 3, 7, 8 - TCDD

Produkcja chemiczna

Dwubromek etylenu

Benzyna ołowiowa

Epichlorhydryna

Uzdatnianie wody

Pentachlorofenol

Konserwacja drewna

Polichlorowane bifenyle

Transformatory elektryczne

Tetrachlorek węgla

Rozpuszczalniki i produkty rozpadu

Tetrachloroetylen

Rozpuszczalniki z pralni chemicznych

Trichloroetylen

Tkaniny, kleje, odtłuszczanie metali

 

            Amerykańskie Towarzystwo Zwalczania Raka wśród najgroźniejszych substancji chemicznych wymienia pięć:

1.BENZEN, 2.AZBEST, 3.CHLOREK WINYLU, 4.ARSEN, 5.AFLATOKSYNY.

Tab.6. Zachorowania na nowotwory złośliwe w Polsce (Rocznik statystyczny

           1999 r.)

Lata

1990

1995

1996

Ogółem

83.378

105.186

108.016

Mężczyźni

44.903

  55.427

  57.026

Kobiety

38.475

  49.759

  50.990

Tab.7. Województwa o największej zachorowalności i umieralności na nowotwory złośliwe.(„Wprost”,03.04.1996 r.)

Zachorowania zarejestrowane

 (na 100 tys. mieszkańców)

Zgony

 (na 100 tys. mieszkańców)

MĘŻCZYŹNI

KOBIETY

MĘŻCZYŹNI

KOBIETY

 

gdańskie

343,9

gdańskie

235,9

toruńskie

253,6

gdańskie

129,8

bielskie

327,3

wrocławskie

219,8

gdańskie

241,8

toruńskie

126,8

jeleniogórskie

318,5

bielskie

208,2

elbląskie

235,9

szczecińskie

126,5

wałbrzyskie

318,3

wałbrzyskie

205,4

słupskie

235,1

słupskie

126,4

łódzkie

316,4

poznańskie

204,8

ciechanowskie

234,9

katowickie

123,5

wrocławskie

315,8

szczecińskie

202,9

koszalińskie

232,8

warszawskie

122,9

szczecińskie

307,2

krakowskie

202,3

pilskie

229,7

poznańskie

121,4

gorzowskie

302,2

łódzkie

198,0

katowickie

229,3

koszalińskie

121,1

pilskie

302,0

pilskie

193,9

bydgoskie

228,0

pilskie

118,0

katowickie

301,4

bydgoskie

192,9

zielonogórskie

220,0

wrocławskie

114,4

 I  teraz pewnie zaczniemy pomstować na trucicieli – wielkie zakłady przemysłowe. A my sami? Czy nie zanieczyszczamy wody?

Wykonajmy proste obliczenia. Dziennie korzystasz np. 3 razy z ubikacji. Do kanalizacji spływa więc ok. 20-30 litrów zanieczyszczonej wody. Cztery osoby w rodzinie – to ok. 80-120 litrów dziennie (8-12 dziesięciolitrowych wiader) i 2400-3600 litrów miesięcznie (2,4-3,6 m3/mies.). Nie uwzględniliśmy w obliczeniach wody odprowadzanej z kuchni, łazienki (kąpiele, pranie).

Czy wiesz, że w domu:

  • 74% pobieranej wody wykorzystuje się w łazience, na prysznic, mycie zębów i spłukiwanie toalet,
  • 21% zużywamy na pranie i sprzątanie,
  • zaledwie 5% pobieranej wody przeznaczamy na picie i gotowanie,
  • do ugotowania makaronu zużywamy 2,5 litra wody, a do umycia garnka po makaronie - 5 litrów,
  • do wanny wlewamy około100 - 150 litrów wody,
  • na zmywanie naczyń przeznaczamy zwykle 50 - 150 litrów wody, a na pranie ok. 190 litrów,
  • mycie zębów - to ujście do ścieku przeciętnie 1,5 litra wody (!!!),
  • mycie samochodu może pochłonąć nawet 350 - 400 litrów wody.

Czy z różnych względów warto byłoby podjąć działania mające na celu zmniejszenie tego zużycia? Przyjrzyjmy się dokładnie ostatniemu rachunkowi za wodę. Ile metrów sześciennych wody zużyła w ostatnim miesiącu nasze rodziny - dziesięć, piętnaście?

To wszystko spłynęło do kanalizacji. Każdy metr sześcienny to 1000 (tysiąc) litrów – 100 wiader. Miasto 50-tysięczne liczy ok. 10.000 rodzin, które odprowadzają miesięcznie ok. 100.000 – 150.000 m3 ścieków.Pomnóżmy to przez ilość miesięcy w roku. Wynik: 1 200.000 - 1 800.000 m3 rocznie. Obliczenia te nie uwzględniają zużycia wody przez przemysł. Tak prawdę mówiąc średnia krajowa zużycia wody na jedną osobę wynosi ok. 300 l/dzień. W takim razie przeciętne miasto 50-tysięczne odprowadza ścieki w ilości 450 tysięcy metrów sześciennych miesięcznie, co daje PIĘĆ MILIONÓW CZTERYSTA TYSIĘCY METRÓW SZEŚCIENNYCH ROCZNIE! Zmieści się to wszystko w naczyniu o powierzchni dna wielkości jednego hektara (kwadrat o wymiarach 100x100 metrów, tj. o powierzchni 10.000 metrów kwadratowych) i wysokości 540 metrów.

Gdzie to wszystko spłynie? Pewnie do oczyszczalni ścieków, a dopiero później do rzek, mórz i oceanów. Czy każda miejscowość w Polsce ma już własną oczyszczalnię ścieków? A co działo się ze ściekami, kiedy jeszcze nie było oczyszczalni? W tej całej masie ścieków najmniej niebezpieczne są ścieki komunalne. A co z zanieczyszczeniami chemicznymi? Co z większą ilością ścieków przemysłowych?

Czy wiesz, że:      

  • ze 100% wody istniejącej na Ziemi

Ø    97% to woda słona nie nadająca się do spożycia,

Ø    2,7 % to wody lodowcowe (polarne),

Ø    0,3% to wody służące do picia, zanieczyszczane systematycznie od 100 lat (tj. od chwili powstania przemysłu),

  • wdychając powietrze otaczające strumień wody z prysznica możesz wchłonąć nawet 100-600 razy więcej zanieczyszczeń, niż gdybyś wypił  całą tę wodę (liczne substancje chemiczne  parują, gdy bierzesz gorący prysznic),
  • 15 minutowy prysznic powoduje wchłonięcie przez skórę takiej ilości chloru, jaka znajduje się w 2 litrach wypitej przez Ciebie tej samej wody,
  • z 3000 związków chemicznych występujących w wodzie potrafimy nazwać dzisiaj aż ... kilkaset!
  • badania wykazały, że w niektórych rodzajach wody mineralnej znajduje się ok. 10 000 bakterii w  1 mililitrze(tj. w 1/1000 litra). ,
  • człowiek wchłania codziennie ok. 10 tys. substancji chemicznych (podzielonych na kilka grup, tj. na: 1.niezbędne do życia, 2.stanowiące niepotrzebny balast, 3.wywołujące mało wyraźne niekorzystne reakcje organizmu, 4.wywołujące rozstrój zdrowia po krótkim czasie, 5.wywołujące rozstrój zdrowia po długim czasie,
  • w 1995 r. rak był przyczyną zgonu co siódmej osoby zmarłej w wieku 30 - 39 lat, co czwartej zmarłej w wieku 40 - 49 lat i aż co trzeciej zmarłej w wieku 50 - 59 lat (Zbigniew Hałat - „Woda”),
  • Polska należy do krajów o najwyższych współczynnikach śmiertelności z powodu nowotworów złośliwych w Europie,
  • w  latach 1980 – 1995 długość życia na świecie wydłużyła się prawie o pięć lat; w Polsce ten przyrost był sześciokrotnie niższy,
  • zachorowalność i umieralność na nowotwory wśród polskich kobiet jest wyższa o 20-25% niż na świecie, a wśród mężczyzn o prawie ... 300%! (trzysta!),
  • n   lekarze  zgłaszają  corocznie ok. 90 tys. nowych zachorowań na raka, z tego zaledwie 40-50% pacjentów mogą zakwalifikować do leczenia dającego szansę trwałego wyleczenia,
  • według opinii Rządowej Komisji Ludnościowej do roku 2010 zgony z powodu chorób nowotworowych wśród kobiet mogą wzrosnąć o 40%, wśród mężczyzn o ponad 80%,
  • badania przeprowadzone przez Rządową Komisję Ludnościową i WHO (niezależnie od siebie) wykazały, że najbardziej narażeni na chorobę nowotworową są mężczyźni w wieku 30-45 lat mieszkający w miastach,
  • polska woda z kranu nie jest badana przez służby kontrolne na obecność co najmniej 6 substancji rakotwórczych uznanych w Europie za zagrażające zdrowiu publicznemu (akryloamid, bromiany, bromodichlorometan, epichlorhydryna, wielopierś-cieniowe   węglowodory aromatyczne), a wiele   norm dla innych substancji jest   zaniżonych w stosunku do europejskich nawet 10 - krotnie!
  • obowiązujące w Polsce normy uwzględniają jedynie 44 kryteria jej jakości; w laboratoriach świata oznacza się prawie 300 parametrów, czyli potencjalnych zagrożeń; wytyczne WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) obejmują 150 takich zagrożeń; jak widzisz  - polskie normy są kuriozalne w skali Europy,
  • polskie przepisy sanitarne nie uwzględniają wcale normy na:

Ø    chlorek winylu (składnik PCV) - substancji     wybitnie rakotwórczej,

Ø    antymon powodujący zaburzenia składu krwi,

Ø    azotyny blokujące transport tlenu w czerwonych ciałkach krwi,

Ø    bor powodujący m.in. uszkodzenie układu rozrodczego u mężczyzn,

  • aż 42% wód gruntowych i 17% wód głębinowych to wody o najgorszej - III klasie jakości,
  • w 1998 r. wg  kryterium fizyko-chemicznego 39,2%, a wg kryterium biologicznego - 71,0% odcinków polskich rzek nie  mieściło się nawet w III - najgorszej klasie czystości
  • (woda pozaklasowa, podobnie jak wody co piątego jeziora w Polsce),
  • rocznie spływają „królową” polskich rzek - Wisłą: 173 tony ołowiu, 50 ton rtęci, 14 ton kadmu; ile więc cząstek tych metali śmierci znajduje się w każdej szklance wody pozyskiwanej z Wisły?
  • wg rozporządzenia ministra zdrowia, wodociągi miejskie powinny czerpać na cele spożywcze jedynie wodę z rzek I klasy czystości; tylko, że takich rzek już od wielu lat w Polsce nie ma, a ponad 80% z nich zawiera wody pozaklasowe,
  • ilość zanieczyszczeń w wodzie podwaja się dzisiaj co 3 lata (jeszcze niedawno okres ten wynosił 10 lat).

     „Dziś już nikt nie próbuje dyskutować z faktami kancerogennego (rakotwórczego) wpływu palenia papierosów, nadużywania alkoholu, nadmiernego spożywania tłuszczów zwierzęcych, jednak niewiele się mówi albo mówi bez przekonania o znaczeniu wielu podstawowych artykułów spożywczych. Nie chodzi tu bynajmniej o to, że truje nas marchewka jako sama marchewka, ale o to, co w sobie zawiera dodatkowo, a czego zawierać nie powinna. Na świecie bardzo skrupulatnie przestrzegane są normy zawartości pierwiastków kancerogennych w produktach i pokarmach, których przekroczyć nie wolno. Tymczasem w Polsce dopuszczalne wysokości tych substancji są kilkakrotnie, a nawet kilkunastokrotnie zawyżone w porównaniu z innymi krajami.

W przypadku pięciu rakotwórczych związków (akrylamid, bromiany, bromodichlorometan, chlorek winylu, epichlorhydryna i aromatyczne wielopierścieniowe węglowodory) takich norm w ogóle nie określono! Dotyczy to nie tylko artykułów spożywczych, ale także mebli, bielizny, pieluch, kosmetyków itd. Nie ma w naszym ustawodawstwie żadnego rozporządzenia, żadnego rozwiązania prawnego, które gwarantowałoby Polakom zabezpieczenie przed używaniem kancerogenów” (dr Zbigniew Hałat – prezes Medycznego Centrum Konsumenta, „Słowo Ludu”, 21.05.1997 r.)

Czy wiesz również, że:   

  • gdańska „kranówka” należy ponoć do najlepszych w kraju i w  99% spełnia normy europejskie pod względem bakteriologicznym, a ok.  63% podawanej do sieci wody jest zgodna z normami EWG, ale ... (patrz dalej)...
  • ...siedemdziesiąt dwa kilometry rur wodociągowych w Gdańsku – to rury cementowo- azbestowe, a tysiąc pięćset przyłączeń do sieci o średniej długości ok. 10 m każde jest wykonanych z ołowiu; województwo gdańskie zajmuje pierwsze miejsce w Polsce pod względem zachorowań na nowotwory („Wieczór Wybrzeża” 19.02.1996 r.); czy woda  odbierana w mieszkaniach gdańszczan spełnia wymogi europejskie? czy masz pewność, że sieć w Twojej miejscowości różni się w sposób zasadniczy od tej z Gdańska?
  • przeciętny Polak pije 3 razy mniej wody niż Szwajcar (a w Szwajcarii woda jest bardzo czysta),
  • nawet młodemu człowiekowi może przydarzyć się zawał wskutek dużego zagęszczenia krwi spowodowanego odwodnieniem (np. podczas wędrówki po górach bez systematycznego uzupełniania płynów)?
  •  ½  wody organizmu jest wymieniana co 2 tygodnie,
  • woda oligoceńska, tak chętnie wypijana zwłaszcza przez warszawiaków, liczy ok. 40 mln lat i zawiera zwykle ok. 500 mg związków w jednym litrze wody,
  • norma WHO dotycząca zawartości zanieczyszczeń wody wynosi 100 mg/l (zalecana jako maksimum), amerykańska - 40 mg/l, europejska - 80 mg/l,  polska – 800 mg/l,
  • 200 lat temu woda w rzekach i jeziorach zawierała zanieczyszczenia w ilości ok. 10-20 mg/l,
  • woda w kranach w Szwajcarii, RPA i ... Macedonii zawiera zanieczyszczenia w ilości 50 mg/l, woda w Dreźnie – 150 mg/l, a we Wrocławiu – 450 mg/ l.

         Podane informacje mogą przyprawić o ból głowy. Nie  myślmy jednak o tym właśnie  teraz. Nie myślmy,  jak  bardzo rakotwórcza jest najprawdopodobniej woda w naszym kranie,  jak wiele spustoszeń może poczynić w młodych organizmach  dzieci. Spróbujmy raczej skoncentrować się na lekturze, gdyż  pozwoli nam to poznać sposób zapobieżenia niebezpieczeństwu.

Ratunkiem w tej sytuacji dla wielu ludzi wydaje się korzystanie z wód głębinowych  lub z  wody mineralnej w butelkach. Z pewnością takie wody są lepsze niż zwykła „kranówka”, ale w wodzie oligoceńskiej przechowywanej w pojemniku zaczynają się szybko mnożyć bakterie. Badania prof. Piotra Heczko, mikrobiologa Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie udowadniają, że wewnątrz nigdy nie sterylizowanych bądź dezynfekowanych pojemników szklanych, a zwłaszcza plastikowych rozwijają się liczne bakterie oraz pleśnie produkujące rakotwórcze aflatoksyny. Oprócz tego w niektórych źródłach oligoceńskich związki żelaza występują w nadmiernej ilości. Po utlenieniu wytrącają się,  woda mętnieje i nabiera metalicznego posmaku.

A wody mineralne?

Pierwszym problemem jest to, że klienci są często nabijani w butelkę z niby-to wodą mineralną. W Polsce mamy ponad 300 rozlewni pseudowody mineralnej - poinformował nas Tadeusz Wojtaszek, dyrektor Agencji Promocyjno-Handlowej AMBAR, ekspert od wód w Izbie Gospodarczej Uzdrowiska Polskie. Praktycznie dziś każdy, kto ma studnię koło domu, może produkować wodę mineralną (Nauka i Technika – Rzeczpospolita Nr 116 20.05.1996r.).

Powie ktoś: "Powołujesz się na stan sprzed kilku lat! Od tamtego czasu z pewnością  wiele się zmieniło." Zgadza się, sporo się zmieniło, bo ilość  funkcjonujących pseudorozlewni zwiększyła się.  Natomiast w sferze przepisów i rozporządzeń nie zmieniło się nic.

Wielu wytwórców „pseudominerałki” powołuje się często na polskie normy. Najczęściej służy do tego PN-93/17-79032. Kiedy zobaczymy taki napis na butelce z wodą mineralną, to miejmy świadomość, że norma ta dotyczy bezalkoholowych napojów gazowanych (sic!), które nie obejmują wód mineralnych. Niektórzy producenci podają na etykiecie „naturalnej wody mineralnej”, że „ ...woda odpowiada wymaganiom rozporządzenia MZiOS z dn. 04.05.1990”  I rzeczywiście rozporządzenie to odnosi się do wody, ale wody z ... kranu. Niejednokrotnie zdarzają się i takie sformułowania na etykietach: „Woda znajduje się pod kontrolą Instytutu Medycyny Uzdrowiskowej w Poznaniu”. Jest zastanawiające, jak to możliwe, ponieważ Instytut ten nie istnieje od 1992 r. Sam zwróciłem uwagę na reklamę w „Gazecie Wyborczej” z dn. 22.12.2000 r. dotyczącą jednej z wód: „...jest zalecana przez PZH Instytut Naukowo-Badawczy, Zakład Tworzyw Uzdrowiskowych w Poznaniu”.

Drugi problem - to fakt, że wody pochodzące z udokumentowanych źródeł też nie grzeszą idealną czystością. Ich skład chemiczny i biologiczny często się zmienia. Wody mineralne pochodzą z wód podziemnych. Wody podziemne dzielone są na wgłębne i gruntowe. Wody wgłębne zalegają pod nieprzepuszczalnymi utworami geologicznymi i posiadają średnią izolację przed wpływem zanieczyszczeń. Wody gruntowe zaś zasilane są bezpośrednio opadami atmosferycznymi. Są one słabo izolowane przed wpływem tzw. czynników antropogenicznych. Pierwsza klasa czystości tych wód (Ia), to wody o składzie zbliżonym do naturalnego. Badania z 1996 r. nie wykazały obecności wód podziemnych o składzie zbliżonym do naturalnego. Aż 42% wód gruntowych i 17% wód wgłębnych to wody o najgorszej - III klasie jakości (wody silnie zanieczyszczone).

Tab.8. Cztery klasy czystości wód wg kryterium dopuszczalnych                   

 wskaźników fizyko-chemicznych.

Klasa

Kryterium

Ia

Wody o składzie zbliżonym do naturalnego

Ib

Wody spełniające warunki do picia wody pod względem fizycznym i chemicznym

II

Wody zanieczyszczone w średnim stopniu

III

Wody silnie zanieczyszczone.

Jak sami już to widzimy, nie mamy żadnej pewności, że woda mineralna czerpana ze źródeł podziemnych jest czysta i nadaje się do picia.

Trzeci problem - to plastikowe opakowania. Udowodniono emisję estrogenów  do wody na skutek obecności w  plastikowej butelce związków alkylfenolu i bifenolu. Przy nawet małej ich obecności istnieje ryzyko, gdyż podwyższone stężenie estrogenu może powodować raka, zaburzenia genetyczne oraz …niewieścienie mężczyzn. Problem jest na tyle poważny, że zatrzymajmy się przy nim na chwilę.

Estrogeny są kobiecymi hormonami płciowymi. Hormony płciowe odgrywają rolę dyrygentów biologicznej aktywności wielu komórek - m.in. wysyłają sygnały do określonych tkanek płodu, aby utworzyły męskie lub żeńskie narządy rozrodcze. Zmieniając poziom testosteronu i estrogenu w mózgu płodu, wpływają na płeć przyszłego dziecka.. Okazuje się, że podobnie jak hormony płciowe działa wiele syntetycznych związków chemicznych. Związki te - ksenoestrogeny są  dzisiaj wszędzie - w powietrzu, w wodzie,  żywności, farbach, detergentach, produktach rozpadu najróżniejszych rozpuszczalników, polichlorkach dwufenylu, DDT. Stanowią składnik tysięcy rodzajów pestycydów - środków ochrony roślin. Estrogeny są również w środkach grzybobójczych chroniących warzywa i owoce przed zepsuciem. Endokrynolodzy z Tufts University w Bostonie twierdzą, że jeden z takich preparatów działa szkodliwie na jądra. Powoduje przedwczesne uwalnianie komórek, które nie zdążyły się jeszcze wykształcić w dojrzałe plemniki. Zmniejsza się w ten sposób  szanse prokreacji.

Zespół badawczy z Instytutu Biotechnologicznego Uniwersytetu Maryland w USA odkrył, że powszechnie używane środki ochrony roślin i produkty czyszczące swobodnie wnikają do komórek zarezerwowanych zwykle dla kobiecego hormonu estrogenu. Wpływają wówczas bezpośrednio na pewien enzym wytwarzany w mózgu, a służący do zamiany męskiego testosteronu na kobiecy estrogen. Jeden ze środków chwastobójczych - atrazine,  zwiększa poziom estrogenu 200 razy. Inny - nonylfenol (obecny w środkach czystości) powoduje, że jest go aż 270 razy więcej, niż w mózgu nie zaburzonym przez tego rodzaju skażenie środowiska. Etoksylaty nonylfenolu (j.ang. – NPEs – Nonylphenol Ethoxylates) zawarte w estrogennych kosmetykach (żele do włosów dla chłopców, szampony) i obecne w wodzie pitej powodują powiększanie się piersi u chłopców.

Związki dodawane jako zmiękczacze plastików (np. wykorzystywanych do produkcji butelek plastikowych) również imitują kobiece hormony. Przykładem może być wspomniany wcześniej nonylfenol, którego cząsteczki przenikają ze ścian plastikowego naczynia do napoju, a później do osocza krwi pobudzając istniejące w organizmie komórki nowotworowe do intensywnego namnażania. Ocenia się, że przynajmniej kilkadziesiąt związków dodawanych do różnych plastików (meble, zabawki, naczynia, odzież, obudowy sprzętu AGD itp.) oraz do proszków do prania w postaci tzw. surfaktantów (substancje odrywające brud od podłoża) ma działania estrogennne. Na jednym z posiedzeń Amerykańskiego Stowarzyszenia Wód Gruntowych przedstawiono m.in. wyniki analizy wody wodociągowej w Luizjanie. Obok śladowych ilości leków znaleziono w niej hormony z pigułek antykoncepcyjnych. Już kilka molekuł w trylionie cząstek wody wystarczy, aby zmienić płeć hodowanych w niej ryb.

Powie ktoś: „A co to ma wspólnego z niewieścieniem mężczyzn?” Widocznie coś jednak ma, skoro np. badania prowadzone przez duńskich naukowców stwierdzają, że średnia gęstość spermy zmniejszyła się ze 113 milionów plemników w 1 mililitrze w 1950r. do 66 milionów w 2000r. „Czy doprawiona estrogenem woda przyczynia się do szybkiego spadku ilości spermy u ludzi? W Europie badacze wiążą spadek ilości spermy z poziomem hormonów estrogennych w środowisku”. („Nexus” nr 5/2005. „Leki i chemikalia prosto z kranu”, Sherill Sellman). O „paradoksalnym efekcie - powodowaniu niewieścienia mężczyzn” - mówi również Sandra Steingraber, biolog z Uniwersytetu Michigan. Ten problem dotyczy już nas wszystkich, co przejawia się m.in. w dramatach bezdzietnych małżeństw nie mogących mieć dzieci.

Czy komunalne oczyszczalnie wody i stacje uzdatniania są  w stanie oczyścić wodę pitną z całej plejady związków chemicznych, o których mówiliśmy? Jak wielkie zagrożenie dla męskich potomków w każdej rodzinie niesie picie wody, z której nie da się usunąć na skalę komunalną źródeł zagrożeń? W dodatku naukowcy sugerują, że endokrynne czynniki zakłócające mogą wiązać się z podwyższonym ryzykiem wystąpienia raka jąder, sutka i jajników. Najprawdopodobniej tłumaczy to również przyspieszone dojrzewanie u dziewczynek i niedorozwój genitaliów u chłopców (Delthia Ricks, „The Washington Post”,07.05.2007 r.).

I czwarty problem - to spór  wśród specjalistów  o to, czy należy pić w dużych ilościach wodę mineralną. Dotyczy to również wody głębinowej (oligoceńskiej). Rodzi się w tym momencie proste pytanie: jaką wodę pił człowiek przed stu,  tysiącem czy  pięcioma tysiącami lat? Odpowiedź jest prosta - pił tylko wodę powierzchniową! Wodę z rzeki, jeziora, w której nie zdążyły się rozpuścić minerały, a więc wodę tzw. „miękką”. Wiesz doskonale, że woda może być tzw. „miękka” i „twarda”. Tę „twardość” nadają wodzie niektóre rozpuszczone w niej substancje. Twarda woda nie tworzy łatwo piany z mydłem, więc trudno w niej prać.

 Istnieją dwa rodzaje twardości wody. Wodorowęglany wapnia i magnezu wywołują tzw. twardość przemijającą, którą usuwa się poprzez gotowanie, w wyniku czego wytrąca się węglan wapnia - czyli kamień. kotłowy występujący w kotłach, czajnikach itp. urządzeniach. Twardość trwałą wywołują siarczany wapnia i magnezu. Można je usunąć przepuszczając wodę przez jonity, powodujące wymianę jonów wapniowych i magnezowych na jony sodowe.

Nasz organizm nie jest przystosowany do picia wód „twardych”, tj. silnie zmineralizowanych. Woda zawierająca minerały (nawet te, które są potrzebne organizmowi)  nie jest w stanie ze 100-procentową dokładnością spełnić podstawowych zadań, do których jest organizmowi potrzebna (przenoszenie informacji, rozpuszczanie). Woda spoza komórek powinna mieć mniejsze stężenie związków chemicznych niż w komórkach, aby skutecznie usuwać z nich toksyny. Ponadto przyswajanie minerałów z wody nie jest takie łatwe. Substancje nieorganiczne są przyswajalne tylko przez rośliny. I tylko taką drogą – poprzez spożywanie roślin, które przyswoiły minerały – mogą być minerały przyswajane przez człowieka. Organizm chętnie więc je przyjmuje w postaci tzw. chelatów, czyli minerałów połączonych z kwasami organicznymi (aminokwasy, cytryniany, laktaty itp.) występującymi w surowym mleku, warzywach, mięsie,  jarzynach, owocach i wielu innych produktach żywnościowych (piszę o tym dokładniej w pierwszej części „Barw Twojego Zdrowia” p.n. „Tajemnice suplementacji odżywiania”).

Minerały występujące w stanie wolnym, jako sole nieorganiczne, niechętnie są przyswajane przez organizm. Chętnie za to odkładają się w organizmie - w naczyniach krwionośnych, stawach, nerkach. itp. Nieorganiczny wapń odkłada się szczególnie chętnie w temperaturze 36,6 0C. Stąd zwapnienie żył, kamice nerkowe, kamienie w woreczku żółciowym (w tym przypadku „leczenie” w Polsce polega na wycięciu woreczka...)  Najważniejszym zaleceniem przy kamicy nerkowej jest picie dużej ilości czystej wody ubogiej w sód i wapń.

Wróćmy jednak do wody mineralnej. Może nie wiesz, ale przyswajalność składników z wód mineralnych czy wody wodociągowej sięga co najwyżej 3-8%, co jest tylko niewielkim ułamkiem zapotrzebowania organizmu na minerały.

Przykład.

Dzienne zapotrzebowanie organizmu na wapń – to ok. 800 mg. Woda z kranu zawiera tego pierwiastka ok. 80 mg/l, z czego organizm wchłonie ok. 6-7 mg. Czy to znaczy, że powinieneś wypijać ponad 100 litrów wody dziennie, by zaspokoić zapotrzebowanie organizmu na wapń?

Wielu z nas widziało z pewnością  stalaktyty i stalagmity. Są one skamieniałą, skrystalizowaną formą wytrąconych soli mineralnych z wód podziemnych. Podobnie dzieje się w Twoim organizmie, gdzie również wytrącają się skrystalizowane związki chemiczne zawarte w wodzie z kranu lub wodzie mineralnej. Należy dodać, że razem z tymi „niezbędnymi” minerałami wprowadzamy do organizmu 3-5 razy więcej szkodliwych, toksycznych związków chemicznych, niż nasz organizm jest w stanie na dłuższą metę poradzić sobie z nimi.

Kiedy przeanalizujemy dane zawarte w Tab. 4 i Tab.5, to dojdziemy sami do logicznego wniosku, że nie ma sensu pić „chemicznej zupki” jedynie po to, by dostarczyć organizmowi śladowe ilości potrzebnych składników. Pamiętamy ciągle o przyswajalności składników z wód mineralnych czy wody wodociągowej sięgającej co najwyżej 3-8%? Oprócz tego zbyt duża koncentracja składników mineralnych  w wodach mineralnych stwarza zagrożenie. Dochodzi do paradoksu: zażywanie leków powinno się odbywać pod kontrolą lekarza, ale picie wód mineralnych nie wymaga żadnej kontroli! Czy zauważyliśmy, że w sanatoriach wodę mineralną pije się w ograniczonej ilości zgodnie z zaleceniami  lekarza? Jaką mamy pewność, że skład i stężenie składników  w wodach mineralnych są prawidłowe? Spożywanie wody mineralnej, która nie zawiera składników w określonej proporcji może być działaniem wymierzonym w nasze własne zdrowie. Dlaczego? Ponieważ wszelkie składniki pożywienia: tłuszcze, białka, węglowodany, witaminy, mikro- i makroelementy powinny być dostarczane organizmowi w ściśle określonych proporcjach. I w odpowiednim „towarzystwie”.

 Przykłady:

  • nadmiar  magnezu i wapnia, przy niedoborze białka przechodzi do dróg moczowych, a stąd już bliska droga do kamicy nerkowej,
  • nadmiar  witaminy D oraz  wapnia czy białka pogarsza przyswajalność magnezu,
  • przyswajalność wapnia zależy m.in. od obecności fosforu,
  • chlorek sodu (sól kuchenna) usuwa nadmiar potasu, ale aż do jego zupełnego zaniku, co może doprowadzić do uszkodzenia lub osłabienia mięśnia sercowego, obniżenia ciśnienia krwi, paraliżu jelit, itd.,
  • nadmiar manganu powoduje wytrącanie się magnezu, będącego regulatorem równowagi wapniowej.

Ktoś jednak powie: „Ale na etykiecie podana jest dokładna zawartość minerałów w danej wodzie!” Zgadza się, jest podana, ale co to ma do rzeczy? A oprócz tego na innych etykietach pisze: „Woda zalecana przez Instytut Matki i Dziecka ze względu na niską zawartość minerałów”. Oho! Dla dzieci najlepsza jest woda mało zmineralizowana, a dla dorosłych silnie zmineralizowana... Rozumiesz cokolwiek z tej pokrętnej logiki? Wypowiada się na ten temat m.in. prof. Andrzej Madeyski, dyrektor Zarządu Izby Gospodarczej Uzdrowiska Polskie: „Producent wprowadza w błąd, jeśli dodaje określenie „Zdrój” do miejscowości pozauzdrowiskowej, jeśli spis mikroelementów podanych na etykiecie utożsamia z właściwościami leczniczymi wody, jeśli powołuje się na atesty instytucji naukowych, które dawno zlikwidowano” (Konferencja  Woda Zdrowa i Bezpieczna, 25.02 1997 r., organizator - Medyczne Centrum Konsumenta).

Innym problemem jest również wiarygodność zapewnień niektórych naukowców o odpowiedniej jakości produktów spożywczych oraz związki tych naukowców z producentami:

„Polscy naukowcy z branży spożywczej robią nas w balona i za pieniądze uzyskane od koncernów żywnościowych polecają w reklamach produkty o wątpliwej jakości.

«Przekrój» wyliczył, że instytucje takie jak Centrum Zdrowia Dziecka, łódzkie Centrum Zdrowia Matki Polki, Instytut Matki i Dziecka oraz Instytut Żywności i Żywienia użyczają swojego logo produktom spożywczym. Za jego umieszczenie na opakowaniu koncerny płacą im od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych.

Okazało się, że wiele przetestowanych przez niemieckie laboratoria reklamowanych produktów nie nadawało się do regularnego spożycia. I tak w wodzie Żywiec Zdrój, polecanej w żywieniu najmłodszych, było więcej bakterii niż w zwykłej kranówce.” (Tygodnik ANGORA, nr 18, 30.04.2006r., „Przeczytane – Instytuty naukowej reklamy”, opr. Z. Natkański).

 

Zła jakość wody ma szkodliwy wpływ zarówno na zdrowie człowieka, jak i na instalacje i urządzenia. Twarda woda powoduje szybsze zużywanie się urządzeń, a 1 mm kamienia na powierzchni grzewczej zwiększa zużycie energii elektrycznej o ok. 10%. Do chłodnicy samochodu należy wlewać wodę miękką (w przypadku braku odpowiedniego płynu) ze względu na osadzanie się kamienia kotłowego na ściankach chłodnicy. Firmy produkujące szampony zalecają, aby sprawdzać, w jakiej wodzie myjesz włosy, ponieważ „...z czasem twarda woda może wysuszać skórę na piasek”. W takich przypadkach woda zawierająca minerały jest szkodliwa, ale do picia jest doskonała ... W telewizji reklamy zachęcają do używania środków zmiękczających wodę, aby chronić pralki przed przyspieszonym zużyciem - „Dłuższe życie każdej pralki to Calgon”. A co z Twoim życiem? W jak dużym stopniu osadzające się złogi wapnia w naczyniach krwionośnych, stawach, nerkach utrudniają funkcjonowanie organizmu?

          Posuńmy się w końcu do absurdów. Czy ktokolwiek zaleca  pić wodę morską? Przecież zawiera ona mnóstwo rozpuszczalnych soli mineralnych. Nie pijemy jej jednak, ponieważ wiemy doskonale, że jest ona groźna nie tylko dla zdrowia, ale i dla ludzkiego życia.

Zastanówmy się, co osadza się na ściankach rezerwuaru wody w  w.c., rurach wodociągowych lub rurach c.o.? Zgodnie z logiką niektórych „specjalistów” są to z pewnością niezbędne dla organizmu minerały. Skąd one się tam wzięły? Wybacz dosadność, ale może najprościej będzie uzupełniać braki tych minerałów zeskrobując od czasu do czasu odrobinę tego osadu i dodając do pożywienia? Innymi słowy: naszemu organizmowi wystarczy normalny, urozmaicony sposób jedzenia z dużą ilością warzyw, owoców,  z   łatwo przyswajalnymi suplementami. Woda używana do picia powinna być natomiast czysta, bez żadnych substancji szkodliwych oraz z minimalną zawartością soli  nieorganicznych.

Człowiekowi nie szkodzi picie wody o zerowej zawartości minerałów, pod warunkiem, że je dużo owoców, warzyw, roślin strączkowych, orzechów, które zawierają wystarczające ilości potrzebnych składników mineralnych  w postaci chelatów.  To rozwiązanie jest na pewno tańsze - również ze względu na ewentualne likwidowanie skutków spożywania tego, co nam szkodzi. Przecież czysta woda nie tylko umożliwia korzystanie z tego, co organizmowi jest potrzebne, ale i usuwanie tego, co organizmowi jest niepotrzebne lub wręcz szkodliwe. Zacytujmy teraz prof. dr hab. Zbigniewa Jethona, kierownika Katedry i Zakładu Higieny Akademii Medycznej z Wrocławia:

„Istnieje od lat  błędne mniemanie, że woda pitna musi zawierać w sobie sole mineralne. Dlaczego błędne?Otóż każda woda zawierać może w sobie różne rozpuszczone związki chemiczne w ilościach zależnych od wieku i  miejsca pochodzenia tej wody.        

Stężenie soli będzie większe w wodach pochodzących ze skał łatwo rozpuszczalnych (wapienie), a wręcz zerowe w wodach przebywających w skałach trudno rozpuszczalnych (granity, bazalty). Ilość soli rośnie również wraz z wiekiem wody. Wody mineralne liczą sobie miliony lat (przykładowo oligoceńskie mają wiek 30 do 50 milionów lat). Również wody powierzchniowe ( z tych najczęściej czerpiemy wodę do picia) , uchodzące za najmłodsze, mogą zawierać znikome ilości soli. Ilość i rodzaj tych minerałów jest bardzo zróżnicowany, odpowiednio do pochodzenia tych wód.

Tab.9.Zapotrzebowanie ludzkiego organizmu na sole mineralne i ich zawartość  w wodzie wodociągowej ( na przykładzie Warszawy).

MINERAŁ

 

WARSZAWA – 15.11.1994

(mg / litr)

ZAPOTRZEBOWANIE

(mg / dobę)

Wapń

73,8

500 - 1000

Sód

85,8

1000 – 3000

Potas

8,0

2000 – 6000

Magnez

16,2

220 – 400

Siarczany

112,0

800 (S)

Zelazo

0,13

8 - 28

Fosfor

0,34 (PO4)

240 – 1200

Cynk

0,22

8 – 16

Miedź

< 0,001

1,0 – 2,5

Wanad

-

0,1 – 0,3

Cyna

-

?

Mangan

0,02

2 - 5

Chlorki

280,0

?

Molibden

-

0,003 – 0,005

Chrom

< 0,001 (Cr)

0,05 – 0,2

Nikiel

< 0,001

?

Kobalt

-

0,001

Krzem

12,5

?

Fluorki

0,15

1,0

Jod

-

0,2

Selen

-

0,05 – 0,1

I tu niestety trzeba dodać, że te śladowe ilości  minerałów w wodach powierzchniowych i tak giną na tle setek nowych związków, którymi darzy nas hojnie cywilizacja. Związki jakich wcześniej nigdy nie znaliśmy przedostają się bezkarnie w postaci ścieków komunalnych, przemysłowych i rolniczych do naszych wód powierzchniowych.

Zdecydowana większość naszych polskich wód powierzchniowych mieści się już tylko w III klasie czystości, albo w żadnej z  klas (ponad 80%) i są to ustawowo ścieki nie nadające się nawet do kąpieli. Z całej gamy filtrów domowych, pół - i przemysłowych do oczyszczania wody, jedynie dwa typy są w stanie usunąć niewidoczne, rozpuszczone w niej chemikalia. Są to znane od lat destylatorki oraz nowe, rewolucyjne w swym działaniu aparaty na osnowie osmozy odwróconej.

Woda pitna nigdy nie była i nie jest głównym dostawcą soli mineralnych potrzebnych człowiekowi, tak jak nie była nigdy źródłem białek, węglowodanów, witamin itd. Jej skład mineralogiczny w każdym miejscu Ziemi jest inny, co nie oznacza, że inaczej zbudowani są ludzie ją konsumujący.

Ba, mamy na naszym globie przykłady ludów i plemion, które od lat piją wodę całkowicie pozbawioną minerałów - np. Eskimosi czy plemię Hunzów w Himalajach. Ludzie ci nigdy nie cierpieli na brak minerałów w swoim organizmie. Plemię Hunzów jest od lat obserwowane przez naukowców - średnia ich  wieku przekracza 100 lat.

Podsumowując: krytyczna analiza wyników wielu badań wskazuje na bezpodstawność twierdzenia, że woda pozbawiona elektrolitów może być niebezpieczna w warunkach zwykłych. Dla osób zdrowych, mających zapewnione pożywienie zbilansowane pod względem potrzeb mineralnych, zawartość soli w wodzie ma minimalne znaczenie. Zatem ich brak w spożywanej wodzie destylowanej lub pochodzącej z aparatów osmotycznych nie grozi konsekwencjami zdrowotnymi.

Tyle prof. Z. Jethon.

Czy pamiętamy podstawowe funkcje wody? Woda jest przede wszystkim rozpuszczalnikiem, medium transportującym pożywienie do komórek i nośnikiem informacji. Jaka więc woda jest w stanie najlepiej spełniać te funkcje: czysta czy mineralna, nasycona już związkami nieorganicznymi? Jakie w końcu rozwiązanie nam pozostaje?

Możemy pomyśleć: „Mniejszym jednak złem będzie kupno wody w sklepie, niż picie kranówki”. Zgadza się, myśli tak wielu ludzi. Jeśli zdecydowalismy się kupować wodę butelkowaną, to bądźmy konsekwentni i nie myślmy już o tym, że mogła ona stać w cieple, na słońcu  przez wiele dni. I nie zastanawiajmy się nad  tym, czy wypilibyśmy wodę, którą wlaliśmy do szklanki kilka tygodni temu. Oprócz tego ocenia się, że ponad 70% wszelkich wód butelkowanych w Polsce mieniących się „mineralnymi” - to zwykłe „kranówki”. Była już o tym mowa. Ty jednak w dalszym ciągu nie wierzysz? Masz do tego prawo, ale badania PIH przeprowadzone np. na Dolnym Śląsku wykazały, że na 68 zbadanych wód 59 to zwykła „kranówka”, a w Gdańsku na 100 przebadanych wód „kranówką” okazało się 98.

Nasuwa się wniosek, że dopóki sami nie staniemy się „producentem” wody pitnej dla własnych potrzeb, to zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś „nabije” nas w butelkę i jeszcze każe sobie za tę usługę słono zapłacić. Konsumenci są zdezorientowani. Nie zdają sobie sprawy, jak bardzo są nabijani w butelkę z niby mineralną  wodą – Tadeusz Wojtaszek, który na temat wody mineralnej wie wszystko” („Rzeczpospolita” Nr 116, 20.05.1996).

Dobrze, to co mamy w końcu zrobić? Skąd  wziąć  czystą wodę?  A może namawiam  do picia wody destylowanej? Niestety, woda destylowana może być używana jedynie do krótkotrwałych kuracji (pod kontrolą lekarza!) mających na celu detoksykację organizmu, wypłukanie zanieczyszczeń. Dłuższe picie wody destylowanej jest absolutnie niewskazane ze względu na to, że jest ona pozbawiona energii wskutek zniszczenia struktury wody w  procesie destylacji.

Czy chcemy jednak pić czystą wodę? Dziś nie ma już z tym  problemu. Dzięki wynalezionej w latach 60-tych w USA metodzie odwróconej osmozy każda rodzina może pić czystą wodę. Odwrócona osmoza - to naturalne rozwiązanie podpatrzone w przyrodzie, bez chemii i gwałtownej ingerencji. Metoda oczyszczania wody za pomocą odwróconej osmozy uchodzi za jedno z czołowych odkryć w obecnym stuleciu. Jest  to  bowiem  metoda skuteczna, oryginalna a jednocześnie tania.

Tab.10.Porównanie skuteczności oczyszczania wody różnymi metodami.

 Legenda:         !!!         -          nie usuwa,                               

Ñ         -          usuwa tylko częściowo,

Ñ!        -          dotyczy węgla aktywnego posrebrzanego,         

+           -          usuwa

L.p.

 Metoda    oczyszczania

 wody

 

Zanieczyszczenie  

  

Filtrowanie mechaniczne

 

 

Filtrowanie węglem aktywnym

Destylacja

Osmoza odwrócona

  1.  

Ołów

!!!

!!!

+

+

  1.  

Rtęć

!!!

!!!

+

+

  1.  

Kadm

!!!

!!!

+

+

  1.  

Chrom

!!!

!!!

+

+

  1.  

Cynk

!!!

!!!

+

+

  1.  

Cyjanki

!!!

!!!

+

+

  1.  

Arsen

!!!

!!!

+

+

  1.  

Aluminium

!!!

!!!

+

+

  1.  

Nikiel

!!!

!!!

+

+

  1.  

Żelazo

!!!

!!!

+

+

  1.  

Mangan

!!!

!!!

+

+

  1.  

Wapń (twardość)

!!!

!!!

+

+

  1.  

Magnez (twardość)

!!!

!!!

+

+

  1.  

Azotany

!!!

!!!

+

+

  1.  

Amoniak

!!!

!!!

+

+

  1.  

Fenole

!!!

!!!

+

+

  1.  

Detergenty

!!!

!!!

+

+

  1.  

Pestycydy

!!!

Ñ

+

+

  1.  

Fosforany

!!!

!!!

+

+

  1.  

Chlor

!!!

+

Ñ

+

  1.  

Chlorki

!!!

!!!

+

+

  1.  

Trójchlorometan (THM)

!!!

+

+

+

  1.  

Trójchloroetylen (TCE)

!!!

+

+

+

  1.  

Fluorki

!!!

!!!

+

+

  1.  

Substancje radioaktywne

!!!

!!!

+

+

  1.  

Bakterie fekalne

!!!

Ñ!

+

+

  1.  

Wirusy

!!!

!!!

+

+

  1.  

Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA)

!!!

!!!

Ñ

+

  1.  

Osady

+

+

+

+

  1.  

Smak (zapach)

!!!

+

!!!

+

 

 

Fragmenty książki z cyklu  "Sekrety wody"

Autor: Janusz Dąbrowski