O tym jak inaczej można wykorzystać swoje życie

Stojąc dokładnie na granicy dwóch państw obowiązuje nas prawo ich obu czy też żadnego?

 

Został pobity ciężkimi deskami po oczach, ale nie płakał bo miał jeszcze trzecie oko, którym patrzał na daleki zachód, gdzie stado bizonów już szykowało się do szarży na dzikiego Bila. Bill z autopsji znał problem. Wiedział, że drzazgi mogą palić jak ogień, szczególnie kiedy przechodzą przez oko na wylot. Bill strzelił szybką kawę i zastrzelił wzrokiem paskudnego zwierzaka, który nie chciał dać się obedrzeć ze skóry. Drzazgi w oczach piekły jednak coraz bardziej i nim się spostrzegł, jedna z nich wbiła mu się w mózg i zmieniła świadomość. Był teraz strachem na wróble i czuł swój drewniany kręgosłup i to jak łupią go w krzyżu korniki. Czuł swoje słomiane jestestwo, suchość wnętrzności, ale znał swoje powołanie. Ma odstraszać złe, czarne ptaki. Wziął więc kilo dynamitu i miotacz płomieni i udał się tam, skąd pochodzą dzieci kukurydzy. Z drogi można było jeszcze usłyszeć zew mocy, głośny krzyk, skrytego za parawenem liści i łodyg zboża, człowieka, który dopełniał przeznaczenia w imię Wszechświata. Jeszcze kiedy odpalał lont przeszła go refleksja, że to co robi, było na pewno zapisane w jakichś prastarych manuskryptach, że jest o nim wzmianka w Biblii i że zaraz pomoże światu odrzucić zasłonę niewiedzy. Kluczem, którego potrzebowała ludzkość miło być uświadomienie sobie tego, że przyczyną wszystkich tragedii były pola, które dawały pożywnie skrzydlatym pasożytom. Wziął więc odpalił miotaczem płomieni lont i chwilę jeszcze nucił hymn Unii Europejskiej. Od radości, iskro bogów.. Bach!

0ea14b124763cc1c654f5c31624cad96.jpg