O przyczynie społecznego nieszczęścia



Wszystko co nas otacza jest zbudowane z atomów – stół krzesła i ściana. Jak wiemy z lekcji fizyki, chemii atom składa się z jądra oraz elektronów, które wokół ów jądra się poruszają po mniej lub bardziej określonych torach ruchu. Oczywiście odległość między takim elektronem i jądrem jest dość duża co implikuje wniosek iż materia jest pusta. Jeżeli tak jest dlaczego zatem ta ściana, którą mamy przed sobą jest nieprzenikniona, dlaczego ścianę nasze zmysły widzą jako ścianę nie zaś jako powiedzmy ... bardzo drobną siatkę etc. Fizycy i biologowie zapewne są w stanie udzielić szczegółowej odpowiedzi na to pytanie, ale nie o tym miał być ten tekst. Czy zatem wszystko co nas otacza nie jest błędnie interpretowane przez nasze zmysły? Doskonale przecież wiemy, iż odczucia to szeroki wachlarz różnych bodźców my mamy tylko pięć zmysłów choć doskonale wiemy że jest ich więcej (widzenie w podczerwieni, ultrafiolecie, odczuwanie dźwięków poza naszym zakresem słyszalności i wiele innych)

Drugim poziomem abstrakcji jest to co sami tworzymy i nakładamy na błędne lub niepełne postrzeganie całego świata, który nas otacza – załóżmy że dobro i zło czy takie zjawiska istnieją gdzieś w naturze, czy są możliwe do opisania same w sobie? Chyba nawet nie wiadomo czy są tak do końca przeciwne sobie. Zdaje się że najrozsądniejszym podejściem do tego problemu jest wyciągnięcie wniosku iż nie ma złych i dobrych czynów, jest tylko taka ich interpretacja. Dlatego ta sama śmierć przestępcy będzie zła dla obrońców życia a dobra dla rodziny zgwałconej czy zabitej kobiety przez ów przestępcę. W krajach arabskich zamordowanie dwustu pasażerów samolotu liniowego może być odczytywane jako śmierć męczeńska w imię wiary czyli jako dobro samo w sobie w świecie europejskim zupełnie odwrotnie. Dobro i zło nie mogą w żadnym przypadku być wartościami uniwersalnymi.

Jeżeli zatem dobudujemy następne piętro abstrakcji jakimi będą religia czy społeczeństwo, opierające się na wszystkich poprzednich wartościach dojdziemy do wniosku, że wszystkie te budowle są zbudowane na grząskim gruncie i jest narażone na wielką katastrofę budowlaną. Takie pojęcia jak dobro, zło, racja nie mają charakteru punktowego a więc horyzontalny. Jeżeli spotkają się przedstawiciele wielu kultur i zaczną dyskutować, naturalnie nie przyznając sobie racji bowiem każdy widzi to samo z innej perspektywy co narzuca inne wnioski, może dojść do patowej sytuacji. Kto wtedy będzie miał rację? Oczywiście ten kto będzie silniejszy stąd można dojść do wniosku, że cała historia jest opowieścią silniejszych, nawet jeżeli jest interpretowana już przez współczesnych historyków będzie zawierała wiele niuansów obiektywnej nieprawdy.

Przechodząc na jeszcze wyższe piętro abstrakcji jakim może być polityka w tym wypadku; często operująca już czystą nieprawdą historyczną , na której opiera swoje idee a w końcu i ustawy. Do tego dochodzi to co Darwin nazywa chęcią przetrwania i zabezpieczenia sobie lepszej sytuacji materialnej od innych, co może prowadzić do kolejnych nieprawidłowości w sposobie zarządzania daną społecznością tudzież narodem. Wszak każdy chce jak najwięcej korzyści dla siebie z pominięciem innych i to nikogo nie powinno dziwić. Niemniej jednak cała konstrukcja państwa skazana jest na błąd obarczony czynnikiem ludzkim. Niemały udział w życiu społeczności ma tradycja i religia – dlaczego teoretycznie myśląca logicznie osoba na widok kominiarza łapie się za guzik lub po stłuczeniu lustra wierzy w siedem lat nieszczęść. Dlaczego ciągle wiara w niewidzialnego „bigfathera” ma się dobrze skoro stworzenie świata można wytłumaczyć prawami fizycznymi? Właśnie dlatego że wiekami ludzka percepcja i ciekawość była tłamszona odgórnie narzuconym bogiem przydatnym do sprawowania władzy i bogacenia się kosztem mniej inteligentnych. Za myślenie niezależne groziły surowe kary i dziś większość ludzi jest spętana nadal tym strachem. Tak jak kolor czerwony jest tylko i wyłącznie ludzką interpretacją odpowiedniego odbijania światła przez przedmioty tak i bóg jest jedynie wytworem ludzkiej wyobraźni będącym marnym substytutem wiedzy o naturze. Gdyby rządowi zależało na odbudowaniu porządku i nadrobieniu wszystkich błędów społeczeństwa pierwszym krokiem byłoby zaniechanie prawa o ochronie uczuć religijnych bowiem one najbardziej obrażają logikę, a następnie wycofałoby nauczanie wszelkich religii ze szkół na korzyść nauki np. fizyki, psychologii czy logiki.

Niestety nieprędko tak się stanie bowiem pozycja polityczna kościoła w Państwie jest równie silna i rozległa jak głupota i niewiedza w sumie wszystkich umysłów naszego kraju. Słowem zakończenia drogi czytelniku, zamiast ślepo wierzyć lub oburzać, zastanów się - ile w tym sensu oraz jakimi innymi drogami można dowieść przyczyny mentalnego zacofania naszego społeczeństwa.