O profilaktyce leczenia, możemy tylko pomarzyć

O profilaktyce w leczeniu, możemy tylko pomarzyć. Lekarze oszczędzają nawet na skierowaniach, na badania specjalistyczne

 

Za komuny pacjent przyjęty do szpitala był leczony kompleksowo (a w tym celu był przewożony na poszczególne oddziały szpitala, ze stomatologią włącznie). W demokracji, teściowa leżąca na geriatrii, z widoczną naroślą rakową nad okiem, nie uzyskała skierowania jej na oddział onkologiczny, bo według lekarzy, to nie jest chorobą związaną.

 

I chociaż pacjent ma prawo do bezpłatnych świadczeń opieki zdrowotnej, ma prawo do wyczerpującej i zrozumiałej informacji o swoim stanie zdrowia, jednak bez żadnego konkretu, bez wykazu badań profilaktycznych, a szczególnie ich częstotliwości (tzn., co najmniej raz na........?, w danej grupie wiekowej) skierowań na badania specjalistyczne takie jak np.: EKG, Cholesterol, Glukoza, Jonogram, USG jamy brzusznej, USG Dopplera, Tomografię komputerową, Koronografię, Kolonoskopię, na zabiegi fizjoterapeutyczne itp., nie wspominając o najzwyklejszej Morfologii krwi czy Badaniu moczu.

 

W Karcie Praw i Obowiązków Pacjenta, zapisane jest, że lekarz może skierować pacjenta na badanie specjalistyczne, jeżeli uzna to za konieczne. A co z badaniami profilaktycznymi, a co z gwarantowanymi świadczeniami opieki zdrowotnej, co badaniami pacjentów w podeszłym wieku, czy nie powinni podlegać badaniom obowiązkowym?. W każdym cywilizowanym społeczeństwie powinny obowiązywać jakieś reguły, prawa, także te dotyczące częstotliwości (w zależności od wieku) skierowań na poszczególne badania (także te profilaktyczne), bo to w końcu nasze życie jest najcenniejszym darem i musimy je chronić.

 

Mało kto wie, że NFZ dofinansowuje rehabilitację leczniczą, nie tylko pracującym po urazach, ale także np. emerytom w celu przywrócenie pełnej lub możliwej do osiągnięcia sprawności fizycznej i psychicznej, oraz poprawę jakości życia. Świadczenia gwarantowane w ramach rehabilitacji leczniczej są realizowane w warunkach: ambulatoryjnych, domowych, ośrodka lub oddziału dziennego, stacjonarnych. Czas trwania rehabilitacji jest ustalany w zależności od stanu zdrowia pacjenta i chorób współistniejących. Ale czy komuś z nas lekarz specjalista, wydał samorzutnie takie skierowanie do zakładu rehabilitacji leczniczej?

 

b037f472f9a9e815402e820f27d8ddbf.jpg

Lekarka kolegi poszła na zwolnienie, przyjęła go znana mu koleżanka w zastępstwie. Kolega spróbował i poprosił ją o kilka różnych badań i lekarka wystawiła mu je bez problemu. Zdziwiony, powiedział, że jego lekarka ciągle mu odmawia skierowań na badania, mówiąc, że takie i takie należą się, co 3 lata, inne, co 4 lata, itd. (a więc istnieją jakieś nieznane pacjentom terminy?). Lekarka w zastępstwie śmiała się, że nic takiego jak wymagane terminy nie istnieje, tylko jej koleżanka jest znana z „węża z kieszeni” i właśnie dobudowuje basen i kort tenisowy w ogrodzie swojego domu.

 

Okazuje się, że to, co państwo puściło samopas: oprocentowanie kredytów i pożyczek bankowych, komornicy, adwokaci, lekarze, itp., mogą doprowadzić życie i zdrowie obywateli do upadku. Dlatego w każdym cywilizowanym środowisku powinny obowiązywać konkretne reguły i prawa, gdyż inaczej wszystko odbywa się kosztem szarego obywatela, petenta, klienta i pacjenta.

 

Dziwię się, że deklarujący katolicyzm rząd, tak bez serca załatwia starych ludzi. Swoją opinię podeprę rozmową z jednym z profesorów chirurgii, który w audycji telewizyjnej stwierdził, że seniorzy, którzy trafiają na ogólne i neurologiczne oddziały intensywnej opieki, w większości umierają. Jak dzwoni się po pogotowie, to najważniejsza jest informacja, ile pacjent ma lat.            

 

Sami lekarze mówią, że nie leczy się pacjenta kompleksowo, wybiera tylko jedno odnośne schorzenie, a żeby dostąpić kolejnego leczenia schorzenia, trzeba przejść procedurę na nowo, czyli zacząć od lekarza rodzinnego. Potwierdził to zresztą minister zdrowia. Niby nie ma eutanazji a jednak zamiast leczenia ludzie starzy, mają za darmo: oszustów czyhających na ich majątek i tylko umieranie.