O marzeniach wykreowanych

Sen o idealnym życiu kreują media, społeczeństwo. Dom, dzieci, odpowiedni partner i dobra praca. Większość ludzi tylko ze schematu przyjmuje ten model szczęścia.

 


 

-O, czym marzysz? – Dom, samochód, ładna żona… no nie wiem…

 

 

Media już od kilku lat przedstawiają nam piękne modele szczęścia. Prosty serial, w którym jest żona, dzieci i mąż. Piękny dom, dwa auta, zmywarka lub pani od sprzątania. Oglądając taki schemat 40 minut dziennie zaczynamy o nim marzyć. Ludzie w serialu przecież nie mają takich problemów jak my. Nie zastanawiają się czy jutro będą mieć, co włożyć do garnka, czy będą mieli na ratę kredytu. Oni zastanawiają się jak dostać awans, czy mąż ich zdradza, czy żona znów zaprosiła swoje przyjaciółki na babski wieczór.

Teoretycznie posiadamy już owy model szczęścia. Kobiety oglądające seriale zazwyczaj mają już męża, dzieci… Do tego dochodzi sterta prania, gotowanie, płacenie rachunków i kanapki na jutro. A one dalej oglądają serial. Ten fenomen polega na tym, że chcemy mieć problemy bohaterów. Wydają one nam się prostsze, błahe a sposób na ich rozwiązanie jest dla nas oczywisty i banalny.

Są ludzie, którzy po kilku latach takiego życia rezygnują z niego. Nie czują się spełnieni. Szczęścia nie daje im robienie kanapek, rozrzucanie skarpetek. Chcą czegoś więcej. Wtedy zagłębiają się zazwyczaj w marzeniach z dzieciństwa. Dochodzą do rzeczy, które dają im radość na twarzy. Jednym z takich przykładów jest pani, która porzuciła prace w supermarkecie by szydełkować stroje. Jest ona przykładem powrotu do marzeń.

Czasem jest ciężko powrócić do marzeń z dzieciństwa. Niektórzy z nas ich nie mają. Inni nie pamiętają lub uważają, że nie maja prawa się spełnić. Zajrzenie w głąb siebie jest trudnym doświadczeniem. Nie jeden odnalazł tam coś, czego się nie spodziewał. Najważniejsze jest jednak to by spróbować.

Tu pojawia się problem jak to zrobić. W jeden dzień, w jedną chwile nie dostaniemy olśnienia „wiem, czego chcę”. Czasem ten proces trwa kilka miesięcy. Niektórzy dochodzą do tego metodą prób i błędów. Tego od życia chce, tego nie. Inni poprzez głębokie medytacje, rozmyślanie wiedzą, czego chcą, lecz to też nie przychodzi z dnia na dzień.

Jedynym wyjściem ze schematycznych marzeń jest odnalezienie samego siebie. Poszukiwanie swego miejsca na ziemi może być ciekawą przygodą. Nie dajmy zamknąć się w pięknym domu z ogrodem, z dwójką dzieci oraz partnerem w korporacji. Bierzmy przykład z bohaterki „Eat Pray Love”, która odwróciła swe życie do góry nogami… i nie wyszła na tym źle.