O Fantastyce słów kilka.

Ostatnio zacząłem się zastanawiać skąd w moim życiu wzięła się fantastyka i dlaczego akurat ona. Postanowiłem podzielić się z wami garścią moich przemyśleń.

 

Świat w naszych czasach bywa cholernie nudny i szary, temu nikt nie może zaprzeczyć, bo do podważenia tej tezy brak jest nam argumentów. Jednakże są sposoby, by uciec przed nuda i rutyną, jednym z nich jest szeroko pojęta fantastyka w wielu formach.
Zacznijmy więc od formy pierwotnej i najbardziej podstawowej, a mianowicie: literatura fantasy. Jest ona najpopularniejszą formą fantastyki, spotykamy się z nią w księgarniach, bibliotekach, empikach i innych podobnych miejscach. Książki mają swoich zwolenników i przeciwników (jak chyba wszystko na tym świecie), jednakże spoglądając obiektywnie na tę sprawę, przeciwnikami książek są z reguły ludzie po prostu głupi, których poziom intelektualny nie pozwala im na zrozumienie treści.


Wracając do tematu fantastyki jako odpoczynku od rutyny można rzec, że nic nie zwalcza tak skutecznie nudy w szare dni, jak porządna książka. Czytanie jest doskonałym sposobem na ucieczkę od nudy, ze względu na to, że korzysta dużo bardziej z umysłu niż na przykład film, ponadto czyta się ją długo, dzięki czemu pochłania więcej czasu. Ile to razy w nudne, szare, zimowe dni zagrzebywaliście się w łóżku pod ciepła kołdrą i czytaliście, wsiąkając w przygody Drizzta czy innego bohatera fantasty? Pewnie wiele, tak jak i ja. Jednakże książka nie zawsze jest dobra, na przykład gdy potrzebujemy psychicznie odpocząć i nie mamy wiele czasu na czytanie, wtedy z pomocą przychodzą nam reżyserowie i ich dzieła.


Filmy, bo o nich tu właśnie mowa, są takim fantastycznym fastfoodem dla umysłu, zaspokajają go, dają wytchnienie i pozwalają się odprężyć, jednakże są niezbyt zdrowe i nie wpływają zbytnio na rozwój. Niestety filmów w klimacie fantasty jest mało, a jeśli są to w większości ich poziom jest dość niski (na przykład dungeons&dragons 1 i 2 oraz dungeon siege In the name of the King), ale trafiają się też porządne filmy (Władca pierścieni, Volkodav). Cóż, popytu nie ma wielkiego, to i podaż niewielka, ale kinematografia fantasty to raczkująca dziedzina, można się więc spodziewać jej rozwoju, co powinno nas cieszyć. Jednakże czasem film to za mało, wtedy sięgamy po książkę, lecz co uczynić, gdy książka to jednak zbyt wiele? Wtedy sięgamy po planszówki i gry komputerowe w świecie fantasy. To już solidna i godziwa rozrywka, którą zakwalifikować możemy gdzieś pomiędzy film a książkę. Pochłaniają więcej czasu niż film, ale mniej rozwijają umysłowo niż książka. Zdarzają się też planszówki będące namiastką rpg (dungeons&dragons: gra przygodowa), które pozwalają odegrać małą sesję bez konieczności posiadania podręczników itp. Gałąź rozrywki growej w świecie fantasy jest naprawdę silnie rozwinięta, lwią część tego rynku zajmują cRPG i MMORPG, zdarzają się jednakże inne gry komputerowe w tym klimacie, ale to prawdziwa rzadkość (na przykład LOTR:BFME). Planszówki to istotny element sceny fantasty, pojawiają się na każdym konwencie jako zapychacze czasu. Miłośnik fantasy w przerwie między interesującymi go prelekcjami może skoczyć do games roomu i zagrać partyjkę, bo na sesję rpg nie ma mowy ze względu na brak czasu.


Właśnie, sesje rpg" pojawiają się one wtedy, gdy książka to już za mało i czujemy potrzebę by samemu stać się bohaterami, przeżyć ciekawe przygody i wsiąknąć głębiej w świat. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, jeśli chcecie być świętojebliwym paladynem w połyskliwej zbroi +5 do lansu i wyrywania dziewoj, to możecie śmiało zagrać w D&D w świecie forgotten realms albo dragonlance. Jednakże są i masochiści (?), którzy chcą poczuć na własnej skórze typowe bolączki biednego, wyniszczonego wojną i ubóstwem społeczeństwa, tacy grają w warhammera, który jest bardziej realistyczny i bliższy naszemu światu, przez co bardziej potrafimy wczuć się w jego klimat. RPGi pozwalają nam przejść w inny świat, odpłynąć psychicznie od czasów nam współczesnych, naprawdę odczuć potęgę świata fantasty, wczuć się w odgrywane postacie, jednakże do tego potrzebny nam dobry MG i gracze czujący klimat, bo bez tego, mamy zwykłe spotkanie żeby się pośmiać i porobić jaja. Cóż, wniosek jest taki, że rpg to najskuteczniejszy sposób na ucieczkę przed nudą i rutyną, jest to rozległy temat, w którym można się zagłębiać, lecz co zrobić wtedy, gdy samo rpg przestanie nam starczać? Ano trza się zapisać do bractwa rycerskiego, albo zacząć jeździć na larpy. Nie wiem tylko, co zrobić gdy i to przestanie wystarczać i ludzie zapragną więcej, co będzie następne? Wirtualna rzeczywistość? Kontrolowane maszyną sny? Kiedyś może się przekonamy"